Robert Lewandowski znów wykorzystany przez oszustów. Znany schemat powraca

Strona główna Aktualności
Oszustwo na Roberta Lewandowskiego i jego schemat (fot. YouTube)
Oszustwo na Roberta Lewandowskiego i jego schemat (fot. YouTube)

O autorze

Kolejna fala oszustw przewinęła się przez Internet. Robert Lewandowski miałby zarabiać miliony bez wysiłku i to nic wspólnego z jego karierą piłkarską. Znani celebryci zachęcają do zbijania fortuny na giełdach bitcoinów.

Tak naprawdę nic nie zarabiają, tylko ich wizerunki zostały wciągnięte w wielomiesięczne akcje cyberprzestępców. Pojawiają się coraz to nowe spreparowane artykuły, w których jakaś znana osobistość podczas programu w TV objaśnia jak dorobiła się fortuny na handlu bitcoinami. A może to prawda?

Bill Gates i Lewandowski polecają. Zarabiaj miliony!

Zarabianie na giełdach bitcoinów to podobne zajęcie jak przy innych walutach czy giełdach papierów wartościowych, a bitcoin to znana kryptowaluta. Co więcej, sam Robert Lewandowski, Maciej Orłoś, Bill Gates, Kuba Wojewódzki, Hubrt Urbański czy inny celebryta lub autorytet zachwala taką metodę. W dodatku wystarczy tylko wpłacić depozyt i zaraz system automatycznie pracuje na nasze konto. Kupuje tanio, sprzedaje drogo.

To istna okazja! Banki i rządy chcą, aby zakazać upubliczniania tych informacji, zaczynają się telefony do stacji telewizyjnych o wstrzymanie emisji programów. Nawet na wizji prowadzący wpłaca pewną kwotę, a już pod koniec programu znacząco powiększa stan swojego konta. Istne szaleństwo!

Giełda to jednak wiedza i trochę szczęścia. Nie ma cudów

A jak jest naprawdę? Nie ma systemów, które automatycznie zainwestują nam bez żadnej ingerencji tradycyjne pieniądze czy kryptowaluty. Jeśli ktoś dorabia się na giełdzie, to po prostu jest ekspertem, albo ma szczęście. I to nie kilka dni czy minut podczas emisji programu, a ciężkie długotrwałe powiększanie wiedzy o branży i doskonalenie swojej intuicji.

Serwisy, do których przekierowują spreparowane artykuły, to tylko wyłudzacze pieniędzy. Ich usługi nagle magicznie nie pomnożą stanu naszego portfela. Schemat jest prosty. Na Facebooku czy w automatycznych reklamach różnych stron pojawiają się fragmenty artykułów, w których znana osobistość odpowiada o genialnym sposobie na prosty i szybki zarobek. Same artykuły są spreparowanymi witrynami znanych serwisów informacyjnych.

Treść, to omówienia programów emitowanych w różnych stacjach telewizyjnych. Talk-showy, poranna telewizja śniadaniowa i tak dalej. Pojawiają się też wątki późniejszych nacisków rządowych lub bankowych na sławy i same stacje, aby nie rozpowszechniały takich informacji. Nie może tak być, aby zwykli obywatele widzieli jak tak łatwo i szybko zarobić!

Tracą nie tylko oszukane osoby

Oczywiście i artykuły i programy nie są prawdziwe. Dla uwiarygodnienia wykorzystywane są kadry z prawdziwych emisji (nie raz ze zmienionymi napisami nawiązującymi do tematyki bitcoinów) i dobrze odwzorowane szablony wyglądu popularnych stron internetowych.

Jeśli nabierzemy się, to wpłacamy pieniądze i... W sumie nic więcej. Nie wzbogacamy się, tylko tracimy fundusze. Nieuczciwe portale nakładają też konieczność wpłaty nie dowolnej sumy, a od minimalnego progu. Na przykład w Euro odpowiadającej około 1000 złotych.

Poza naciąganiem na pieniądze, cyberprzestępcy nadszarpują też opinię stacji telewizyjnych, portali internetowych i samych znanych osobistości, pod które się podszywają. Co prawda wystarczy tylko trochę zdrowego rozsądku, ale niestety nie każdy Internauta ma wiedzę, która pozwoli mu od razu ocenić, że to tylko perfidne oszustwo.

© dobreprogramy