Niegrzeczne emoji trafiły do osobnej aplikacji. Zobacz znaki, których nie powinniśmy używać

Strona główna Aktualności

O autorze

Komunikacja z pomocą emoji w pewnych obszarach jet bardzo bogata, ale ma sporo ograniczeń, jeśli wyjdziemy poza zatwierdzone emocje i przedmioty. Twórcy współczesnego pisma obrazkowego robią wszystko, by ten język nie miał słów na pewne zjawiska i emocje, które odczuwamy, ale niedobrze jest je wyrażać przez emoji.

Nowe emoji zasugerować może każdy, ale o tym, czy znak będzie ogólnodostępny, decyduje organizacja The Unicode Consortium. Obecnie zakodowanych zostało prawie 3 tysiące znaków i co roku dostajemy setkę nowych. W oficjalnych zestawach emoji nie znajdziemy jednak wielu sugerowanych obrazków, jak człowiek krzyczący na pająka, ptak dodo, Donald Trump uciekający przed pszczołami, goła pupa, prezerwatywa czy liść marihuany. Zostaliśmy ich pozbawieni bez wiedzy o tym. O ile o nowych emoji zwykle dowiadujemy się szybko, o tych odrzuconych nikt głośno nie mówi.

Niektóre bardziej sugestywne obrazy, jak rozwijająca się prezerwatywa, nie trafiły do oficjalnego alfabetu z powodów oczywistych – w końcu twórcy emoji od dawna starają się ukryć przed nami seks i przemoc, przez co nie ma nawet porządnych obrazków z bronią palną, a erotykę zastępują nam brzoskwinie i bakłażany. Trudno jednak powiedzieć dlaczego The Unicode Consortium, decydujące o zestawie emoji, nie przyjęło takich obrazków, jak pomarańczowy mamut z niebieskimi kłami, ptak dodo albo niedźwiedź polarny na krze. W erze dyskusji o zmianach klimatycznych i depresji ten ostatni jest bardzo na miejscu.

Odrzucone emoji zostały zebrane przez Lilian Stolk, badającą zjawisko i wykorzystanie współczesnego pisma obrazkowego. Kontrowersyjne znaki zostały przez nią zebrane w dwóch aplikacjach dla iOS-a. Choć na razie można z nich korzystać tylko w iMessage, warto zapoznać się z listą obrazów zakazanych. Rzuca ona nowe światło na wytyczne, jakimi kieruje się The Unicode Consortium. W standardowym zestawie mamy do dyspozycji nawet kolejkę linową, a wciąż brak osób rudowłosych, siwych albo łysych (w końcu zostaną dodane w Unicode 11 w drugiej połowie roku, wraz z pawiem, babeczką, mango i innymi bezpiecznymi znakami).

Darmową aplikację Declined Emoji: part 1 znajdziecie w naszej bazie, druga część zestawu kosztuje 5 zł. A wam jakich emoji brakuje?

© dobreprogramy
s