Dyski zewnętrzne (3) - Samsung Portable SSD T1

Dziś trzecia, ostatnia część moich wspomnień retro i zarazem podróży w czasie. W poprzednich odcinkach była mowa o dyskach zewnętrznych HDD: Western Digital My Book (320 GB) i Toshiba Stor.e Basics (1TB). Tym razem bohaterem relacji będzie dysk zewnętrzny Samsung Portable SSD T1. Powodem, dla którego zdecydowałem się na jego zakup, były jego zalety, o których dowiedziałem się wcześniej, jeszcze przed podjęciem decyzji o jego kupnie: bezgłośna praca, szybkość działania, przenośność i odporność na upadek (w porównaniu z dyskami przenośnymi HDD, mającymi ruchome podzespoły, i w związku z tym podatnymi na uszkodzenia, mogące powstać w wyniku upadku na twarde podłoże), a także niewielkie wymiary i waga. Drugim powodem (choć nie najważniejszym) była chęć posiadania rezerwy na wypadek, gdyby któryś z poprzednich dysków zawiódł. Na szczęście nic takiego jak dotąd nie miało miejsca. Tak czy inaczej decyzja wreszcie zapadła i dysk Samsunga pojawił się u mnie w kwietniu 2016 roku. Był to okres, kiedy tego typu dyski zewnętrzne już były na rynku. Czy była wtedy jakaś konkurencja dla dysków SSD Samsunga - nie pamiętam dokładnie, ale być może SanDisk...

Dysk znajdował się w niewielkim, estetycznym pudełku, które zachowałem do dziś, pomimo że nie jest mi już specjalnie potrzebne.

Powodem, dla którego zatrzymałem to opakowanie, była estetyka jego wykonania, bardzo przypominająca opakowanie na cenny drobiazg w sklepie jubilerskim. Mamy tu więc ładne, eleganckie, gładkie w dotyku, otwierane pudełko z wkładką z wgłębieniem na sam dysk i podobne, wyprofilowane wgłębienie na kabel USB 3.0. Do całości dołączona została instrukcja obsługi w kilku językach. Aż przyjemnie coś takiego wziąć do ręki. Skojarzenie ze sklepem jubilerskim jak najbardziej uzasadnione, bo to też klejnot, tyle że technologiczny...

I zawartość:

Specyfikacja:

No dobrze, wyjęliśmy już dysk z opakowania, obejrzeliśmy ze wszystkich stron, to czas teraz na jego specyfikację:

Pojemność dysku: 1 TB
Interfejs: USB 3.0
Maksymalna szybkość transferu: 450 MB/s
Wymiary (cm): wysokość - 0,92, szerokość - 5,32, długość - 7,1
Waga - 30 g
Systemy operacyjne: Windows, od 7 w górę (na MAC OS - od 10.7 w górę)
System plików: exFAT.

Dysk został domyślnie sformatowany przy użyciu systemu exFAT, aby umożliwić jego działanie, zarówno pod Windowsem jak i Mac OS. Ponieważ pod tym drugim nie używam go, mogłem go od razu sformatować pod NTFS. Nie zwróciłem na to uwagi. Jedyna różnica w porównaniu z dyskiem HDD Toshiby jest taka, że podczas procesu aktywacji uruchamiany jest plik wykonywalny, Samsung Portable SSD.exe i skojarzone z nim okienko logowania. Logowanie to nie jest jednak konieczne, ale trochę pochopnie wybrałem tę opcję i tak już zostało.

Testy porównawcze:

Dysk Samsunga działał u mnie przedtem pod Windowsem 7, ale jak się okazało po pierwszym podłączeniu, na 10-ce też wystartował i działa bez problemów.
Mimo to postanowiłem sprawdzić jego kondycję, używając tych samych narzędzi co w przypadku dysku HDD Toshiby, przedstawionego w poprzedniej części. Będzie to więc przy okazji porównanie równoległe obu tych dysków.

1. Na pierwszy ogień poszła szybkość transferu, przez interfejs 2.0 oraz 3.0.

Aby się o tym przekonać, postanowiłem skopiować z komputera na ten dysk katalog o pojemności 16,3 GB z 11 plikami MP4, dokładnie ten sam co wcześniej w przypadku Toshiby. Najpierw przez USB 2.0. Czas kopiowania: 53 sek. Następnie przez 3.0 - też 53 sek. Żadnej różnicy w czasie (!?). Ale czas kopiowania w porównaniu z dyskiem Toshiby był blisko 7-krotnie krótszy! Przypomnę - tam było to 3 min 50 sek. Mamy więc 1:0 dla Samsunga.

2. Teraz kolej na skan na wyszukiwanie błędów z pomocą HD Tune 2.55. Wszystko w porządku, żadnych błędów po 4,5 roku używania. Czas skanowania wyniósł 1 godz 47 min (ale dla dysku Toshiby było to aż 3 godz 5 min.) Znów 1:0 dla Samsunga.

3. Następnie uruchomiłem Benchmark HD Tune 2.55 na szybkość transferu:: maksymalny 245 MB/s (w przypadku dysku Toshiby: 115 MB/s). Dwukrotnie szybciej. Jeszcze raz 1:0 dla Samsunga.

4. Następnie test szybkości zapisu i odczytu Benchmark CSSIO. Wyniki: 438 MB/s (odczyt) i 387 MB/s (zapis) (dla Toshiby było to ok. 38 MB/s w obu wypadkach). I tu przewaga Samsunga okazała się miażdżąca. Po raz kolejny 1:0.

Co można powiedzieć na podstawie powyższych testów można powiedzieć? Jedno: wykazały one miażdżącą przewagę Samsunga, który wygrał w sumie ten pojedynek 4:0!

Ogólna ocena

Co poza tym można o tym dysku powiedzieć?

Dysk ten całkowicie moje spełnia oczekiwania, na nowym komputerze i z nowym systemem operacyjnym. Jest znakomity w użyciu, solidny i niezawodny. Działa sprawnie, a z uwagi na jego niewielkie wymiary i niewielką wagę mogę go bez obawy zabierać ze sobą. Producent i o tym pomyślał przygotowując w tym celu niewielkie, eleganckie etui do noszenia na pasku od spodni. W środku jest wkładka z utwardzonej pianki, mająca łagodzić skutki ewentualnego uderzenia. Rozwiązanie to przydało mi się już kilka razy w tłoku.

Czyli same pozytywy? Niekoniecznie. Ujemną stroną produktu jest... jego wysoka cena, ale jest ona podyktowana, jak rozumiem, kosztem nowej technologii pamięci flash typu V-NAND.

To tyle ode mnie. Podróż retro dobiegła końca.

I na zakończenie tytułem przypomnienia: Trzej Muszkieterowie, bohaterowie trylogii.

A ponieważ wpis ten powstał 31 grudnia i koniec roku za pasem, to chciałbym życzyć wszystkim:
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!