Problem pojawił się, kiedy doszło do prezentacji maszyn wirtualnych. Edge nie poradził sobie z wyświetleniem ich listy, a później nie zareagował na przycisk wstecz. Być może podobne problemy były dobrze znane wcześniej, bowiem prezentujący nie zastanawiał się długo i rozpoczął pobieranie Chrome'a: Uwielbiam, kiedy demonstracje się nie powodzą (...) kiedy tak tu sobie rozmawiamy, zainstaluję w międzyczasie Chrome'a.
Widownia zareagowała oczywiście śmiechem, kiedy prezentujący kontynuował instalację i celowo odznaczył zgodę na udostępnianie statystyk i raportów: Nie pomożemy Google'owi się ulepszać. Cała sytuacja zaczyna się w 37 minucie:
Migrating your applications, data, and workloads to Microsoft Azure - BRK2233
W związku z całym wydarzeniem w Sieci zaczęły się pojawiać masowe, uszczypliwe komentarze sugerujące, że Microsoft wreszcie oficjalnie pokazał, do czego świetnie nadaje się Edge, a chodzi oczywiście o pobranie instalatora przeglądarki konkurencji. Co by nie mówić, sytuacja z jednej strony jest śmieszna, ale z drugiej rzeczywiście stanowi istotny problem – brak możliwości zaprezentowania usługi Azure z powodu wieszającego się Edge'a to spora wpadka Microsoftu.