Chiny chcą się pozbyć zagranicznego sprzętu i oprogramowania: AMD, Intel i reszta idą na odstrzał

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Pekin nakazał wszystkim instytucjom rządowym i publicznym usunięcie zagranicznego sprzętu komputerowego i oprogramowania w ciągu maksymalnie trzech lat, pisze Financial Times. Mowa tu nie tylko o produktach amerykańskich, marek takich jak AMD, Intel, Microsoft czy Dell, ale także chociażby japońskiego Sony.

Jak czytamy w raporcie, głównym celem chińskich władz jest ponoć rozbudowa krajowego łańcucha dostaw. Trudno jednak nie znaleźć tu analogii do zachowań administracji Trumpa, która usilnie stara się ograniczyć nasycenie chińskim sprzętem w USA i krajach sojuszniczych.

Przypomnijmy, w maju kategorycznie zabroniono firmie Huawei prowadzenia interesów z podmiotami amerykańskimi. Wprawdzie z czasem zakaz wydatnie zelżał, przez co producent z Shenzhen mimo wszystko może zamawiać towar u wybranych partnerów z USA. Tyle że ci drudzy muszą otrzymać najpierw specjalną zgodę od Departamentu Handlu, deklarując przy tym, że zaoferują chińskiemu potentatowi wyłącznie dobra dostępne na szeroką skalę.

W dodatku Huawei w wielu krajach został odcięty od sektora rządowego i budowy infrastruktury 5G. Oficjalnie z jego urządzeń zabroniono korzystać urzędnikom na przykład w Hiszpanii. Atmosferę niepokoju wokół Huawei udało się zasiać również w Polsce, choć poseł Marek Suski z PiS podarowany przez Chińczyków smartfon przyjął i nie uważa tego za coś negatywnego.

Nawet 30 mln komputerów na odstrzał

W 2017 roku Pekin przyjął nową ustawę o bezpieczeństwie cybernetycznym, która zakłada korzystanie wyłącznie z "bezpiecznej i kontrolowanej technologii". Natomiast w październiku 2019 ustanowił specjalny fundusz o kapitale 29 mld dol., mający na celu pomoc w uniezależnieniu od zewnętrznych dostawców. Dla odniesienia, analitycy z firmy China Securities szacują, że w wyniku najnowszej dyrektywy konieczna będzie wymiana od 20 do 30 mln jednostek sprzętu.

Cały proceder, jak podaje FT, ma się odbywać w modelu 3-5-2, czyli 30 proc. w 2020 roku, 50 procent w 2021 roku i ostatnie 20 proc. w 2022 roku.

Przy czym nie jest jasne, jak władze definiują produkt krajowy. Przykładowo, Lenovo jest firmą zarejestrowaną w Chinach i produkującą tam swoje urządzenia, ale równolegle chętnie korzysta z amerykańskich procesorów Intel i systemu Microsoft Windows.

Co dalej z systemem Windows?

To z kolei prowadzi do jeszcze jednego pytania: jak, jeśli w ogóle, Pekin zamierza zastąpić Windowsa? W roku 2017 Microsoft przygotował specjalny wariant okienek dla chińskich instytucji państwowych, pozbawiony rzekomo wszystkich funkcji telemetrycznych. Wciąż jednak zarabia na licencjach, czemu dyrektywa również ma przeciwdziałać.

Wiadomo, że Chińczycy pracują obecnie intensywnie nad rozwojem systemu NeoKylin, państwowej dystrybucji Linuksa. To projekt zbliżony do rosyjskiej Astry. Dla mieszkańców Państwa Środka nie stanowi novum. We wrześniu 2015 roku Dell raportował, że 42 proc. komputerów w Chinach sprzedaje właśnie z rzeczonym OS-em. Mimo wszystko Windows wciąż pozostaje wyborem numer jeden i bezapelacyjnie wygląda na produkt najtrudniejszy do usunięcia z rynku.

© dobreprogramy