Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wizyta w ESET HQ, premiera na żywo i... zgubiony iPad

Nareszcie znalazłem chwilę, by podzielić się kilkoma ciekawostkami z niedawnej wizyty w centrali firmy ESET. dobrychprogramy już drugi raz otrzymały zaproszenie na bardzo kameralne spotkanie dziennikarzy wybranych polskich redakcji (poprzednie odbyło się w 2009 roku), ale ja sam miałem przyjemność zjawić się w Bratysławie po raz pierwszy.

Nawet gdybym wcześniej nie wiedział, że ESET to firma słowacka z siedzibą w Bratysławie, to wcale bym się nie zdziwił. Europa Środkowa, ze szczególnym uwzględnieniem Czech i Słowacji właśnie, to prawdziwe zagłębie antywirusowe, o czym pisaliśmy już nieraz przy okazji wizyt u innych producentów. Na Słowacji świat ESETa się jednak nie kończy. Bardzo ważny oddział Research & Development znajduje się w Krakowie i został otwarty w ubiegłym roku. Odsyłam po więcej informacji do naszej relacji z tego wydarzenia. Dodam tylko, że kierownictwo firmy ESET jest bardzo zadowolone z kwalifikacji i pracy naszych specjalistów, w Krakowie cały czas przyjmowani są nowi inżynierowie i programiści. Bardzo ciekawy jest proces rekrutacji - aby pracować w firmie ESET nie trzeba wysyłać opasłych CV i listów motywacyjnych, wystarczy zaprezentować własne rozwiązanie szarady algorytmicznej lub złamać określony kod. Pisaliśmy kiedyś o jednej z takich akcji rekrutacyjnych, tam znajdziecie przykładowe zadania. Warto spróbować, tu nie liczą się papierki, a prawdziwa wiedza i umiejętności :-)

Oprócz tego ESET posiada jeszcze kilka biur na całym świecie, między innymi w San Diego, Londynie i Pradze. Ciekawy jest natomiast model biznesowy ESETa jeśli chodzi o rynek międzynarodowy. O ile firma samodzielnie obsługuje swoją działalność na Słowacji, tak w każdym innym kraju, w którym obecne są produkty ESET odpowiada za to wybrany partner zewnętrzny. Partner ten zajmuje się jednak nie tylko dystrybucją oprogramowania, ale także świadczeniem pomocy technicznej, a nawet marketingiem i relacjami dziennikarskimi. W Polsce takim partnerem jest firma DAGMA z Katowic.

r   e   k   l   a   m   a

ESET kilka miesięcy temu przeszedł sporo wewnętrznych zmian, poczynając od zmiany szefa wszystkich szefów, czyli dyrektora zarządzającego firmy. Nowym CEO jest Richard Marko, z którym mieliśmy okazję przeprowadzać wywiad przy okazji otwarcia krakowskiego biura. Wówczas pełnił jeszcze funkcję CTO, czyli dyrektora technicznego. Razem ze ścisłym zarządem w firmie pojawiło się sporo nowych osób na średnim szczeblu, co - jak słyszałem w kuluarach - dodało sporo "poweru" na dalszy rozwój. Zaangażowanie wszystkich widać było chociażby po tym, że w dniu naszej dziennikarskiej wizyty odbywała się ogólnoświatowa premiera nowej linii produktów ESET - SmartSecurity 5 oraz NOD32 5. Zamieszanie było ogromne, wszyscy dwoili się i troili, by dopilnować premiery, a największy kłopot mieli ci, którzy oprócz wydania i szefa patrzącego na zegarek mieli na głowie także oprowadzanie wycieczki dziennikarzy po laboratorium antywirusowym ;-) Ostatecznie jednak wszystko się udało i nowe produkty pojawiły się niemalże dokładnie o wcześniej zaplanowanej godzinie. Byłem tam, gdy naciskali magiczny Enter ;-) Kilka minut później Enter nacisnęliśmy także my i wersje testowe można było pobrać z dobrychprogramów :-)

Przyznam szczerze, że nigdy nie byłem wcześniej w Bratysławie (nie licząc tranzytu), a szkoda, bo teraz wiem, że to całkiem przyjemne miasto - zwłaszcza jeśli chodzi o rynek i starówkę. Wieczorem wąskie uliczki mają swój klimat, wyglądają bardzo ładnie i oferują wiele atrakcji ;-) choć nie tak wiele jak rynek we Wrocławiu :-P Zauważyłem też, że w przeciwieństwie do wrocławskiego rynku, ten w Bratysławie pustoszeje już krótko po północy...

Na koniec ciekawostka z innej beczki. Jeden z kolegów reprezentujący redakcję "medium drukowanego" zostawił w samolocie swojego iPada, o czym przypomniało mu się niestety dopiero po opuszczeniu terminalu. Oczywiście służby portu lotniczego we Wiedniu (bo Bratysława o dziwo praktycznie nie ma lotniska z prawdziwego zdarzenia) stanęły na wysokości zadania i iPad był do odbioru w dniu wylotu w biurze rzeczy znalezionych. Wiecie jednak co było w tym wszystkim najciekawsze? Jak z przejęciem opowiadał później nasz zapominalski kolega, w kolejce przed nim stało jeszcze kilka osób. Dwie z nich też odbierały zgubione iPady... 

sprzęt oprogramowanie bezpieczeństwo

Komentarze