Program tygodnia
WinRAR 3.93

Ocena: 8.0
icon
Gorące tematy
Czy w Ubuntu 10.04...
128 komentarzy

Microsoft ujawnia...
106 komentarzy

Wolne i Otwarte Oprogramowanie w szkołach w Jaworznie

18.07.2009, Autor: Redakcja
 
 
 
 
Ikona

Wywiad z Maciejem Bąkiem
Starszym Informatykiem
w Urzędzie Miasta Jaworzno

rozmawiał:
Mateusz Zasuwik (Quest-88)
Na przełomie czerwca i lipca władze miasta Jaworzno zdecydowały, że na wszystkich komputerach w szkołach zainstalowany zostanie system Linux. To dość śmiały i z pewnością niecodzienny krok biorąc pod uwagę fakt, że w przeważającej większości szkół w Polsce bezapelacyjnie króluje oprogramowanie Microsoftu. Jeden z naszych czytelników, Quest-88 miał okazję przeprowadzić wywiad z osobą, która na temat całej sprawy ma wiele do powiedzenia - na pytania o powody zmian, zasadność rewolucyjnych decyzji i plany na przyszłość odpowiadał Maciej Bąk, Starszy Informatyk Urzędu Miejskiego w Jaworznie.

Dla poprawienia czytelności wywiadu oznaczyliśmy pytania pogrubioną czcionką.


Oprogramowanie Microsoftu było sukcesywnie wykorzystywane w polskiej edukacji od wielu lat. Co takiego wydarzyło się, że Urząd Miejski odwrócił się od tej tradycji i zechciał wypróbować GNU/Linuksa?

Maciej Bąk: Hmm... po pierwsze, to nie jest tak, że Urząd Miejski odwraca się od oprogramowania firmy Microsoft :) Nikt przy zdrowych zmysłach nie odrzuca oprogramowania, które podobno pracuje (legalnie, lub niestety najczęściej nie) na 99% desktopów w naszym kraju. W naszym mieście podjęto decyzję o ykorzystaniu w edukacji systemu GNU/Linux, co nie oznacza jednoczesnego odrzucenia Windowsów. A dlaczego Linux? Powodów, jak to zwykle bywa, jest wiele.

Po pierwsze: mamy w tym momencie do czynienia ze swoistą monokulturą. Dzieciaki w szkołach uczy się posługiwać narzędziami tylko jednego systemu operacyjnego, co niestety najczęściej prowadzi do swego rodzaju "komputerowego analfabetyzmu", kiedy to choćby zmiana ikonki na Pulpicie, skutkuje kompletnym zagubieniem użytkownika. Nie mówiąc o kreatywnym myśleniu w wykorzystaniu potencjału komputera. Chcemy pokazać uczniom, że świat oprogramowania nie zaczyna i nie kończy się na produktach MS, a korzystanie z komputera nie ogranicza się tylko do bezmyślnego klikania w ikonki. Z naszego kilkuletniego doświadczenia w "pielgrzymowaniu z pingwinkiem" po szkołach wynika, że dla uczniów sporym szokiem jest nieraz widok więcej niż jednego pulpitu na monitorze komputera, nie mówiąc już o tym, że może on mieć inaczej zorganizowaną nawigację i inny wygląd niż ten oferowany przez windowsowe okienka.

Po drugie: legalność! Tak się składa, że ze wszelkich badań wynika, że nasz kraj jest w czołówce piractwa komputerowego (choć na szczęście powoli zmienia się to na lepsze). Placówki edukacyjne posiadają najczęściej legalne oprogramowanie, które zakupione zostało za czasem śmieszne pieniądze w rozmaitych programach "wspierania edukacji", ale nikt nie zastanawia się niestety, co robi uczeń wracający ze szkoły do domu z zadaniem "napisz na jutro 3 strony wypracowania w Wordzie". Niewielu nauczycieli i niewiele szkół zadaje sobie trud edukowania ucznia, że istnieje alternatywa dla piractwa. Że istnieją darmowe odpowiedniki większości komercyjnych aplikacji wykorzystywanych w szkolnej edukacji.

Pamiętajmy, że uczeń (a właściwie jego rodzice) nie jest w stanie nabyć np. pakietu biurowego za taką cenę jak szkoła, a musi wydać wielokrotność tej sumy za produkt, którego wykorzystanie w warunkach domowych i tak obwarowane jest szeregiem ograniczeń (licencje edukacyjne).

GNU/Linux i Open Source pozwala każdemu, bez względu na jego status materialny, na efektywne wykorzystanie technologii komputerowej w edukacji i co ważniejsze na legalne z niej korzystanie!

Po trzecie: pieniądze. Pomijając brak opłat licencyjnych na oprogramowanie (a są to niemałe pieniądze), warto wskazać oszczędności na sprzęcie. Tak się składa, że każda kolejna wersja systemu operacyjnego Windows ma coraz większe wymagania sprzętowe, czego nie można powiedzieć o GNU/Linuksie. Tak więc korzystanie z nowoczesnego oprogramowania na platformie Windows wymusza nieustanną wymianę sprzętu na coraz nowszy. Pewnie, gdyby 8-10 lat temu użytkownikowi komputera pokazać, jaką specyfikację winien posiadać dzisiaj komputer wyłącznie do uruchomienia systemu operacyjnego (a gdzie aplikacje?), popukałby się po głowie.

GNU/Linux + proponowany przez nas model z graficznymi terminalami w pracowni komputerowej pozwalają na uruchomienie najnowszego oprogramowania i najnowszych systemów operacyjnych bez konieczności inwestowania wielkich pieniędzy w sprzęt komputerowy.


Czy były jeszcze inne powody (np. polityczne) i ile UM oszczędził na tym rozwiązaniu?

Maciej Bąk: Edukacja i polityka?! Brrrr... Przecież tutaj chodzi o nasze dzieci!

W pracowniach komputerowych jaworznickich szkół pracuje obecnie około 600 komputerów (bierzemy pod uwagę jedynie komputery wykorzystywane w procesie edukacyjnym, nie interesują nas stanowiska administracji, dyrektorskie, itp.). Jedna trzecia z nich liczy sobie już teraz ponad 5 lat, a kolejna jedna trzecia podobny wiek osiągnie w ciągu najbliższych dwóch lat. Jak więc można mówić o efektywnym nauczaniu technologii informacyjnej/informatyki, jeśli baza sprzętowa w większości nadaje się na złom?

Jeśli edukacja informatyczna nie ma być fikcją, to albo należy zainwestować znaczne pieniądze w jej modernizację, albo szukać innych rozwiązań, które pozwolą wykorzystać, to co się ma. Oczywiście można próbować na nowo "odkrywać Amerykę", ale czemu nie skorzystać z gotowych rozwiązań (LTSP), które funkcjonują na świecie i w edukacji doskonale się sprawdzają? Jeśli w wielu krajach, nieraz znacznie bogatszych od Polski (np. Brazylia, USA, Kanada, Indie, Japonia, Hiszpania, Norwegia, Szwajcaria, Niemcy, Rosja), dostrzeżono potencjał drzemiący w oprogramowaniu Open Source, to czemu nie skorzystać z ich doświadczeń?


Sądzę, że co najmniej 1/3 z wymienionych krajów podjęła takie decyzje z powodów ekonomicznych (brak przymusu opłacania licencji) lub politycznych. Tak czy inaczej, ja pytając o inne powody, miałem na myśli to, czy migracja jest inicjatywą oddolną (urzędu) czy może powstała na skutek aprobaty i protektoratu władzy wyższego szczebla.

Maciej Bąk: Inicjatywa jaworznicka jest jak najbardziej oddolna, a u jej podstaw legła zarówno troska o poziom edukacji młodzieży, ale oczywiste, że również i ekonomia. Dzięki proponowanym rozwiązaniom Jaworzno może zaoszczędzić około 2,4 mln złotych w ciągu najbliższych 3 lat, co jest kwotą wartą zachodu. Oczywiście to są szacunki, które ze względu na spadające ceny sprzętu (kto wie, ile będzie kosztował komputer za dwa lata) mogą ulec zmianie.

Świadomie nie wymieniłem wśród tych krajów Kuby, Wenezueli, Chin, które również ostatnio stawiają na Open Source, a których intencje pewnie mocno podszyte są polityką. A ekonomia? No, a cóż złego jest w tym, że ktoś (osoba prywatna, firma, urząd, czy państwo) wybiera tańsze rozwiązania?


Nie ma nic złego w tym, że urząd lub państwo wybiera konkurencyjne, tańsze rozwiązanie. Czy w takim razie Urząd Miasta wybrał ofertę polskiego dystrybutora Linuksa, czy po prostu zastępuje płatnego Windows "darmówką" do ściągnięcia z sieci?

Maciej Bąk: W pierwszym etapie wdrożenia, który obejmie 1/3 szkół i zacznie się od września tego roku, testować będziemy dwie dystrybucje: Ubuntu i OpenSUSE. Wybór nie jest przypadkowy: są to obecnie najbardziej przyjazne użytkownikowi produkty ze świata Linuksa, które pozwalają nawet nowicjuszowi na łatwe uruchomienie systemu GNU/Linux na swoim komputerze i równie łatwą instalację. A pamiętajmy, że założeniem programu jest to, by uczeń w warunkach domowych mógł korzystać z tego samego oprogramowania co w szkole. Z technicznego punktu widzenia, obie dystrybucje prezentują nieco inne podejście do technologii terminalowej (różnice nie są wielkie, ale są) i rok testów pozwoli nam wybrać tę bardziej odpowiadającą naszym potrzebom.

Oczywiście, dystrybucje te będą przez nas nieco profilowane pod kątem oprogramowania edukacyjnego i wykorzystywanego w szkolnych pracowniach, ale jak najbardziej będą oparte na, jak to Pan określił "darmówkach", które każdy może ściągnąć z sieci.


A czy rozporządzenie MEN-u z grudnia 2008 r., które nakazuje, by od 2012 r. na jednego ucznia przypadał jeden komputer, nie jest powodem politycznym?

Maciej Bąk: Na pewno jest to katalizator zmian, ale nawet bez niego, za 3 lata trudno byłoby sobie wyobrazić zajęcia z informatyki w większości jaworznickich szkół, z powodów, o których wspominałem powyżej. Poza tym, czego można nauczyć, jeśli przy jednym stanowisku siedzi dwóch, a czasem nawet trzech uczniów? Któremu wystawiać ocenę? Sytuacja dość śmieszna przyzna Pan. Czy za kierownicą samochodu siedzi dwóch kierowców?

Zadaniem samorządu, jako organu prowadzącego szkoły na swoim terenie, jest zapewnienie odpowiedniej bazy do prowadzenia zajęć. I to właśnie staramy się w Jaworznie zorganizować.


Mnie zdecydowanie wygodniej prowadzi się samochód w pojedynkę. ;) Jak Pan powiedział, pierwszy etap zacznie się we wrześniu tego roku. Kiedy zacznie się drugi i jak będzie on wyglądał?

Maciej Bąk: Tak naprawdę, to w pierwszym etapie wdrożenia główny nacisk położony zostanie na szkolenie nauczycieli i adaptację programów nauczania do wykorzystania oprogramowania Open Source. O stronę techniczną jesteśmy w miarę spokojni, bo - jak już wspomniałem - mądrzejsi od nas przedeptali wcześniej na świecie ścieżkę, którą chcielibyśmy podążać w Jaworznie. Po roku będziemy mogli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy polska szkoła jest gotowa na skorzystanie z proponowanych rozwiązań. Wierzymy, że - pewnie nie bez trudności - wynik będzie pozytywny, a wtedy kolejny rok szkolny oznaczać będzie objęcie programem pozostałych jaworznickich placówek, które wyraziły zgodę na uczestniczenie w nim (bo uczestnictwo w programie było dobrowolne).


Wspomniał Pan o "pielgrzymowaniu z pingwinem" po szkołach. Wynika z tego, że w Jaworznie już wcześniej zachodziły podobne inicjatywy. Jak one wyglądały, jak się rozwinęły i czy doświadczenia z nimi związane mogły wpłynąć na aktualne wydarzenia?

Maciej Bąk: W jednej z jaworznickich szkół (ZSZ PKE S.A. przy Elektrowni Jaworzno III) już w 2000 roku powstała pracownia oparta o system operacyjny GNU/Linux, w której kilka roczników uczniów mogło poznawać zalety tego systemu. Pod koniec 2003 roku zawiązała się nieformalna grupa miłośników tego systemu (JLUG), która od dwóch lat jest już stowarzyszeniem. Osoby związane z tą inicjatywą przez kilka lat odwiedzały jaworznickie szkoły z prelekcjami i pokazami "pingwinka", nie stroniąc w nich również od problematyki piractwa komputerowego i bezpieczeństwa.

Powoli udawało się zdobywać kolejne przyczółki: nauczycieli informatyki, fizyki, czy nawet języka angielskiego, którzy zaczynali korzystać z Linuksa i stosować go w swojej pracy. Od 3-4 lat w naszym mieście działa już kilka pracowni opartych na Linuksie (dawniej na Auroksie i PLD, obecnie na Ubuntu i Debianie), co ważne w każdym typie szkoły: podstawowej, gimnazjum i liceum. To właśnie doświadczenia tych kilku lat napawają nas optymizmem.

Z doświadczeń tych wynika, że najtrudniej jest zacząć, przełamać barierę myślenia. Potem leci już z górki, a efekty w postaci choćby osiągnięć uczniów w konkursach czy olimpiadach są nagrodą za początkowe trudności.


Pieniądze zaoszczędzone na oprogramowaniu zostaną przeznaczone na zakup nowego sprzętu komputerowego, a na tym starszym zostanie zainstalowane Ubuntu bądź OpenSUSE. Czy to jest dobra decyzja? Ubuntu nie należy do lekkich dystrybucji, a OpenSUSE jest ociężałe. Właściwie są to jedne z "najcięższych" dystrybucji. Na "złom", jak Pan to nazwał, bardziej nadaje się Xubuntu lub cokolwiek innego z lekkimi X-ami np. z Enlightenment.

Maciej Bąk: Ubuntu/OpenSUSE zostaną w zdecydowanej większości zainstalowane na serwerach, nie na słabych końcówkach. To jest właśnie plus rozwiązań terminalowych, że najistotniejsze z punktu widzenia tego modelu jest serwer, natomiast końcówki mogą być mocno przestarzałe. Komputer, na którym z trudem może pracować sam Windows XP (nie mówiąc o dodatkowych aplikacjach), z powodzeniem sprawdzi się jako terminal graficzny, służący de facto jedynie do wyświetlania wyniku pracy aplikacji na serwerze.

W takim układzie, jakakolwiek modyfikacja oprogramowania odbywać się będzie jedynie na serwerze, a jeśli któregoś dnia okaże się, że specyfikacja serwera nie wystarcza na potrzeby pracowni szkolnej, to się go zmodyfikuje lub w ostateczności wymieni na lepszy. W każdym przypadku rzecz będzie się rozbijała o jedną maszynę.

Z naszego, jaworznickiego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż miasto obecnie uczestniczy w projekcie budowy sieci szerokopasmowej, który zakończy się właśnie w 2012 roku. Oznacza to, że każda szkoła będzie miała na wyciągnięcie ręki dostęp do światłowodu, a to w skrajnym przypadku może skutkować przeniesieniem serwerów ze szkół do centralnej serwerowni i...


I Jaworzno wdroży edukację na odległość jak rząd Australii?

Maciej Bąk: A czemu nie?! :) Tak jak Pan zasugerował, otworzy się możliwość wirtualnej edukacji, może na początek nie w wymiarze zajęć podstawowych (choć w przypadku osób niepełnosprawnych jak najbardziej), ale dodatkowych. Dlaczegóż nie zorganizować wirtualnego kółka informatycznego, astronomicznego, językowego, czy jakiegokolwiek innego? Często przecież zdarza się tak, że w jednej szkole, gdzie jest ambitny nauczyciel, któremu "się chce" nie ma wystarczającej liczby chętnych do uczestniczenia w tego typu zajęciach. W skali 100 tysięcznego miasta może się jednak znaleźć wielu chętnych.


Te systemy będą zainstalowane równolegle? Uczniowie będą poznawać różne środowiska graficzne, czy na obydwóch będzie zainstalowane GNOME? A może będą to systemy hybrydowe (np. aplikacje KDE w GNOME)? Sam korzystam z ostatniego wariantu i go sobie chwalę.

Maciej Bąk: Chcemy pokazać młodzieży, że istnieją różne środowiska graficzne, że jest w nich coś takiego jak menadżer okien, i coś takiego jak menadżer plików, a i ikonki na pulpicie też się z nieba nie biorą. Jednak należy pamiętać, że program nauczania TI jest przy tym napięty. Dość proste rozwiązanie przyjęła jedna z nauczycielek w naszym mieście, która w szkole podstawowej, ucząc od kilku lat na Debianie, program dydaktyczny realizuje w każdym roku w innym środowisku graficznym. W klasie czwartej jest to KDE i GNOME, w piątej XFCE, a na koniec pojawia się nawet Fluxbox. I co? Da się, dzieciaki nie mają z tym żadnych problemów.


Oba te środowiska posiadają zestaw aplikacji edukacyjnych, niektóre bardzo dobre i pomocne np. Marble, Kalzium czy KVerbos. Nie można też nie wspomnieć o świetnych grach uczących logicznego myślenia (KAtomic, KSudoku). Pomyślano o ich wykorzystaniu? Jaka decyzja zostanie podjęta ws. aplikacji już zakupionych, ale działających tylko na Windows?

Maciej Bąk: Pomyślano, pomyślano... Pakiet edukacyjny z Edubuntu, Gcompris (dla najmłodszych klas szkoły podstawowej), KTurtle, Free Pascal, FreeMind, Phun i inne programy do fizyki i chemii - to tylko część oprogramowania, które nauczyciele testowali już w pracowniach. Ten rok jest właśnie potrzebny na to, by doświadczenie nauczycieli już uczących na Linuksie "sprzedać" pozostałym. A jeśli chodzi o już zakupione aplikacje pod system Windows? A od czego WINE, wirtualizacja a w ostateczności... natywne uruchomienie pod wymaganym systemem? :)


Pan chce wirtualizować Windows na tym złomie? Przecież to dodatkowy koszt licencji. A WINE nie jest pewną implementacją API Windows.

Maciej Bąk: Po pierwsze: nie na złomie, ale na serwerach, które złomem nie są i nie będą! Po drugie: czemu nie wirtualizować, żeby pokazać coś, co działa tylko w Windows? A licencje? W większości szkół licencje już są i... mogą się do czegoś jeszcze przydać. WINE oczywiście nie zawsze się sprawdza, ale z tego, co udało nam się przetestować (np. EduROMy), to nie powinno być większego problemu z uruchamianiem programów edukacyjnych.


Aby móc legalnie wirtualizować, trzeba jednak zakupić specjalną licencją. W przypadku Windows Visty należy zakupić najdroższe wydanie - Ultimate.

Maciej Bąk: Jeśli zajdzie konieczność to ostatecznie na każdy serwer można przecież zakupić takową. Wyjdzie to taniej niż kupienie 15. czy 20. licencji na każdy komputer.

Czy ta wirtualizacja to rozwiązanie podane ad hoc, czy myślano o tym wcześniej? Zastanawia mnie wybór odpowiedniej maszyny. KVM, VitualBox, VMware, XEN?


Maciej Bąk: Oczywiście, że nie ad hoc. Myśleliśmy o tym wcześniej! Ba, testowaliśmy to i testujemy cały czas. Dość powiedzieć, że w jaworznickim urzędzie miejskim 150 urzędników od lat pracując na terminalach (linuksowych via RDP do Windows TS), od mniej więcej roku korzysta z wirtualnych serwerów terminali. Wykorzystujemy w tym celu VMWare, ale pod inne rozwiązania (choćby WWW) kończone są testy rozwiązań opartych na XEN.

VirtualBox to na razie rozwiązanie raczej nie na serwer, a KVM jako podstawowe rozwiązanie wirtualizacyjne Ubuntu pozostaje oczywiście również w polu naszego zainteresowania. Zasadniczo wirtualizacja nie jest jednak krytycznym ogniwem jaworznickiej migracji.


To wszystko ładnie wygląda na kartce papieru. A ktoś przecież musi przelać tę wiedzę do uczniowskich głów. Jak będzie wyglądać proces doszkalania pedagogów?

Maciej Bąk: Zdajemy sobie sprawę, że to głównie od nauczycieli zależeć będzie sukces projektu i dlatego dla części z nich zapowiada się rok intensywnych szkoleń. Wiadomo, że będą musieli poświęcić nieco czasu na naukę, ale za to zyskają nowoczesne, wolne od wirusów pracownie komputerowe, które nie muszą co miesiąc "stawiać na nogi". A czas na to poświęcony - najczęściej prywatny - przecież również kosztuje. Chyba byłoby lepiej, żeby nauczyciel skupił się na dydaktyce, a nie na okiełznywaniu niesfornego sprzętu lub systemu operacyjnego.


To, że od pedagogów zależy sukces tego projektu to truizm. Najistotniejsze jest to, kto im tę wiedzę przekaże. Będą to pracownicy placówki szkoleniowej, wolontariusze JLUG-u, a może nauczyciele, zgodnie z powtarzaną przez siebie mantrą, sami przysiądą do książek? W końcu samouk nauczy się więcej niż nauczyciel uczęszczający na szkolenia. ;)

Maciej Bąk: Na pierwszym etapie nie przewidujemy zewnętrznych szkoleń. Zakładamy, że większość potrzebnej wiedzy przekażą nauczyciele już uczący na Linuksie, pracownicy Urzędu Miasta i wolontariusze z JLUG-u. W kolejnym etapie nie wykluczamy sięgnięcia po środki zewnętrzne (np. unijne) na zewnętrzne szkolenia. O ile oczywiście okaże się to konieczne.


A jak wygląda dostosowywanie podręczników do nowego programu nauczania? Standardowy podręcznik do TI nie informuje, czym np. jest Bash i jak w nim pisać skrypty. Wiemy, że Fundacji Nowoczesna Polska pracuje nad stworzeniem Wolnych Podręczników. Czy te dwa projekty mają jakiś związek?

Maciej Bąk: Zmienianie podręczników, to już nie nasza rola a autorów i wydawnictw (i na razie, na wiele bym w tej materii nie liczył), ale na szczęście w większości programów nauczania wystarczy zamienić słowo Word na Writer, Excel na Calc, a z tym pewnie da sobie radę każdy nauczyciel. Zresztą obok takich inicjatyw jak Magiczny Flet, czy ostatnio wydany przez Novella podręcznik są również zatwierdzone przez MEN programy/podręczniki, które już uwzględniają platformę GNU/Linux. Pamiętajmy przy tym, że podstawa programowa jest neutralna systemowo!


Dopełnieniem tego projektu mógłby być wirtualny dzienniczek, dzięki któremu rodzice mogliby na bieżąco kontrolować edukację swoich dzieci, a nie tylko raz w miesiącu, gdy szkoła organizuje wywiadówkę. Brano pod uwagę tego typu program w momencie planowania migracji?

Maciej Bąk: Tak, wirtualny dzienniczek, jak najbardziej (chociaż szkoły różnie do tego pomysłu podchodzą, a część ma już wdrożone określone rozwiązania), ale również: centralna baza uczniów umożliwiająca kontrolę dostępu do usług i zasobów i wiele, wiele innych udogodnień, wynikających choćby ze współpracy z równolegle prowadzonym projektem Karty Miejskiej.


Załóżmy, że uczeń przygotowuje dokument z grafikami w OpenOffice.org i musi go dokończyć w domu. Prawdopodobnie posiada tylko Worda i nie odczyta dokumentu, a nawet jeśli posiada Writera to i tak dokument zgubi formatowanie. Irytacja ucznia nie będzie bezpodstawna, bo OO.o na Linuksie nie jest kompatybilny z OO.o na Windows.

Maciej Bąk: Jak uczy nasze doświadczenie (a pracuję w Urzędzie Miejskim, do którego spływają dokumenty elektroniczne z różnych źródeł i w którym OpenOffice.org na platformie Windows i na Linuksie jest podstawowym pakietem biurowym od 2005 roku) problem "rozjeżdżającego" się formatowania dotyczy wyłącznie źle sformatowanych dokumentów. Najczęściej przy pomocy spacji, tabulatora i entera. Jeśli więc początkowa frustracja ucznia przełoży się na większe zrozumienie, czym tak naprawdę jest formatowanie i jak je poprawnie przeprowadzić, żeby nie przeżywać stresów związanych z przenoszeniem dokumentów między komputerami i systemami - to chyba dobrze. Bo to jest właśnie to, czego szkoła między innymi powinna nauczyć: rozpoznawać problemy i szukać sposobów ich rozwiązania.

Zresztą pamiętajmy, czego naucza się na zajęciach z technologii informacyjnej/informatyki w polskiej szkole. To są elementarne podstawy obsługi systemu operacyjnego, pakietu biurowego, pakietów graficznych, korzystania z internetu + podstawy programowania w profilowanych klasach, a do tego idealnie nadaje się Open Source.


Ja mam inne doświadczenia. W udostępnionym szablonie dyplomu zastosowano tło z domyślnej galerii klipów. Autor dodatku pracuje na OpenOffice dostarczanym przez firmę Sun, ja również. Różnica polega na tym, że on pracuje na Windows, ja na Ubuntu. U mnie szablon gubił grafikę, przez co dokument stawał się nieczytelny. Wszystko przez to, że OpenOffice.org domyślnie stosuje ścieżki bezwzględne odnoszące się do lokalizacji w systemie. Szablon stworzony w OO.o/Windows posiadał zapis w postaci


style:background-image xlink:href="../../../../../../Program%20Files/OpenOffice.org%203/Basis/share/gallery/www-back/confetti.jpg" xlink:type="simple" xlink:actuate="onLoad"/>

podczas gdy powinien on wyglądać następująco:

style:background-image xlink:href="Pictures/100000000000005E0000005E2AAFE172.jpg" xlink:type="simple" xlink:actuate="onLoad"/>

W momencie wstawiania tła z galerii klipów nie ma opcji rozróżnienia czy chcemy skopiować grafikę, czy tylko linkować do niej. Trzeba to potem zmienić w opcjach.
Poza tym dla użytkownika, przymus pamiętania wszystkich linków i załączników to krok wstecz względem MS Office. Kolejna przykładowa wada OpenOffice.org pod Linuksem to brak obsługi fontów OpenType, podczas gdy wersja na Windows nie ma z tym formatem problemów. Natomiast Impress pod Linuksem posiada bardzo efektowne, trójwymiarowe przejścia slajdów, których z kolei nie ma na Windows.


Maciej Bąk: No i czy z tego wynika, że na poziomie szkolnym OpenOffice nie nadaje się do wykorzystania? Przecież nawet MEN wydało w 2006 roku komunikat: "Ministerstwo Edukacji i Nauki, uwzględniając założenia inicjatywy eEurope w zakresie wspierania i rozwoju w Europie oprogramowania typu Open Source uznaje, iż oprogramowania Open Office w wersji 2.0, dystrybuowane nieodpłatnie, jest produktem dostatecznie dojrzałym i zaawansowanym zarówno dla potrzeb edukacyjnych, jak i dla zastosowań biurowych w sektorze edukacji i nauki. Wyżej wymienione oprogramowanie może z powodzeniem zastępować stosowane do tej pory oprogramowanie komercyjne, dając znaczne oszczędności środków przeznaczanych na opłaty licencyjne za korzystanie z większości dostępnych typów oprogramowania biurowego".


Z tego wynika, że użytkownik musi mieć świadomość różnic tego samego oprogramowania na różnych systemach, i wiedzę jak te różnice niwelować.
Z produktami Microsoftu nie ma tego problemu, gdyż niemal każdy ma tę samą, najnowszą wersję Office, Windows i te same niewolne fonty.


Maciej Bąk: Dodajmy, najczęściej kradzione :(

Zawsze się zastanawiam, dlaczego z jednej strony na ogół ceniąc sobie indywidualność i różnorodność, z drugiej tak łatwo przyjmujemy (a może raczej daliśmy sobie wmówić?), że w informatyce będzie nam lepiej, jak wszyscy będziemy używali tego samego oprogramowania.

Czy na prawdę wtedy będzie lepiej? I czy unifikacja ma być w tym przypadku receptą na niedopracowane programy i brak umiejętności lub chęci korzystania ze standardów?


Nie twierdzę, że Office Microsoftu lepiej się sprawuje w edukacji niż OpenOffice.org. Po prostu błędy w OpenOffice.org nie mogą być usprawiedliwiane przez niedoróbki w MS Office. Nie tłumaczmy tego też piractwem. OO.o jest oprogramowaniem wieloplatformowym i tak też jest reklamowany, dlatego takie trywialne błędy nie powinny w ogóle istnieć. Jeśli MS Office jest zastępowany przez OpenOffice, ten drugi musi być przynajmniej tak samo dobry w tych samych zadaniach.

Maciej Bąk: Nie chciałbym się tutaj ustawiać w roli adwokata społeczności tworzącej pakiet biurowy OO.org, wcale niemałej zresztą, ale... naiwnością byłoby sądzić, że jest to oprogramowanie wolne od błędów! Nie ma takiego oprogramowania i pewnie jeszcze długo nie będzie. Powinniśmy raczej w tym miejscu rozstrzygnąć podstawową wątpliwość, która mogłaby się tutaj pojawić: czy OpenOffice.org nadaje się do wykorzystania w polskiej edukacji. I tę wątpliwość na szczęście rozstrzygnęło za nas MEN kilka lat temu.

Proszę także pamiętać, że nie mówimy tutaj o wyborze prywatnego użytkownika, który jeśli chce i ma wystarczająco zasobną kieszeń, może zakupić i używać dowolną aplikację. Mówimy o publicznej szkole, na której utrzymanie wykłada pieniążki polski, nie najbogatszy przecież, podatnik.


1 serwer + terminale to z pewnością model zapewniający dużą wygodę w administrowaniu szkolną pracownią. To dobre rozwiązanie, zważywszy, że duża część WiOO częściej nie działa, aniżeli działa. Dowolna aktualizacja może sprawić, że oprogramowanie nie będzie się nadawało do pracy, a tak admin będzie się męczył tylko z jednym stanowiskiem. Z własnego doświadczenia mogę wymienić brak dźwięku w Impressie wynikający z niepoprawnej bądź braku współpracy pakietu z JMF (Java Media Framework) czy wywalanie się Kdenlive przy nakładaniu efektów.

Maciej Bąk: Nasze doświadczenia na temat stabilności WiOO są jednak diametralnie odmienne od Pańskich. W jaworznickim magistracie zdecydowana większość newralgicznych baz danych i usług od lat działa na systemach Open Source, które (odpukać w niemalowane) trzymają się mocno i sprawdzają w boju. Nieco inne doświadczenie mamy z rozmaitymi aktualizacjami komercyjnego oprogramowania (nie tylko rodem z MS), które potrafi wywrócić nieraz plan dnia do góry nogami (aczkolwiek nie jest to reguła). Na każdej platformie są aplikacje napisane lepiej i napisane gorzej, a rolą administratora jest umiejętne zarządzanie zasobami, tak aby były one dostępne.

Jakkolwiek musi Pan przyznać, że proponowany przez nas model zawiera tylko jeden punkt awarii, podczas gdy tradycyjna szkolna pracownia komputerowa, zawiera ich kilkanaście. ;-) Punkt, który zresztą przy rozsądnej polityce backupów można postawić "od zera" w godzinę.


Mnie chodziło o aplikacje na biurko, a Pan o stabilności oprogramowania serwerowego...

Maciej Bąk: Powtarzam, nasze doświadczenia z WiOO w jaworznickich szkołach przez kilka lat dowodzą, że Open Source się nadaje i sprawdza. Nie mieliśmy większych problemów ze stabilnością pracy aplikacji wykorzystywanych w edukacji. Ba! Zdarzało się, że kiedy zawirusowana pracownia na Windows nie chciała pracować, nauczyciel przełączał się na zainstalowanego równolegle Linuksa i spokojnie realizował założony program nauczania.


Nie jestem pewien, czy GNU/Linuksa powinno się wdrażać na hasło "jest darmowy, co implikuje oszczędności". Uważam, że takie myślenie nie może się sprawdzić na dłuższą metę, zwłaszcza w placówkach instytucji publicznych. Być może jest to argument dla urzędników, jednak kto będzie rozwijać owe oprogramowanie, jeśli wszyscy będą je brać za darmo, nie dając nic w zamian? A gdy oprogramowanie się zdezaktualizuje, skończy się darmobranie, i urząd będzie miał dobry argument, by wrócić do oprogramowania Microsoftu.
Zresztą powtarzanie, że "Linux jest za darmo", może wzmocnić roszczeniową postawę i przekonanie młodych Polaków, że im się wszystko należy - o zgrozo - za darmo! W kraju gdzie piractwo jest na tak wysokim poziomie, nie wyeliminujemy problemu, zastępując pirackie oprogramowanie przez "darmowe próbki" konkurencyjnych producentów. Być może tym krokiem zmniejszymy ilość pirackich Windows na domowych biurkach, jednak mentalnie Polacy wciąż będą w tym samym miejscu. A Wolne i Otwarte Oprogramowanie to jednak idea, która bazuje na chęci dawania i obopólnych korzyści, a nie na ciągłym, jednokierunkowym braniu.
Ta decyzja to na pewno dobry krok ku ograniczeniu problemu, ale dokonując przemian w taki sposób, nie nauczymy następnych pokoleń szacunku dla cudzej pracy.


Maciej Bąk: Po pierwsze, aspekt ekonomiczny jest w tym wszystkim ważny, ale pewnie, gdyby GNU/Linux nie nadawał się do wykorzystania w edukacji, to do szkół by nie trafił. Pamiętajmy jednak, że pracownie oparte na GNU/Linux są w wykazie dopuszczonych do użytku szkolnego przez MEN! Mało tego, z danych Ministerstwa wynika, że w latach 2005-2008, kiedy to realizowana była dostawa sprzętu komputerowego dla szkół (w ramach unijnego programu EFS), 2% placówek wybrało właśnie tego typu pracownie.

Po drugie: w kwestii długofalowego myślenia w instytucjach publicznych, to niestety kolejny raz nie mogę się z Panem zgodzić. Wykorzystywanie otwartego oprogramowania wszędzie, gdzie tylko się da, a komercyjnego tam, gdzie to jest to konieczne, powinno - przynajmniej moim skromnym zdaniem - stać u podstaw decyzji, którymi kierują się wszyscy zajmujący się informatyzacją instytucji publicznych. Takie postępowanie jest nie tylko gwarancją optymalizacji wydatkowania publicznych środków, ale - w połączeniu ze stosowaniem otwartych standardów - sprzyja zachowaniu neutralności technologicznej państwa. A to przecież jest (przynajmniej na papierze) częścią polskiej rzeczywistości prawnej.

Po trzecie: o rozwój otwartego oprogramowania byłbym raczej spokojny. Proszę zerknąć choćby na SourceForge.net i przefiltrować sobie ile jest tam projektów na licencjach otwartych. Spora ich część z pewnością nie zasługuje na określenie: "darmowe próbki", a już na pewno nie traktują tak Open Source choćby twórcy Shreka, którzy dość otwarcie przyznają się do jego wykorzystywania w produkcji filmów. ;-)


Jeśli wdroży Pan Ubuntu na 600 komputerach, nie płacąc absolutnie nic za oprogramowanie, i jeśli ten scenariusz będzie się powtarzał (a Pan powtarza za Brazylią, USA, Kanadą, Indiami, Japonią, Hiszpanią, Norwegią, Szwajcarią, Niemcami, Rosją) jego producent, Canonical, nie będzie miał motywacji, aby pracować nad kolejnym wydaniem. Pan przedstawił politykę długoterminową, ale tylko z jednej perspektywy, a jak wcześniej napisałem, WiOO to idea, do której trzeba także dawania. Pan to musi świetnie rozumieć jako członek LUG-u.

Maciej Bąk: No dobrze, a skąd brać ludzi do pracy nad WiOO, jeśli się go ludziom wcześniej nie pokaże?


Może wystarczyłoby im zapłacić za pracę w pełnym wymiarze godzin, aniżeli liczyć na pracę po godzinach?

Maciej Bąk: A może z tych około 15 tysięcy uczniów, którzy w naszym mieście będą mieli okazję poznać WiOO, choć co setny zastanowi się jak to działa, a z tego, co setny stanie się aktywnym członkiem społeczności Open Source regularnie podsyłającym poprawki?


Być może. Kiedyś usłyszałem prawdziwą anegdotę dobrze obrazującą wolontariuszy. "Lepszy jeden nawiedzony niż setka opłaconych". ;)

Maciej Bąk: Dokładnie tak jest! :D


Z SourceForge.net jest ten problem, że pomimo ogromnej liczby projektów, większość z nich jest w fazie pre-alpha a liczba deweloperów to jeden pasjonat. Na tym modelu nie można stworzyć oprogramowania do zarządzania urzędami i szkołami. Do tego trzeba państwowych pieniędzy i dużego producenta. Pan najwyraźniej chciałby, aby Open Source tworzyli wyłącznie pasjonaci po godzinach pracy.

Maciej Bąk: Oczywiście, że ze 100 pomysłów przetrwa nieraz jeden, czy dwa, ale czasem zyskuje on uznanie użytkowników (i programistów), którzy po latach przekształcają go w coś poważniejszego. Przykładem może być Firefox, GIMP, Blender czy mplayer. I tak z projektu pasjonackiego przekształca się on np. w najpopularniejszą obecnie przeglądarkę wśród polskich użytkowników. Jeśli zaś chodzi o doświadczenia ze wdrażaniem Open Source w sporej wielkości instytucjach państwowych, to pewnie nasze Narodowe Archiwum Cyfrowe wydaje się pięknym przykładem, że można godzić oba modele: opensourcowy i komercyjny w informatyzowaniu instytucji publicznych.


Czy urząd udostępni zainteresowanym swoje know-how i będzie publikował raporty z postępu wdrożenia?

Maciej Bąk: Nie widzę w tej materii przeszkód. Nie tylko chętnie podzielimy się doświadczeniem, ale i oczekujemy wsparcia od tych, którzy podobne działania realizowali już wcześniej w naszym kraju.


Dziękuję za rozmowę.

Komentarze  

meta (niezalogowany) | 18.07.2009 16:30
image
Avatar
#1

bardzo ciekawy artykuł. W sam raz na weekend. :)

Jakub (niezalogowany) | 18.07.2009 16:31
image
Avatar
#2

Dobry wywiad, chociaż nie oszukujmy się autor miał wyrobioną opinię i dawał temu wyraz nie raz (na 100% wynalazł jakieś błędy OpenOffice do zacytowania przed wywiadem...).

Oby więcej takich ludzi jak pan Maciej. Zgadzam się z jednym: w szkołach uczy się odtwarzania schematów i czynności pozbawionych logicznego myślenia (w zakresie obsługi komputera, bo z informatyką zajęcia w szkołach nie mają nic wspólnego). To dobry krok aby przez różnorodność uczyć myślenia i radzenia sobie z wyzwaniami.

laston (niezalogowany) | 18.07.2009 16:34
image
Avatar
#3

Trochę żal mi tych dzieci, linux to jest krok wstecz. To tak jakby zainstalować DOSa. U mnie w szkole jest pracownia z MacOSami i nikt jeszcze nie powiedział dobrego zdania na temat firmy Apple. A Macintoshe przecież są o wiele łatwiejsze w obsłudze. Ja chodzę do technikum informatycznego. A co na to powiedzą dzieci z podstawówki? 90% z nich jeszcze bardziej zniechęci się do komputerów.

mino (niezalogowany) | 18.07.2009 16:50
image
Avatar
#4

I taki uczen w zse czy jak tam ktory na informatyke chodzi bo musi, mniej bo lubi gdzie pozniej znajdzie linuksa? W pracy w biurze? W domu? Uwazam ze ogolnie na kompach do zajec lekcyjnych powinny byc windowsy, plus dodatkowo zajecia dla zainteresowanych linuksem. Jak wszedzie zapewne chodzi o kase, a jakby inaczej tylko ze ladnie w slowa ubrali - ciekawe co na to uczniowie.... Czy tez sie ciesza

Mr. Boo (niezalogowany) | 18.07.2009 17:31
image
Avatar
#5

Powodzenia w wdrożeniu tego pomysłu. Ale obawiam się, że dużo nie nauczą uczniów, większość kadry nauczycielskiej jest nie kompetentna (nauczyciel informatyki). Często robią kursy, szkolenia z informatyki i nic w ich głowach nie zostaje. Robią wyłącznie dla papieru iż mają kwalifikacje.
Wiem co pisze ponieważ mam do czynienia z takimi ludźmi.
Też jestem zdania, że powinno jakąś kwotę zapłacić np. za open office, ubuntu aby był dalej rozwijany.
Np. Można było by stworzyć stronkę na której każdy by pisał co by było warto do programu czy systemu dodać funkcjonalności. Następnie gdy jakiś pomysł by zyskał największą apropatę. To następnie firma lub osoby prywatne mogły by stworzyć tą upragnioną funkcjonalność, z której była by najlepsze rozwiązanie wynagrodzone odpowiednią kwotą z funduszu. Kasa była by z dobrowolnych dadtków, od Państwa, które by zamiast kupywać licencje na XP, Office 2007 by przeznaczyła 1/10 kwotę na fundusz, któryą by wydała na licencje.

vir (niezalogowany) | 18.07.2009 18:40
image
Avatar
#6

Taaaa...a do pracy (bank,firma,urząd)jak pójdą dzieciaczki to zonk...bo windowsa nie będą potrafiły obsłużyć.

szefo (niezalogowany) | 18.07.2009 18:54
image
Avatar
#7

A mi to wygląda na eksperyment, którego autorzy nie znają skutku,a który prawdopodobnie ciekawy nie będzie.

kaktus (niezalogowany) | 18.07.2009 19:01
image
Avatar
#8

Nie dalem rady przeczytac calosci, ale wtoruje temu glownemu punktowi jakim jest narzucenie alternatyw dla MS, a przy okazji temu ze sa to darmowe i legalne alternatywy.

alinder (niezalogowany) | 18.07.2009 19:04
image
Avatar
#9

U nas w szkole aktualizacje automatyczne wyłączone, Internet Explorer 6, dopiero niedawno zainstalowali antywirusa. Miałem zamiar sie do nich włamać, ale zawsze jak jestem w domu to kompy mają wyłączone, a przynieść wirusa do szkoły to trochę strach. Po wakacjach spytam sie czemu nie zaktualizują.

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 19:12
image
Avatar
#10

Ciekawy wywiad. Gdzieś tak w środku/pod koniec zszedł z poziomem, lecz na końcu się poprawił. Co do rozjeżdżających się dokumentów, to wystarczy zdefiniować dopuszczony zbiór czcionek, rozdawać go na pendrive lub przygotować jakieś rozszerzenie/specjalną wersję OO.org, która nie zezwoli na używanie problematycznych czcionek. Można też pokazać uczniom opcję konwersji do PDF. Zachowuje ona informacje o tekście, a w oodraw z pomocą specjalnej wtyczki można je edytować. Oczywiście uczeń musiałby nadal dostarczyć oryginał.

Skiba (niezalogowany) | 18.07.2009 19:14
image
Avatar
#11

Bardzo fajna inicjatywa popieram w 100%.

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 19:15
image
Avatar
#12

Co do uczniów, to można ich zaangażować w uzupełnianie oprogramowania w swoją wiedzę w ramach pracy na wyższą ocenę. Przykładem może być tłumaczenie aplikacji. Problem może stanowić przyjęcie takiego tłumaczenia, jednak dla ucznia byłoby to bardzo ciekawe. Nie koniecznie takie dane muszą opuścić mury szkoły, lecz uczeń mógłby się nauczyć pracować w takich zespołach osób niby ulepszających jakiś program. Bardziej zaangażowany pewnie byłby nauczyciel, który musiałby wszystko sprawdzić.

kao1 (niezalogowany) | 18.07.2009 19:48
image
Avatar
#13

Kasy nie ma to się kombinuje prawda panie Starszy Informatyk

pit808 (niezalogowany) | 18.07.2009 19:51
image
Avatar
#14

Trochę mnie i smuci i cieszy to co przeczytałem.

Po pierwsze cieszy mnie podejście Pana Macieja Bąka który nie przechodzi do porządku dziennego i nie załamuje rąk nad monopolem MS i piractwem w naszym kraju.

Kiedyś przeczytałem wywiad z jednym z szefów MS który bardzo szczerze powiedział to w jaki sposób firma postanowiła zmonopolizować świat; "nie interesuje nas czy użytkownik ma legalną czy piracką wersję. Ważne żeby używał naszego produktu i przywiązał się do niego. Potem założy firmę i tak kupi nasz produkt, z samego przywiązania...."

I to mnie smuci.

Bo Pan który zadawał pytania (nie wiem jak go nazwać po polsku ;) reprezentował takie właśnie podejście do tematu. Po co coś zmieniać jak wszytko działa. Co tam że mamy monopol, co z tego że nie ma w tym kreatywności. Co z tego że nie ma alternatywy która może nas tylko rozwinąć. Konkurencja przeważnie popycha do kreatywności

Jak przykład podawał Pan opcje że w szkole pracuje się na Linuksie i Ooo a w domu na MS i Ooo lub MS Office. Uczeń popada w frustrację, tak ??? A czy nie popadnie w ta sama frustrację jak sytuacja będzie odwrotna ? Jak w szkole będzie miał produkty MS a w domu zapragnie mieć Linuksa i Ooo, bo np jego moralność jest ponad przeciętna ???

Nie kultywujmy PATOLOGII i MONOPOLU !

Na przełomie 20 lat byliśmy świadkami zniszczenia kilku znakomitych OSów przez korporację MS. Czasami w bezpośrednich akcjach, np OS2 WARP który miał być tworem uniwersalnym MS i IBMa, a w momencie powstawania MS za plecami wysmażył swój system i pogrzebał plany IBMa.

Czy faktycznie chcemy ciągle oglądać BeOSy i inne umierające realne alternatywy w sektorze OSów ??

Linuks ma realną szanse zawalczyć. Gdyby jeszcze świat linuksa oprócz patrzenia się na sam produkt jakim jest OS patrzył się też na software jakie powstaje na ten OS to był by wielki sukces.

Dla dzieciaków oprócz nauki potrzebna jest zabawa. Na tym polu Linux ustępuje miejsca WINDOWSOM i to może być wielki problem w próbie zmiany podejścia u najmłodszych.

Trzeba coś zmienić w świecie MARIHUANOWEGO MONOPOLU, no bo np po drogach nie jeździ tylko jeden typ samochodu i nikt nie bierze nawet pod uwagę, żeby tak może być. W OSach tak właśnie jest. Gdzie nie spojrzeć każdy musi używać jednego jedynego słusznego OSa. DLACZEGO ? się pytam.

Uczmy maluchów alternatyw, pokazujmy najszersze spektrum jak to możliwe. Poszerzajmy im horyzonty a nie na starcie zawężamy je.

"Czym skorupka za młodu nasiąknie ....... itd". Czemu z tej idei ma korzystać tylko MS ? ;)

mario (niezalogowany) | 18.07.2009 21:21
image
Avatar
#15

facet ma wiedzę pojęcie i do tego chęci, byle więcej takich informatyków, a nie tylko w Jaworznie

lamer (niezalogowany) | 18.07.2009 21:29
image
Avatar
#16

OK. Linux w szkołach, fajnie. MS'a też dzieciaki poznają (w domu, legalnie lub nie, później w pracy). Niezapominajmy jednak, że pod Linuxa nie ma profesjonalnego oprogramowania graficznego i do edycji video, czy audio ( audacity nie zastąpi np. sound forge'a :) ). Zajmuję się profesjonalnie montażem a-v i dla mnie wybór to tylko MS lub Apple. System operacyjny to dla mnie nie temat.

Pan Obcy (niezalogowany) | 18.07.2009 21:37
image
Avatar
#17

Cieszy mnie wdrażanie takich inicjatyw do polskich szkół. Jednak nadal potrzeba więcej entuzjastów OpenSource'owego oprogramowania.

Sądzę że, z lekcji na natywnych maszynach dzieci wyniosą o wiele więcej niż z klikania w okienka;)
Jeżeli opanują nawet w podstawowym stopniu linuxa to uważam że i z windows'em (intuicyjnym w końcu;) sobie poradzą.

Coraz pozytywniej:))

krzysiek (niezalogowany) | 18.07.2009 21:53
image
Avatar
#18

Bardzo ciekawy pomysł. Często potykam się z tym, że ludzie w ogóle nie mają pojęcia, że istnieje coś takiego jak Linux. Nie istnieje dla nic inny OS niż MS Windows. To jest po prostu smutne.

Prawda, kiedyś, kiedy systemy z rodziny Linux nie były tak przyjazne w obsłudze jak teraz, mogły stwarzać problemy, jednak w dzisiejszych czasach niektóre z dystrybucji są bardoz user's friendly - i obsługuje się je z łatwością.


Myślę, że to dobrze, że w szkołach wprowadzi się Linuksy - to jakaś odmienność, tu trzeba myśleć jak np. napisać składnię polecenia w terminalu aby coś ciekawego zrobić, a nie bezwiednie klikać po ikonkach, gdzie wszystko dzieje się z automatu, bez żdnego wysiłku usera, a programy instalują się z exeków (Windows)

Linux - np. Ubuntu to bardzo fajny system, ba, nawet mój tato kiedy miałem odpalone na lapku Ubuntu usiadł się, włączył sobie przeglądarkę i bez problemu śmigał po sieci i oglądał stronki www - a z obsługi komputera nie jest super biegły, mimo wszystko poradził sobie całkiem dobrze - był nawet zdziwiony, że to taki fajny system.

Widzę, że wyżej pojawiły się komentarze negujące systemy Linux w instytucjach państwowych, bnkach, firmach itd - najwyższa pora, aby coś się tu zmieniło, bo ile można płacić MS'owi za jego produkty, skoro istnieją ich świetne zamienniki.

Sam np. korzystam z Open Office'a i jestem zadowolony, że nie muszę korzystać z 'mniej legalnej' wersji MS Office. Również mojemu rodzeństwu wgrałem OOo i dają radę, moi znajomi (niektórzy) również sobie bardzo go chwalą.

I nie ma w tym nic dziwnego - wystarczy się przyzwyczaić. Może kiedyś nadejdą takie czasy, że ludzie korzystający z Linuksów przestaną być traktowani jak jacyś gorsi, bo korzystają z czegoś innego ?

Sam tego doświadczyłem, jak inni mieli niezłą radochę z tego, że "on się z tym męczy" a ja nie muszę bo mam Windowsa - g. prawda - Linux to świetna sprawa - a jakie urozmaicenie na lekcjach - kiedy prowadziłem zajęcia z łączności zdalej, pracy zdalnej poprzez np SSH, VPN, freeNX - to ludzie zadawali mnóstwo pytań, siedzieli cicho i zafascynowani słuchali i oglądali pokaz.

Linux to świetna alternatywa dla Windows - wystarczy dać mu szansę tak jak zrobiono to w Jaworznie.

Pzdr :)

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 22:02
image
Avatar
#19

@laston | IPHASH : 3Z-WY-ZZ-YZ | 18.07.2009, 16:34 : Co ma Apple i MacOS X do Linuksów? Czemu przyrównujesz Linuksa do DOS-a?

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 22:03
image
Avatar
#20

@mino | IPHASH : ME-BU-QI-GG | 18.07.2009, 16:50: Na terenie Jaworzna bardzo dużo szkół korzysta z Linuksem. Uczestnictwo w programie było dobrowolne. Uważam, że skoro szkoła już się zdecydowała, to uczniowie wiedzieli o tym wcześniej.

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 22:05
image
Avatar
#21

@Mr. Boo | IPHASH : 2V-7L-ER-2E | 18.07.2009, 17:31 : Ubuntu Brainstorm? Dlaczego miałoby to być finansowane ze środków publicznych? Nie lepiej, byś samemu złożył się na upragnioną funkcję?

Sławek (niezalogowany) | 18.07.2009 22:10
image
Avatar
#22

@pit808 | IPHASH : OT-3Q-VG-LI | 18.07.2009, 19:51 : Właśnie. Nasz reporter raczył zauważyć, że wydaje się, iż do tej pory wszystko działa(pewnie jest tak samo, jak ze standardami - Pan Starszy Informatyk tylko napomknął o jakiś problemach). Może w komputerach/z Windowsem faktycznie wszystko działa. Czy jednak faktycznie szkoła dobrze funkcjonuje/można to nazwać nauczaniem informatyki, gdy uczniowie na lekcjach nie mają dostępu do często przydatnych narzędzi? Gdy uczy się ich schematów, interfejsów, a nie rozwiązywania problemów/myślenia.

anonim (niezalogowany) | 18.07.2009 22:15
image
Avatar
#23

@pit808
tak pokażmy, pokażmy coś lepszego! Ale problem w tym, że nie ma alternatywnego OSa lepszego od Windowsa. Linux jest gorszy i nieprzyjazny. Dla fanatyków może i jest dobry ale nie dla zwykłego Kowalskiego. Linux to nie jest system XXI wieku. Niech ktoś wkońcu zrobi porządny system to wtedy się zgodzę. Ale w tym momencie nic nie ma szans z okienkami.

Pyoter (niezalogowany) | 18.07.2009 22:52
image
Avatar
#24

Bardzo fajny wywiad. Miło poczytać rozmowę dwóch mądrych ludzi. Ale jak czytam niektóre komentarze to żal mi się robi niektórych ludzi.

@Jakub - jak się na czymś dużo pracuje i to pod różnymi systemami, to się takie rzeczy wie. Sam doświadczyłem takich problemów pisząc pracę licencjacką na OOo pod Linuksem i Windowsem.

@laston - trochę żal mi Ciebie. Mac OS jest zły bo... Chcaiłbym się dowiedzieć. Bo nie działają na nim Simsy i Call of Duty 4 działa, tylko tej wersji nie ma gdzie pobrać z torrentów?
Linux to krok wstecz? Czego Cię uczą w tym technikum informatycznym? A przepraszam, Ty tylko tam chodzisz. Może zacznij się uczyć.

@mino - o to właśnie chodzi, by nauczył się korzystać z komputera, a nie z systemu. Dwa idealne przykłady dał sam MS. Wystarczyło, że XP i Vista dość mocno różnią się w wyglądem pulpitu, panelu sterowania i innymi rzeczami, a wielu ludzi gubi się w nowym systemie i nie potrafi z niego korzystać. A Office 2003 i 2007? Wstążki dla przyzwyczajonych do wcześniejszych wersji to tragedia. dla niektórych staje się problemem jakiekolwiek korzystanie z pakietu, bo opcje są w innych miejscach. W Viście nawet wyłączanie systemu dla niektórych jest problemem. W końcu ikonka zamknięcia systemu tylko go wstrzymuje. Jeśli dzieciaki nauczą się korzystać z różnych systemów i programów to tylko będą z tego same plusy.

@Mr. Boo - większość projektów OpenSource tpodobnie wygląda. Na stronie projektu można wpisywać nowe pomysły, funkcjonalności, potem głosowanie i wdrażanie. Ale wszystko ma swoje plusy i minusy.

@vir - Taaa, pójdą do pracy w banku a tam Windows 7 z IE8, a oni w szkole mieli XP z IE6. I co teraz? Ja myślę, że będą dużo lepiej potrafiły korzystać z Windowsa, niż inni pracownicy.

@szefo - siedzisz sobie spokojnie w domku z Windowsem na kompie i myślisz, że Linuksa tylko świry w sweterkach w kratkę używają. Myślisz, że jak nie widać Linuksa to go nie ma?

@alinder - no i tak wygląda informatyzacja w Polsce. Dopiero jak będzie jakieś włamanie, utrata danych, wirus to najpierw będzie się przeklinać MS, a potem może ktoś pomyśli kto zawinił.

@pit808
"Kiedyś przeczytałem wywiad z jednym..." - i może właśnie szkoła nie powinna przyczyniać się do tego.
"Bo Pan który zadawał pytania" - taka jego rola. Bardzo dobrze przeprowadził wywiad. Prowokował rozmówcę do tego, by bronił swojego pomysłu, doświadczenia i punktu widzenia.
"Jak przykład podawał Pan opcje że..." - tego ma się właśnie nauczyć na TI w szkole. Radzić sobie z wieloma aplikacjami, systemami itd.
"Dla dzieciaków oprócz nauki potrzebna jest zabawa." - No tak. W domu będzie tragedia jak 10-latek nie odpali na Linuksie GTA4! Może na Linuksie pozna coś bardziej odpowiedniego dla swojego wieku, a w dodatku coś co go będzie rozwijać i uczyć. A w domu będzie i tak mógł włączać co zechce.
No ale z tym monopolem masz rację i miejmy nadzieję, że inicjatywa się uda i będzie wzorem dla innych miast i gmin.

nauczyciel informatyk (niezalogowany) | 18.07.2009 23:58
image
Avatar
#25

:) tak tyle ze jest jeden problem, wiekszosc obecnie jak nie wszytkie pracownie pochodza z EFS a w regulaminie otrzymywania jest wyraznie zapisane ze m.in. systemu zmienic nie wolno przez 5 albo 6 lat ciekawe jak ten problem zostanie rozwiazany ?? jezeli chodzi o sprzet firmy apple to u mnie male brzdace w 1 klasie podstawowki jak zaczynaja od tego systemu to jak dostaja na komunie komputery z windows to zazwyczaj nie moga sie w nim polapac, a rodzicom kaze instalowac system linux z imterfejsem GNOME, wiec czym sltupka za mlodu nasiaknie tym... albo czego jas sie nie nauczy tego jan...

studys (niezalogowany) | 19.07.2009 0:21
image
Avatar
#26

Temat wyboru między tymi dwoma rodzinami systemów był od zawsze prowokacją do wymiany zdań i poglądów.
Moim zdaniem nie powinno to być tylko ukierunkowanie na jeden system ale jakaś możliwość wyboru dla młodych ludzi. Można na niektórych komputerach zainstalować 2 systemy z możliwością wyboru.
Tyle że instalacja wolnego oprogramowania to może być dopiero początek problemów, bo trzeba jeszcze znaleźć kadrę nauczającą która zna linuksa. Większość osób zna właśnie produkty z rodziny MS. Bo koszty trzeba policzyć całkowite a nie jednostkowe. Jak trzeba będzie wyśłać ludzi na szkolenia to już nie będą takie oszczędności. Wiele miast deklarowało przejście na wolne oprogramowanie ale mają z tym problemy.
W końcu przeinstalowanie systemów to wydaje się szybkie i prawie darmowe (system darmowy ale praca informatyka już nie) a gdzie dostosowanie reszty oprogramowania i choćby plików Worda które będą prawidłowo otwierane w OO. Jak każdy wie zgodność jest ale nie 100%. A co z administrowaniem takimi jednostkami. w dalszym ciągu dobrych informatyków którzy naprawdę znają linuksa nie jest tak dużo jak osób które zajmują się stacjami z Windowsami.
Mi się wydaje, że powinni starać się wybrać osoby które mają smykałkę do "komputerów" i u nich rozwijać te zdolności (może w przyszłości będą adminami lub znanymi programistami) a innym dać możliwość poznania obu systemów. Narzucanie odgórnie nie jest najlepszym rozwiązaniem. A założę się, że kadry do prowadzenia zajęć też jeszcze niema skompletowanej. Trzeba jeszcze mieć tą iskierkę którą się przyciągnie uczniów na takie zajęcia a to nie jest takie łatwe.
Sam osobiście lubię linuksa ale głównie używam Visty a pingwinki są uruchamiane na maszynie wirtualnej. Tego rozwiązania nie zaproponowałem ze względu na wiek kompów, dlatego 2 czy 3 systemy na kompie mogą być (ja to praktykowałem przez kilka lat).
Życzę temu panu dużo szczęścia bo w Berlinie do tej pory nie weszło to całkowicie w życie mimo przeznaczenia na to milionów euro.

daniel (niezalogowany) | 19.07.2009 0:37
image
Avatar
#27

nie rozumiem wypowiedzi 'fanow windowsow' ze uczen takiej szkoly nie poradzi sobie w zyciu bo trafi na windows... to dziala wlasnie odwrotnie! jezeli cale zycie klika sie tylko i wylacznie w te same ikonki to sie czlowiek odmozdza. tutaj inicjatywa jest rozwoj dzieciakow, tak wiec jak opanuja obsluge linuxa w trybie graficznym to poradza sobie z kazdym innym systemem, z winodows tez. sam jestem ciekaw ilu z was windowsiarzy poradziloby sobie na przesiadke na inny system. podejrzewam ze byscie tylko marudzili ze nie ma tu waszej ikonki start itd...

swietnym rozwiazaniem jest edukowanie o piractwie. nawet w szkolnictwie wyzszym wykladowcy chca projekty itp w wordzie/exelu, a w pakiecie msdna nie ma offica..

anonim (niezalogowany) | 19.07.2009 2:34
image
Avatar
#28

"Tak się składa, że każda kolejna wersja systemu operacyjnego Windows ma coraz większe wymagania sprzętowe."
Kto mu to powiedział? Windows 7 uruchomi się na komputerze (i nie będzie działał najgorzej), na którym z ledwością chodzi XP. A co więcej, linuksy u mnie się tną! (próbowałem Ubuntu, Knoppixa, Suse. Różne wersje) A Windows nawet się nie przytnie.
Potwierdzam słowa poprzednika(ów). Linux to krok wstecz. Szkoła Windows'a może dostać za dosłownie grosze, a przecież nie musi używać MS Office. Już chociażby MS Works lub jeśli nie od MS to OpenOffice! i inne.

"Maciej Bąk: Edukacja i polityka?! Brrrr... Przecież tutaj chodzi o nasze dzieci!" Taaa, jasnee. Żal im kasy na edukację. Wolą se pensje podwyższyć.

"Nie można też nie wspomnieć o świetnych grach uczących logicznego myślenia"
A co, podobnych aplikacji pod Windows'a nie ma? Z tego co wiem, to Atomic zanim wszedł na platformę linuksową, był na MS Windows. Gdy pobierałem dodatkowe oprogramowanie dla Ubuntu, pobrałem przez przypadek Edubuntu. Kompletny żal.
"wolne od wirusów pracownie komputerowe," - To już prawie przeszłość. A Windows z darmowym programem antywirusowym też nie ma wirusów. Przynajmniej ja, chociaż wchodzę wszędzie na strony, pobieram co się da i kilka razy alert o wirusie dostałem, ale jeszcze podczas ściągania, więc nic się nie stało.

"Maciej Bąk: Dodajmy, najczęściej kradzione :(" Raczej pożyczane. A nawet jakby, to co? Bill Gates ma tyle kasy, że dzieci jego dzieci i ich dzieci nie będą musiały się o kasę martwić, a chcą jeszcze kilku stów za ich oprogramowanie od biednych Polaków? Nie dziwię się, że w u nas jest tylu piratów. Znam osoby, które stać na oryginalne oprogramowanie i kupują. Ale większości nie stać. Ja Offica dzielę z moim bratem (licencja w końcu na 3 kompy, nie?), Windows'a mam dołączonego, czyli OEM i po co jeszcze coś? Dziękuję MS, że udostępnił SharePoint'a 2007 za darmo!
A się rozpisałem. Nie wiem czy coś ma tu sens, w końcu jest po drugiej w nocy :) Ale uważam, że wprowadzenie linuksów to zły pomysł. Może najpierw spróbować wielu systemów na jednym komputerze? Np. ja tak mam. Aktualnie 3 systemy: Ubuntu (najnowsza wersja), Windows XP, Windos 7 RC. I jestem zadowolony. Na Ubuntu wchodzę, jeśli chcę sobie pograć jakieś mini gierki, w 7, żeby pograć w fajnego Pasjansa i używać rozpoznawania angielskiej mowy. XP na co dzień.

Pisarz (niezalogowany) | 19.07.2009 9:27
image
Avatar
#29

Ja się zgadzam, chociaż moje doświadczenia z Linuksem na złomie, z którego korzystam nie są zbytnio pozytywne. Jeśli koledzy ciągle proszą mnie o pomoc w zainstalowaniu programu, a instalacja polega tylko na klikaniu "Dalej" aż program się wgra to mnie krew zalewa. Dali Wam Win**** to się rozleniwiliście. A jak ktoś przychodzi do serwisu z komputerem i okazuje się, że mu wypadł kabel od zasilania...
Na jednym z komputerów mam Linuksa, moja siostra mimo że nie zna się na komputerach, polubiła ten system. Dlaczego? Bo szybciej działa na jej złomie niż Windows, bo jest darmowy i legalny, bo posiada już na początku wiele oprogramowania, które w Windows trzeba doinstalowywać... jest wiele powodów.

Teraźniejsze społeczeństwo uważa, że żeby zainstalować byle program, trza wkuwać, korzystać z komputera 24h na dobę...

Na prawdę się zdziwiłem, jak na zajęciach informatyki w podstawówce uczyli nas tworzyć foldery i przenosić pliki. A najbardziej zdziwiłem się, jak ktoś miał z tego 2.

pawe song (niezalogowany) | 19.07.2009 11:46
image
Avatar
#30

"Taaaa...a do pracy (bank,firma,urząd)jak pójdą dzieciaczki to zonk...bo windowsa nie będą potrafiły obsłużyć."
Chodzi właśnie o to, żeby uczyć świadomej obsługi komputera, a nie na pamięć.

J (niezalogowany) | 19.07.2009 11:49
image
Avatar
#31

lasto, mino, vir: może nie każdy dzieciak jest aż tak głupi jak wy, że jak nauczą go obsługi jednego systemu operacyjnego to z drugim już sobie kompletnie nie poradzi. ;]

Zostało to powiedziane tysiące razy, a ja powiem tysiąc pierwszy: problemem w nauczaniu informatyki jest to, że uczy się obsługi Łerda, a nie *edytora tekstu*. Uczeń po takich lekcjach umie wcisnąć 'B' na toolbarze oraz wybrać inny font, ale nie ma pojęcia właściwie jak tekst powinien być sformatowany, nie wie co to font szeryfowy i bezszeryfowy, do czego służą style i - o zgrozo - nie rozumie różnicy pomiędzy wycentrowaniem tekstu z pomocą za pomocą spacji, a zastosowaniem odpowiedniego dla tego celu formatowania. Jeśli ktoś usunie z tego toolbara owe "B", to oznacza dla takiego ucznia zagładę. Zniknęło! O znajomości "tajemniczej" terminologii z zakresu składu tekstu pt. "sieroty" i "wdowy" mowy nie ma. Przyznajcie sami przed sobą panowie lasto, mino i vir: wy również nie macie o tym zielonego pojęcia (a teraz zapytajcie wujka Google'a i możecie już się zacząć wymądrzać ;-).

Dane mi było spotkać ludzi, o zgrozo, na uczelniach wyższych, którzy spis treści do pracy licencjackiej tworzyli _ręcznie_ i umieszczali, trzymajcie mnie, w osobnym pliku. Po czym gdy dopisali np. 3 strony tekstu w drugim dokumencie, ręcznie aktualizowali ponad 80 wpisów.

Problem leży w tym, że uczniowie są uczeni korzystania z wybranej grupy produktów software'owych, a nie _wykonywania zadań_ przy pomocy danej kategorii produktu. Uczeń nie umie korzystać z arkusza kalkulacyjnego, mimo, że nazwę 'Excel' świetnie zna.

Migracja na oprogramowanie "inne niż w domu" to krok w dobrym kierunku, krok, który niewątpliwie poszerzy, a nie zawęzi, horyzonty myślowe.

grrr (niezalogowany) | 19.07.2009 14:40
image
Avatar
#32

Ciesze się, że w J-nie podjęta została taka inicjatywa :) Wywiad ciekawy, mimo kiepskiego poziomu ze strony Pana 'Quest-88'

laston (niezalogowany) | 19.07.2009 14:59
image
Avatar
#33

Dlaczego porównałem Linuxa do DOSa? Odpowiedź prosta. I w jednym w drugim o zgrozo trzeba używać konsoli by cokolwiek zrobić. To ma być przyszłościowy system? W którym muszę znać komendy żeby coś zainstalować, uczyć się wszystkiego od początku i robić setki operacji gdy w Windowsie mogę coś zrobić jednym kliknięciem. Proszę Was, nie przesadzajmy. Zamiast uprościć sobię pracę to ją tylko komplikujemy.
Dodam tylko że ja nie jestem zwolennikiem M$, to jest dla mnie firma wyzyskiwaczy, nigdy bym np. nie kupił Xboxa 360... Ale trzeba się zgodzić, że Windows i Office to kawał dobrej roboty. Np. żeby coś zainstalować wystarczy prosty kreator (Dalej>Dalej>Dalej), internet konfiguruje się sam przy pierwszym starcie, logika ułożenia katalogów systemowych jest prosta jak drut. Nawet małpa obsłużyła by Windowsa. Ktoś kiedyś powiedział, że ten system jest "idiotoodporny" i ludzie oczekują prostoty, nie tylko od OSa ale każdej rzeczy. Chcecie żeby wszyscy byli informatykami? Linux jest nieprzyjazny, sam pamiętam ile musiałem się namęczyć żeby zainstalować sterowniki do karty graficznej albo jak konfigurowałem internet. A na Windowsie odbyło się w to w 5 minut? No to ja nie wiem. Żeby uważać się za jakiegoś lepszego, mam się męczyć? Czy jak? Bo ja tego nie pojmuję...
Jeśli Linux zerwie wkońcu z konsolą i stanie się bardziej intuicyjny to jak najbardziej będę popierał takie akcje, ale w tym momencie nie widzę w tym najmniejszego sensu.

Sławek (niezalogowany) | 19.07.2009 16:07
image
Avatar
#34

@nauczyciel informatyk | IPHASH : WZ-TJ-FZ-9G | 18.07.2009, 23:58 : Co za problem zrobić bootowanie sieciowe przez dyskietkę? System nie zostanie zmieniony, ale uczniak może np. nie mieć dostępu do internetu lub już nikt Windowsa nie przywróci po padzie. Uczeń tylko włoży dyskietkę, odpali kompa, by pracować na Linuksie.

Sławek (niezalogowany) | 19.07.2009 16:21
image
Avatar
#35

@studys | IPHASH : WV-KW-XK-ZY | 19.07.2009, 00:21 : Przeczytałeś artykuł/wywiad? Nie administrowanie jednostkami, a jednym komputerem w szkole. Może nie zrozumiałeś na czym ta konfiguracja miałaby polegać? Przecież w szkołach podstawowych/gimnazjach i tak się uczysz tylko podstaw. Po co szkolić gimnazjalistów ze smykałką na programistów?
@anonim | IPHASH : FI-S0-8B-YP | 19.07.2009, 02:34 : Tylko, że zachowanie Windows, to dodatkowo problemy. Na maszynach są instalowane różne wersje Windows(najczęściej przestarzałe). Każdą inaczej się zarządza, a w tych szkołach każdą jednostką trzeba administrować oddzielnie. Szkoły jednak chcą uniknąć wyrzucania wszystkich komputerów/pracowni w błoto, a następnie kupowania ich na nowo.
@anonim | IPHASH : FI-S0-8B-YP | 19.07.2009, 02:34 : Największą bolączką jest to, że uczniowie uczą się używać danych funkcji/programu, a nie realizować zadania. W dodatku poznawane przez nich programy są wielkie, więc trudno je ogarnąć, a w przypadku braku jakiejś funkcji sobie nie poradzisz. Kiedy program jest mały i wykonuje jedynie to, do czego został stworzony, jak np. grep, sed, cat, to nie ma problemu z wykonaniem każdego zadania z jego użyciem.

Jacek z Zagościńca (niezalogowany) | 19.07.2009 17:23
image
Avatar
#36

Uczestniczę w informatyzacji kolejnej szkoły. Też myślałem kiedyś o zastosowaniu Linuxa. Na swoim laptopie miałem Ubuntu - bardzo sympatyczny system, ale nie bez wad (sterowniki!). Jednakże największym problemem we wdrożeniach są ludzie - ich opór przed jakimikolwiek zmianami. A nauczycieli zaliczyłbym do najbardziej odpornych na innowacje. Mają dyplomy z kursów komputerowych konieczne do awansu zawodowego, ale niestety - zwykle bez pokrycia w umiejętnościach. Ja nie podjąłbym się "przestawić": tych ludzi na Linuxa. Jednak życzliwie będę śledził dokonania "rewolucjonistów" (bez urazy) z Jaworzna

wroc (niezalogowany) | 19.07.2009 18:40
image
Avatar
#37

@anonim: Czy anonimowi chodziło o Windows 7 na Pentium 2 czy P3 - bo to są właśnie komputery, na których XP ledwo chodzi.

Pisarz (niezalogowany) | 19.07.2009 18:50
image
Avatar
#38

Jeśli informatyk po studiach wygaduje takie głupstwa jak "Windows nie ma bootloadera bo przy starcie nie wyświetla się menu startowe" to czego niby na tych studiach uczą? A jeśli informatyk po studiach nie umie obsługiwać BIOS'a (co nawet ja potrafię)? Właśnie najgorsi są tacy ludzie, którzy nie potrafią się przystosować, co wkuwają, a nie myślą. A takich niestety u nas dostatek.

MaxDamage (niezalogowany) | 19.07.2009 19:17
image
Avatar
#39

@laston
Mam się męczyć w Windowsie klikając "Dalej>Dalej>Dalej"?! A nie można prościej?
http://www.youtube.com/watch?v=TTj55iB-iic (instalacja programów w Windowsie)

Pod Linksem MOŻNA szybciej i prościej instalować programy niż w Windowsie:
http://www.youtube.com/watch?v=pjec_MtT-5k
(ta sama instalacja programów w Linuksie)


Mądrości sobie i Wam życzę...

wroc (niezalogowany) | 19.07.2009 19:20
image
Avatar
#40

Na moim komputerze (Celeron D 335j - 2,8GHz 1GB RAM MS-7133 GMA900) Windows XP chodzi wyśmienicie,
Linux'y (o ile w ogóle wystartują, większość wyświetla: kernel panic not syncing attempted to kill init, czy jakoś tak), też nie najgorzej, Server 2008 jako tako,
a Se7en (Win NT 6.1) - tragedia,
Visty z powodu braku publicznej bety lub triala (jak w przypadku servera 2008) nie testowałem i nie zamierzam.

Gdyby nie to, że jestem przesiąknięty DOS-em i Windows do szpiku kości, to pewnie używałbym Linux'a, czy MacOS-a.

Póki co Linux pozostaje dla mnie ciekawostką, bardzo fajną, ale ciekawostką (nie jestem w stanie się przyzwyczaić do unix'owego sposobu wydawania poleceń, graficznie to KDE jest w porządku, gnome mi nie odpowiada), a w ogóle co to za system, gdzie nie można Menu K czy innego otworzyć klawiszem windows?

MacOS no niestety dla mnie (jak i większości użytkowników pozostaje poza zasięgiem... finansowym). Szkoda, bo z tego co testowałem, to najbardziej intuicyjny system - połączenie zalet starej lini MacOS z zaletami Unix'a. To jest dopiero idiotoodporny sytem, a programy instaluje się jednym kliknięciem na... obraz dysku.

Co do szkół, to prawda, powinny uczyć obsługi komputera, a nie jednego programu. A pracownie z EFS, to jedne z najgorszych, z jakimi w mojej edukacji musiałem się spotkać, nie dość, że składaki to nawet w tych pecetach czy monitorach wyłączniki odmawiały posłuszeństwa, ale na to nauczycielka znalazła sposób: WD40, co miesiąc reinstalacja (a raczej przywracanie systemu z obrazu), ale wszystkie dane pozostawione na dysku poszły się ***. Wolałem jak później mieliśmy zajęcia w innej pracowni, bo tam komputery mimo, że starsze, ale chodziły o niebo lepiej. Nie rozumiem Europa taka bogata, a kupowali najgorszy złom za (prawdopodobnie) niecały tysiąc.

Mimo, że poznałem wiele sytemów nadal używam WinXP/ew. 98SE i MSOffice (od czasu "specjalnej edycji jubileuszowej" 2007 H&S, wcześniej z powodu ceny używałem OOo), to i tak najbardziej intuicyjnym pakietem dla mnie jest Office 2007, bo pomimo, że znałem wiele wersji Office'a oraz OpenOffice'a czy StarOffice'a (tak był kiedyś darmowy) to obsługi nowego GUI tzw. wstążki nauczyłem się w 1 (słownie jeden) wieczór zresztą nawet moja wtedy 8-letnia siostrzenica równie szybko opanowała nowego Worda, a to była wersja beta i po angielsku.

Canis Lupus (niezalogowany) | 19.07.2009 20:33
image
Avatar
#41

laston | IPHASH : 0Z-0G-00-UF | 19.07.2009, 14:59
Opera/9.64 (Windows NT 6.0; U; pl) Presto/2.1.1

Faktycznie, konsola jest ciężka, ale "zmuszanie do działania w niej" jest naszą winą - winą tych, którzy tłumaczą innym działanie na Ubu, czy Susełku. Sam doskonale wiem, że da się zmienić uprawnienia do pliku myszką, ale dopiero teraz sam siebie próbuję nauczyć, żeby nie robić tego z terminala. Porostu z terminala jest szybciej... 95% działań, nawet administracyjnych w systemie można zrobić myszką.

"(...)logika ułożenia katalogów systemowych jest prosta jak drut(...)". A widziałeś logikę w W7? I jak zainstalujesz W7 na PII... A XP się da i chodzi. U mnie na zintegrowanej grafice Intelowskiej działają takie efekty wizualne, że szok! A na Aero nie mam szans. Więc LAWINOWO rosnące zapotrzebowania na moc obliczeniową i inne parametry, wymuszane przez Redmond jest faktem.

Instalacja programu z Synaptica czy idiotoodpornego Dodaj/Usuń pod Ubuntu jest prostsza, niż w Wingrozie. Tam nawet nie ma "Dalej->Dalej->Dalej...". Wszystko się samo robi.

Mimo wszystko przyznam szczerze: system nie jest bez wad, ale nic nie jest. W artykule to wprost podali, ale niewiele osób artykuł zrozumiało...

daniel (niezalogowany) | 19.07.2009 21:22
image
Avatar
#42

chcialbym jeszcze dodac, ze pracowalem w duzym polskim wydawnictwie (takim co wydaje pisemnka tematyczne o psd, linuxach, programowaniu i inne). polowa komputerow w firmie byla wlasnie z linuxem. nie przypominam sobie zeby ktorys z pracownikow narzekal lub biegal do it ze nie umie czegos gdzies zrobic.. ludzie potrzebowali do pracy telefon, edytor tekstowy, poczte i przegladarke. ci ktorzy tu wypisuja brednie ze linux jest beznadziejny itp sam jest ignorantem ktory poza graniem w nowe gry nie robi nic innego...

po informatyce z linuxem te dzieciaki na pewno beda bardziej rozgarniete komputero od rowiesnikow w innych szkolach. wielu ludzi nie ma pojecia o folderach w windows! nie ma pojecia o strukturze katalogow, uwaza ze moje dokumenty sa na pulpicie itp..

@nauczycielinformatyk - a dwa systemy na jednym komputerze? juz nie mowie o ladowaniu systemu z dyskietki jak ktos wczesniej napisal, tylko dwie partycje z roznymi systemami

patataj (niezalogowany) | 20.07.2009 0:27
image
Avatar
#43

Popieram inicjatywę wprowadzenia alternatywnego -darmowego oprogramowania. Sam ucząc zajęć zwanych czy to TI czy Informatyka i staram się wprowadzać programy typu Gimp, Inkscape, Scribusa, OpenOffice, czy świetny dla dzieciaków w klasach 1-3 Gcompris.
Czytając niektóre komentarze można odnieść wrażenie , ze ludzie są albo zbyt tępi żeby poznać i nauczyć się pracować w innym systemie niż Windows albo piszący te opinie są ... żeby zrozumieć, że to nie jest przeszkoda -żadna.

laston (niezalogowany) | 20.07.2009 9:37
image
Avatar
#44

MaxDamage | IPHASH : N3-YB-0M-0J | 19.07.2009, 19:17

Mhm fajnie to Opera, Skype, Gimp... Najpopularniejsze programy, ale wyobraź sobie, że świat się na nich nie kończy... I do tego były instalowane z .rpmów (czy jak to tam w ubuntu jest chyba .deb). Co jeśli chcę zrobić coś innego? Np. instalacja sterowników do grafiki, no już zaczynają się schody. Mi to zajęło kilka dobrych godzin...
Wogóle autor filmów na siłę chciał coś udowodnić bo na Windowsie nawet internet mu wolniej chodził. "5 minut" się zastanawiał nad katalogiem docelowym ... Jakby nie zauważył, że Ubuntu nawet się go o to nie pyta i nie ma takiego wyboru...

Linux do internetu może i jest dobry, jak komuś zainstalujesz, skonfigurujesz i będzie działać. Wtedy osobie która komputera używa do przeglądania stron internetowych i pisania tekstu może i wystarczy. Ale co jeśli zostawimy taką osobę samą sobie to w życiu nie zaistaluje linuxa, a nawet jeśli to i tak go nie skonfiguruje. Musiałaby się wszystkiego nauczyć na nowo.
Linux dodatkowo straszy terminologią tam używaną, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to jakieś "odmontowywanie dysków", dopiero jak poczytałem trochę o tym w internecie to się dowiedziałem co to dokładnie jest, ale po co to komu potrzebne? I to w zasobniku systemowym? W Windowsie to jest ukryte i użytkownik nawet nie wie, że coś takiego ma miejsce i moim zdaniem dobrze. Po co ma sobie zawracać głowę takimi rzeczami...

Tak nawiasem to kupując sobie komputer za ~2000zł chce mieć pewność, że mogę go wykrzostać w 100%. Linux niestety nie zapewni mi tego... I będę czuć się ograniczony.

lama (niezalogowany) | 20.07.2009 10:03
image
Avatar
#45

"Aby móc legalnie wirtualizować, trzeba jednak zakupić specjalną licencją. W przypadku Windows Visty należy zakupić najdroższe wydanie – Ultimate."

NIEPRAWDA!

MaxDamage (niezalogowany) | 20.07.2009 16:46
image
Avatar
#46

@laston
Słusznie zauważyłeś o czym są filmiki, są tylko pokazówką METOD instalacji:
- porównują tylko kilka (garstkę) instalacji przykładowych, bardzo popularnych aplikacji dostępnych na obie platformy
- nakręciły je 2 osoby na 2 różnych komputerach
- czas instalacji nie jest ważny, bo patrz wyżej

@laston
"Jakby nie zauważył, że Ubuntu nawet się go o to nie pyta i nie ma takiego wyboru."

Bo pod Ubuntu instalacja oprogramowania może być łatwiejsza niż pod Windowsem, nie potrzeba komplikować użytkownikowi życia, a to przecież wg Ciebie Windows jest niby prostszy. Jak widać na TYCH filmikach o wiele prościej było pod Linuksem.

"Np. instalacja sterowników do grafiki, no już zaczynają się schody."

Przykład na podstawie sterowników Nvidia pod Ubuntu: zaznaczasz z listy sterowniki NVIDIA i klikasz zastosuj, i koniec! Chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo cały proces instalacji sterowników NVIDIA pod Windowsem jest skomplikowany w porównaniu do tej metody pod Ubuntu?

Jak widać Linux umożliwia developerom sterowników oraz oprogramowania bardzo łatwe i szybkie metody ich instalacji, a to że oni nie chcą czasem z nich korzystać, to czyja to wina? Na pewno nie "linuksa"!


Mądrości sobie i Wam życzę...

piszczyk^3 (niezalogowany) | 21.07.2009 11:43
image
Avatar
#47

Jeszcze raz, bo chyba mnie ocenzurowano?

Pomysł i dyskusja są BEZPRZEDMIOTOWE!

Już wkrótce Google przedefiniuje pojęcie `system operacyjny', sprowadzając go do roli WARSTWY POŚREDNICZĄCEJ między SPRZĘTEM a PRZEGLĄDARKĄ.

W erze Web 3.0 WSZYSCY będziemy DESIGNERAMI!

Dlatego już dzisiaj trzeba wprowadzić w szkołach szeroko zakrojony program nauczania technik OKOŁOWEBOWYCH NA ISTNIEJĄCEJ PLATFORMIE SPRZĘTOWO-PROGRAMOWEJ, żebyśmy kolejny raz nie obudzili się z przysłowiową ręką w nocniku.

Dyskusja o wyższości Linuksa nad Windows jest niczym dyskusja o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy.

----------------------------------
Nikt nie cenzurował Twojej wcześniejszej wypowiedzi. Sprawdziłem to.

Rafał

dobreprogramy.pl

piszczyk^3 (niezalogowany) | 21.07.2009 14:55
image
Avatar
#48

WYCOFUJĘ SIĘ z podejrzeń.
PRZEPRASZAM!

MaxDamage (niezalogowany) | 21.07.2009 18:02
image
Avatar
#49

@piszczyk^3
Mniej emocji więcej konkretów.


Mądrości sobie i Wam życzę...

laston (niezalogowany) | 21.07.2009 19:00
image
Avatar
#50

MaxDamage | IPHASH : TC-TK-S7-VH | 20.07.2009, 16:46
Przykład na podstawie sterowników Nvidia pod Ubuntu: zaznaczasz z listy sterowniki NVIDIA i klikasz zastosuj, i koniec! Chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo cały proces instalacji sterowników NVIDIA pod Windowsem jest skomplikowany w porównaniu do tej metody pod Ubuntu?

Strasznie jest skomplikowany pod Windowsem... Dziś akurat instalowałem nowe sterwoniki od NVIDII i wystarczyło jedno kliknięcie w plik instalacyjny. Potem automat.

Brak wyboru folderu docelowego dla instalowanego programu to chyba nie jest uproszczenie... Sam zawsze zmieniam ścieżkę bardzo często i wiem, że wielu ludzi z tego korzysta...

Grzegoslaw (niezalogowany) | 22.07.2009 13:18
image
Avatar
#51

Laston piszac, ze linux jest dlatego przestarzaly bo mozna wszytsko zrobic za pomoca konsoli ... hmm wybacz, ale w ten sposob udawadniasz swoja ignorancje i indolencje. Konsola jest poteznym narzedziem, ktorego nie zastapisz zadnym kreatorem graficznym. Duzo szybszym i wydajniejszym. pomysl, ile np musisz wykonac czynosci by w xp dodac nowego uzytkownika, ja wystarczy,ze wpisze adduser :) to na temat indolacji, na temat ignoracji: sa dystrybucje linuxa,gdzie sa kreatory graficzne,czesto duzo wygodniejsze niz w windowsie - musisz zdawac sobie tylko sprawe, ze kazde dodatkowe narzedzie (kreator graficzny) oslabia system. i w linuxie masz wybor mozesz z niego korzystac, gdy chcesz, ale nie musisz - masz wybor. a windows, hmm, kazda nastepna wersjastara sie byc bardziej zautomatyzowana, co tylko utrudnia jaka kolwiek konfiguracje. ostatnia probowalem zmienic ip w w wifi na viscie, duuzo czasu stracilem by sie w koncu doklikac - dla mnie to nie jest intuicyjne! no i dokumentacja, pomoc w w indows jest piekna;) prafrazujac, drukarka nie dziala: sprawdz czy kabel jest poprawnie podlaczony, czy to pomoglo, nie dalej, sprawdz czy drukarka jest wlaczono, pomoglo, nie dalej, sprawdz czy sterowniki sa zainstalowane, pomoglo nie - SKONTAKTUJ SIE Z ADMINSTRATOREM SYSTEMU :D twierdzisz, tez, ze windows jest idiotoodporny, zonk, idz do klienta, zainstaluj mu windowsa, oprogramowanie ktorego potrzebuje - po jakim czasie ten system mu sie wysypie? zrob to samo z linuxem i ktory system bedzie dluzej sprawniej chodzil, szczegolnie gdy w obu przypadkach komp bedzie korzystal z netu? no i kwestia samej instalacji? ktory system jest prosciej zainstalowac - wbrew pozorom linuxa, nie wiem jak jest z vista, ale wiem jak jest z xp - instalacja, w czasie ktorej w zasadzie masz zablokowana maszyne, upierdliwe wpisanie serialu i pozniej proba rejestracji przez net, ktora niekoniecznie dziala, a po instalcji systemu, instalacja sterownikow i w koncu goly system na ktorym nie wiele mozna zrobic - koszmar, a jak to wyglada w linuxie, biore minta, wkladam do cdromu, po chwili mam system live, sprawdzam, czy wszystko dzila, wszystie stery wykryte, naciskam przysk instaluj i po 20 min mam pelen system + potrzebne przecietnemu serowi oprogramowanie, chwila konfiguracji i mam wodotryski przy ktorych areo visty blednie - tu uwazaj na paru letnim sprzecie 512 MB RAM -u i pentium 4 :) zainstalowalem minta w kawiarence, w ktorej pracuje, bo nie mialem czasu sie bawic windowsem sic i wiesz co wiekszosc ludzi nie widzi roznicy, zeby nie wyjsc na hipokryte to teraz pisze z pracy dlatego maszyna z winxp. moglbym duzo jeszcze dawac takich przykladow jak wyzej, ale po co? jest wolnosc wyboru, jezeli ktos prywatnie chce wydac pare setek na system operacyjny i dodatkowo na modernizacje sprzetu to jego sprawa. ale wszelkie instytucje utrzymywane z naszych podatkow powinny dzialac w miare mozliwosci na opensource, z dwoch powodow: oczywista oszczednosc i drugi nie uzalezniamy sie od jednego, dostawcy
CALYM SERCEM POPIERAM W/W INICJATYWE I
CIESZE SIE, ZE SA TACY LUDZIE JAK P MACIEJ BAK, a jezeli nauczymy uzytkownikakorzystac z oprogramowanie ze zrozumieniem a nie bezmyslnego klienta to nie bedzie dla zadnego problemu z przesiadki z jednego systemu na drugi, w przeciwnym wypadku w skrajnych przypadkach user bedzie sie gubil, gdy ikonka znajdzie z prawej strony pulpitu nie lewej.

piszczyk^3 (niezalogowany) | 22.07.2009 21:06
image
Avatar
#52

MaxDamage | IPHASH : BH-HY-OF-Q7 | 21.07.2009, 18:02
Korzystając z prawa do repliki.
A teraz weż głęboki wdech i zastanów się, ILE i JAKĄ wartość wniosła do dyskusji Twoja obszerna wypowiedź...

`Mądrości sobie i Wam życzę...'
I vice versa...

Bez odbioru.

P (niezalogowany) | 24.07.2009 14:13
image
Avatar
#53

to jest bardzo rozsąne podejście - szkoła ma uczyć obsługi podstawowych programów - najlepiej darmowych, Windows powinien być traktowany jako ciekawostka - po x latach spędzonych z Ubuntu czy z czymś innym informatyki w szkole użytkownik spokojnie obsłuży współczesnego graficznego Linuksa. To także w rezultacie może prowadzić do wzrostu niezawodności Windowsa - im więcej firm wdroży Linuksa tym bardziej będą musieli się postarać nad sprzedaniem ludziom Windowsa.
Na studiach jakoś większość pracowni mamy z Linuksem, oraz terminale są na Linuksie i ludzie, którzy nie przepadają za komputerami są w stanie obsłużyć tryb graficzny...

Jonh Corporation (niezalogowany) | 29.08.2009 22:15
image
Avatar
#54

Witam. Bardzo dobrze się dzieje że są jeszcze tacy ludzie jak pan Maciej Bąk informatyk z Jaworzna.
Sam mają już 45lat jak mogłem kupić sobie komputer z jeszcze wtedy Windowsem 89. Szukając poszerzenia swoich umiejętności robiłem różne kursy obsługi komputera, na wykładach informatyki spotkałem podobnego wykładowcę jak pan Maciej Bąk, wszczepił mi chęć zapoznania się bliżej Systemem operacyjnym Linuks. Zaczynałem samodzielną przygodę z Pingwnkiem od Systemu AUROX 11 i 12,następnie Suse, później Mamdriva itd. obecnie jestem bardzo dobrze obeznany z Linukasem samodzielnie robię wszelkie instalacje i postanowiłem zakupić sobie komercyjną wersję Systemu Linuks Xtreme2.

Jestem z niej zadowolony, nie zrezygnowałem całkowicie z Windowsa, bo często nie ma takiej konieczności, ale pokazuje jak można nawet nie będąc młodym człowiekiem zmienić podejście do sprawy.
Bywało wielokrotnie że Windows był unieruchomiony z powodów Virusów czy innych, to zawsze miałem alternatywny System operacyjny u dostemp do sieci przez właśnie Linuksa.

Czytam tu komentarze młodych ludzi to mi się słabo robi, jakie mają ograniczone horyzonty intelektualne, tylko na łatwiznę by szli, a popracować nad sobą chłopy trzeba Wam !!.

Co ważne pomagam innym w poznaniu Linuksa.

Do odważnych należy zawsze świat, do takich jak pan Bąk i inni.

yyy (niezalogowany) | 01.09.2009 7:43
image
Avatar
#55

malo sie pos....... linux dla dzieci , powino wrocic XP ( wystarczy) kto bedzie mial rozdwojenie jazni ludzie , 3/4 osob posiada XP a nie mulowatego linux ( slabo zabezpieczonego) co bedzie jak dziecko nie bedzie umialo sie posluzyc tym czym skoro w dmomu ma inny system , nauczyciel nie prawa dac mu oceny negatywnej ........ jak widac niektorym od wlaczy w d...... sie przewraca robiac zament z systemami w szkole ( jesli by cos takiego wprowadzili w moim miescie , musieli by dziecku dac komputer na lekcje z tym tym czym ja je nauczylem a nie jakims pingwinem) .............. szkoly nie maja prawa decydowac zmian

ko_0rba | 02.12.2009 9:37
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#56

Popieram inicjatywe Jaworzna! Linux w każdym wydaniu jest o wiele lepszy od windy i posiada większe możliwości! A co najważniejsze jest za free od LUDZI DLA LUDZI, śmieszą mnie człenie jak "yyy -> powino wrocic XP ( wystarczy) kto bedzie mial rozdwojenie jazni ludzie , 3/4 osob posiada XP a nie mulowatego linux" -chłopczyku czy ty myślisz nad tym co piszesz?? zamulony to masz łeb xD czatając takich idiotów jak ty i innych wiem że nawet nie używaliscie systmów linux - a to przecież nic nie kosztuje bałwany:D
ps. ściagnij sobie jeden z drugim mandrive http://www2.mandriva.com/int/downloads/
lub ubuntu http://www.ubuntu.com/
zainstaluj, popracuj na niej i dopiero wtedy podziel sie swoimi sugestiami leniwcu :P
pozdro4allUNIX

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść