reklama

Był fałszywy antywirus na Windows, był na OS X, teraz jest na Androida

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Ta strategia sięga czasów Windows XP. Przekonujemy użytkownika, że ma na swoim urządzeniu wirusa. Wystraszony pobierze „program zabezpieczający” lub „szczepionkę” i sam zainstaluje szkodliwe oprogramowanie, oszczędzając przestępcom szukania luk w systemie.

Widzieliśmy takie ataki wymierzone w użytkowników Windows i OS X (który zresztą przyczynił się do tego, że F-Secure ponownie zaczął rozwijać program antywirusowy dla Maków), a Doctor Web poinformował, że udokumentował kolejne identyczne zagrożenie dla Androida. W skórze antywirusa kryje się trojan Android.Fakealert.4.orgin ze znanej od października zeszłego roku rodziny. Tym razem jednak nie zobaczymy udającej powiadomienie systemowe informacji o tym, że telefon lub tablet „coś złapał”. W postaci reklamy pokazanej w aplikacji, nawet takiej z Google Play, możemy jednak otrzymać propozycję przeskanowania urządzenia w poszukiwaniu wirusów. Podobnie, jak w przypadku wyskakujących okienek czy reklam na stronach, metoda ta okazała się całkiem skuteczna.

Tradycyjnie, aby pozbyć się przykrych efektów działania odnalezionego rzekomo przez skaner wirusa, użytkownik musi sięgnąć do portfela. Pieniądze za „pełną wersję” programu, który zdolny jest usunąć zagrożenie, trafiają oczywiście do kieszeni przestępców.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić