r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twórcy Hatred zadowoleni z rozgłosu, obiecują równouprawnienie w zabijaniu

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Chociaż w grach od wielu lat zabija się różnorakich przeciwników, często na bardzo krwiste sposoby, mało który projekt jednak otwarcie przekraczał granice dobrego smaku w tym temacie. Nic dziwnego więc, że niemałe kontrowersje wywołała zapowiedź Hatred, dzieła polskiego studia Destructive Creations, w którym wcielimy się w kierującego się tylko nienawiścią twardziela, mordującego przechodniów i policjantów. Deweloperzy z rozgłosu się cieszą, zaznaczając równocześnie, że jednak absolutnie nie są rasistami.

Taki pogląd pojawił się po publikacji pierwszego poruszającego zwiastuna tytułu, na którym bohater w brutalny sposób likwiduje głównie niewinnych Azjatów, a także czarnoskórych. Jak doprecyzowują producenci, tak się po prostu złożyło. Gra sama w sobie dobiera ofiary losowo, za każdym razem generując postacie różnorakich ras i płci, a więc mamy raczej do czynienia z równouprawnieniem, niż uwzięciem się na kogoś. Ani słowa póki co o proponowanym w wielu miejscach w sieci wprowadzeniu różnorodności też wiekowej, w tym dzieci. Nie wygląda na to, by mord na niewiniątkach był w planach.

Wbrew początkowej pewnej postawie i przeświadczeniu twórców, że nikt im nie będzie mówił, co i jak mają robić w swych grach, już zmuszeni zostali pójść na kilka ustępstw. O usunięciu z materiałów promocyjnych loga technologii Unreal Engine 4, używanej w projekcie, już wspominaliśmy. Do tego doszło oficjalne wezwanie z Nowego Jorku, gdzie akcja gry będzie osadzona, o usunięcie grafik dotyczących miejskiej policji, a więc tak charakterystycznych odznak, znaków, szyldów oraz tym podobnych. Na odświeżonym zwiastunie zostały one zamazane, podobnie jak na zrzutach ekranu bezpośrednio z gry.

r   e   k   l   a   m   a

W tym momencie pierwotna wizja deweloperów już zaczęła odbiegać od tej początkowej, niegrzecznej, mocno promowanej, a do premiery jeszcze sporo czasu. Ponadto zmuszeni oni zostali do publikacji oficjalnych stanowisk, że nic nie łączy ich z totalitaryzmem, nazistami czy faszystami. Cel główny w każdym razie, co podkreślają twórcy Hatred, został osiągnięty — jeszcze tydzień temu nikt nie wiedział o małym studiu z Gliwic, a teraz jest ono na ustach (i w statusach) wielu Internautów. Pozostaje pytanie na ile produkt zostanie jednak ugrzeczniony, zanim pojawi się na rynku w przyszłym roku.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.