Test AOC U3277FWQ. Tanie 4K godne polecenia

Od dobrych kilkunastu lat najpopularniejszym standardem matrycy wśród użytkowników PC jest przekątna 24 i 27 cali. Wiąże się to oczywiście zarówno z dość „kompaktowym” rozmiarem oraz jak na polskie warunki przystępną ceną. Powyżej tego przedziału konkurencja jest równie zaciekła a przekrój produktów potrafi przyprawić o zawrót głowy. Czy użytkownicy bardziej wymagający, poszukujący ekranu o sporym gabarycie i rozdzielczości, mają szansę znaleźć rozwiązanie dla siebie, nie rujnując przy okazji domowego budżetu?

Marka AOC zadebiutowała na polskim rynku kilka lat temu. Zdołała przez ten czas zyskać trochę zainteresowania wśród konsumentów, szczególnie dzięki swojej polityce cenowej, ale dla większości nadal kojarzy się z „tanim chińczykiem”. Fun fact: AOC pierwotnie było przedsiębiorstwem amerykańskim, założonym w latach 60. Pod koniec lat 80., gdy do gry wchodzi kapitał azjatycki, rozpoczęto rozwijać technologię monitorów. Zatem AOC ma więcej doświadczenia niż niejeden popularny w Polsce producent monitorów. Jednym słowem dobrze wiedzą, co robią.

Pierwsze wrażenie

Zasadniczo każdy monitor tej marki jest tego niezbitym dowodem. Z modelem U3277FWQ nie jest inaczej. Ekran o przekątnej 32” (a właściwie to 31.5”) to prosta do szpiku plastiku konstrukcja, bez zbędnych udziwnień. Dominuje oczywiście tworzywo sztuczne, acz nie zabrakło drobnych metalowych elementów konstrukcji. Rozpieczętowując karton otrzymujemy trzy główne części: korpus, nogę oraz podstawkę. Do tego nie zapomnijmy o przewodach: zasilający i DisplayPort. Oczywiście mamy jeszcze komplet instrukcji, opcjonalną płytę z oprogramowaniem oraz certyfikat kalibracji. Tak, każda sztuka nim opuści fabrykę jest kalibrowana.

Złożenie całości zajmuje mniej niż 5 minut. Jeśli macie taką wolę ekran można oczywiście przytwierdzić do stelaża na ścianie za pomocą standardu VESA 100. Upewnijcie się jednak, że jest on solidny, bo ekran waży około osiem kilo. W moim przypadku sprzęt oczywiście stanął na własnej nodze. Możecie regulować pochylenie w tył i do przodu (zakres od -5 do +23°). Niestety nie ma regulacji wysokości góra-dół oraz nie można obrócić matrycy o 90 stopni (Pivot). Sami przyznacie, że w sprzęcie adresowanym w pierwszej kolejności do pół-profesjonalistów, przy tak dużej przekątnej, to minus trudny do przeoczenia.

Cieszy wykonanie. Elementy imitujące szczotkowane aluminium nawet z bliska prezentują się należycie. Gruba ramka wokół matrycy nadaje oldschool’owego sznytu, co mi osobiście nie przeszkadza. Szkoda jednak, że akurat tutaj producent zdecydował się na polerowaną czerń – ślady palców widać na kilometr. Ogólny poziom dopasowania elementów zasługuje na uznanie. Oczywiście sprzęt nie daje wrażenia produktu z półki super-premium, ale taniocha to też nie jest. Po wyjęciu monitora z kartonu na pewno nie będziecie rozczarowani. Dodatkowo zadowoli Was zestaw złącz: analogowy D-Sub, DVI, HDMI 2.0, DisplayPort 1.2, wyjście/wejście słuchawkowe. Innymi słowy jednocześnie podłączycie komputer i konsolę, szczególnie że na pokładzie producent nie poskąpił głośników stereo. Mamy jeszcze funkcję PiP, czyli wyświetlanie dwóch źródeł obrazu obok siebie. Z tyłu monitora zobaczycie wtyczkę zasilania oraz włącznik. Zasilacz wbudowano w monitor, co niektórych może trochę razić, ale przynajmniej oszczędza nam dodatkowej kostki na biurku lub pod nim.

Matryca i codzienne użytkowanie

Na pokładzie U3277FWQ znajdziemy matrycę MVA o proporcjach 16:9, rozdzielczości 3840 x 2160 px oraz kątach widzenia 178° w pionie i poziomie. Odświeżanie wynosi 60Hz a czas reakcji to 4ms. Niestety nie jest to ekran typu high-refresh, o jakim śnią bardziej zaawansowani gracze. Na obronę przypomnę, że to tani ekran 4K stworzony bardziej do pracy i multimediów. Według fabryki maksymalna jasność wynosi 300 cd/m2. Ponadto nie uświadczymy wparcia dla HDR, G-Sync oraz Free-Sync, czy choćby redukcji niebieskiego światła. Pod tym względem to dość prosta, „konsumencka” konstrukcja. Nie oznacza to jednak, że nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Nie zabrakło flicker-free a dokładność kolorów, kontrast i gamma uzyskały najwyższą notę. Zresztą odwzorowanie sRGB wynosi 100% a AdobreRGB 91%.

Jeśli idzie o równomierność podświetlania różnica między górnym lewym a dolnym prawym rogiem jest dość znacząca. W sumie cała lewa strona jest niedoświetlona. Przy codziennym użytkowaniu nie zwracałem na to uwagi. Szczególnie, jeśli grałem lub oglądałem film. Dodatkowo cieszy matowa powłoka matrycy. Tym sposobem nie musimy podziwiać naszego odbicia w ekranie, szczególnie kiedy wyświetlane są ciemniejsze sceny. Co pozostawia niedosyt to gradient. Niemniej jest to cecha wspólna matryc MVA, choć zdarzało mi się spotkać także tanie IPS’y również zawodzące w tej kwestii. Tak, czy inaczej w normalnym użytkowaniu nie przeszkadza ten fakt. Dopiero, jeśli weźmiecie na warsztat fotografię, szczególnie czarno-białą w wysokiej rozdzielczości, mogą pojawić się schody.

Z początku brak HDR może trochę smucić, ale nie spodziewajcie się cudów w tym przedziale cenowym. Niemniej, kolory są naturalne, przyjemnie, bez przesadzonej jaskrawości. AOC nie męczy wzroku nawet przy długich posiedzeniach. Ponadto MVA nie srebrzy tak, jak IPS, co powinno zainteresować fanów kina i nie tylko. Smużenie? Delikatny poziom pro-gamer pewnie wyczuje, ale dla większości grającej gawiedzi U3277FWQ poradzi sobie śpiewająco nawet w najbardziej dynamicznych pozycjach.

Jak wygląda zużycie energii? Przy jasności wynoszącej 100% monitor pobiera z gniazdka 48,7W. Jeśli obniżymy jasność do 50%, co w mojej ocenie idealnie nadaje się do grania, przeglądania Internetu oraz oglądania filmów, zredukujemy zużycie do 33W. Sami przyznacie, że jak na matrycę 32” to bardzo dobry wynik, bowiem wiele starszych ekranów 24-27” potrafi ukraść z gniazdka więcej prądu. Głośniki? Moim zdaniem są zadowalające. Po podłączeniu taniego tunera TV uzyskałem całkiem przyjemny telewizor. Dało radę również pograć na konsoli, acz pamiętacie, że do gniazda 3.5 mm jack można podpiąć osobne głośniki lub słuchawki. Takie rozwiązanie polecam najbardziej.

Ogólne podsumowanie

Teraz najlepsza nowina: AOC U3277FWQ można nabyć już za około 1500 zł. W tym przedziale cenowym to prawdziwy hit, bo za taki pieniądz wielu producentów oferuje 27” + FHD lub QHD na często średniej jakości matrycach. Jeśli zajmujecie się hobbystycznie lub półprofesjonalnie fotografią to AOC jest dla Was. Może bardziej interesuje Was składanie filmów, tudzież streamowanie i ogólne tworzenie contentu? Ponownie gorąco polecam U3277FWQ. Potrzebujecie ekranu do grania? Świeżo nabyliście XOne X lub PS4 Pro a wasz leciwy TV prosi o wcześniejszą emeryturę? Nie przepłacajcie i weźcie moim zdaniem ten monitor, bowiem nowy telewizor 4K w tych okolicach cenowym przede wszystkim rozczaruje input lagiem. Testowany monitor należy także polecić komputerowym graczom. Doom odpalony na 1660 Super w 4K i powyżej 60 fps urwał mi głowę u nasady czterech liter.

Brzmi to może jak niewyobrażalna laurka, ale mimo drobnych wad (wszakże sprzęt nie jest idealny), jest to wciąż ekran 4K o solidnych gabarytach i świetnych parametrach obrazu. Jeśli macie miejsce na swoim biurku i szukacie dobrego sprzętu w niewygórowanych pieniądzach to AOC U3277FWQ jest godny polecenia.

Co na plus?

  • Dobrze dopasowane elementy
  • Ogólna jakość tworzywa
  • Wszystkie potrzebne wejścia/wyjścia są na miejscu…
  • …i głośniki także
  • Świetne parametry obrazu, odwzorowanie kolorów
  • Dla fanów filmów i graczy (PC oraz konsolowych) jak znalazł
  • 4K i 32” za 1500 zł

Co na minus?

  • Przejście gradientowe odstraszy bardziej zaawansowanych fotografów
  • Równomierność podświetlania
  • Miejscami przydałoby się więcej prawdziwego aluminium
  • Brak regulacji góra-dół