Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Internet – miejsce, w którym kultura osobista jest abstrakcją

Internet – rzeczywistość wirtualna, z którą stykamy się każdego dnia, którą również sami tworzymy. Medium, które pozwala w porównaniu do TV i czasopism na bieżąco uczestniczyć w wymianie informacji – YouTube, blogi, komentarze. Nie jesteśmy zatem za jego pomocą wyłączcie konsumentami treści, lecz sami w nich uczestniczymy oraz je tworzymy. Niestety w całej tego dobroci jest jednak spora łyżka dziegciu, która potrafi całkowicie zniwelować przyjemność korzystania z dobrodziejstw internetu, a powodem tym są sami jego użytkownicy – często zapędzają się oni w wolności, jaką internet oferuje.

Do publikacji niniejszego wpisu skłonił mnie krótki urlop, na który świadomie nie zabrałem komputera, a smartfon służył mi wyłącznie jako telefon oraz GPS. Czas ten spędziłem świetnie i oderwanie od internetu uważam za świetny pomysł, gdyż pozwoliło mi to nabrać pewnego dystansu i spojrzeć z nową perspektywą. Mam nadzieję, iż zdążę z publikacją nim znów przywyknę do internetu i uznam pewne rzeczy za „normalne”.

Przyznam, iż od pewnego czasu jestem wirtualnym światem zmęczony i skłoniło mnie to do mało pozytywnych refleksji. Niemniej o ile sam internet jest zjawiskiem świetnym i nie podlega to wątpliwości, tak zjawisko dobrze znanego trollingu przekroczyło już dawno granicę normy i stało się zmorą, przez którą odechciewa się czytać jakichkolwiek komentarzy.

r   e   k   l   a   m   a

Podczas urlopu cieszyłem się słońcem, powietrzem, życiem i chwilą beztroski – świetna sprawa. W dzień po powrocie zasiadłem jednakże do komputera i z wielką siłą uderzyło mnie to, że znów wszedłem do świata, w którym ludzie obrzucają się błotem oraz inwektywami, gdzie jeden jest mądrzejszy od drugiego, gdzie na odmienne poglądy reaguje się agresją. Szczerze? Legalny psychiatryk!

Owe przepychanki możemy zobaczyć dosłownie wszędzie, wliczając owy portal – rzucanie inwektywami i walka na przepychanki słowne. Wystarczyło niecałe 5 minut ponownie w internecie i już człowiek wpada na owe szaleństwo. Niektórzy argumentują to tym, iż to internet więc mam prawo do wypowiedzi. Oczywiście, że tak, ale nie usprawiedliwia to nikogo do miażdżenia słownego drugiej osoby za byle durnotę – choćby używanie innego systemu operacyjnego. Osobiście nie dziwię się niektórym mediom, iż pod wybranymi publikacjami zwyczajnie blokują możliwość komentarzy - czasem tak jest po prostu lepiej (choćby reklamy banków na YouTube).

Prócz trolli w internecie mamy również niezliczonych specjalistów od wszystkiego – nieważne czy to medycyna, psychologia lub inna dziedzina – niektórzy znają się tak doskonale na wszystkim, że mogliby nawet NASA nauczyć jak mają eksplorować kosmos. Oczywiście często ich argumenty to banialuki, jednak próba dyskusji ze „znawcą” skończy się zwykle tak samo jak z trollem – próbą agresywnego wdeptania nas w ziemię. Specjalistów od wszystkiego w internecie jest tylu, iż w zasadzie Polska to niezmiernie światły naród tęgich umysłów. Szkoda tylko, że kariera owych specjalistów zaczyna się i kończy najczęściej wyłącznie w internecie. Oczywiście wszystko z anonimowego konta, co by można kogoś jeszcze bardziej i bez konsekwencji wdeptać w ziemię (pisanie pod imieniem i nazwiskiem może rodzić już konsekwencje)...

Najsmutniejszy jest w całym ambarasie fakt, iż wszystkie trollowe opinie piszą realni ludzie po drugiej stronie kabla, zatem jeśli takowe komentarze odzwierciedlają ich prawdziwą mentalność, to klękajcie narody, gdyż zapłakać można nad tym, wśród jakich ludzi przyszło Wam i mnie żyć. Z oblewania się pomyjami w internecie można wręcz już stworzyć dyscyplinę olimpijską, gdyż tak wielu jego użytkowników z pieczołowitością ową dyscyplinę trenuje, osiągając imponujące wyniki.

Prawdę mówiąc, dla spokoju świętego – lepiej nie zaglądać w komentarze pod artykułami, gdyż niewiele tam sensu, za to wiadro pomyj wylewane przez frustratów na autorów publikacji oraz innych użytkowników. Kultura i merytoryczne argumentacje bądź konstruktywna krytyka (a nie krytyka trolla) – cóż, jest tego tak mało, iż w mojej opinii liczone mogą być promilami. Gdyby zależałoby to ode mnie – prędko ustaliłbym konsekwencje prawne wynikające z trollingu, co być może nauczyłoby kogoś, że internet nie oznacza możliwości przelewania swoich frustracji na kogoś bez konsekwencji.

Skąd tak wiele jadu w sporej grupie użytkowników internetu? Nie wiem, natomiast sądzę, że niejednemu (nawet na tym portalu) przydałby się urlop z dala od połączenia internetowego. Mam też nadzieję, iż trolle te są takimi tylko na łączach, a po wyłączeniu komputera nie przejawiają negatywnych cech, którymi epatują w wirtualnym świecie. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich, gdyż byłoby to bardzo krzywdzące – wielu umie używać internetu z kulturą, jednak grupa trolli i „znawców” jest dla mnie nie do zrozumienia, tym bardziej mając świadomość, iż trollowe komentarze pisze prawdziwy człowiek.

Kim są zatem trolle i „znawcy”? Według mnie – ludźmi, którzy zbyt bardzo zapędzili się w wirtualnej rzeczywistości, a na których powinien być jakiś przepis. Skoro w rzeczywistości można kogoś posądzić o obrazę lub atak słowny na osobę, to dlaczego można tolerować oblewanie pomyjami w internecie? Proceder ten sam - wyłącznie przekazany nieco innym medium niż bezpośrednia wymiana słów.

Jak Wy radzicie sobie z tym zjawiskiem? Macie siłę ignorowania takich użytkowników? Jeśli opcje na to pozwalają to ukrywacie ich komentarze? Czy po prostu akceptujecie fakt i przyjmujecie za normę?

Spis mojego blogowania: klik

grafiki: broadbandandsocialjustice telegraph.co.uktroll.me 

internet inne

Komentarze