Test: Huawei Ascend Mate7 – więcej niż 7 powodów do zadowolenia

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Huawei Ascend Mate7 podczas targów IFA został zaprezentowany jako urządzenie, które uszczęśliwi swojego właściciela na 7 sposobów. Szykowności i energooszczędności nie można mu odmówić, ale szybkości zapewnianej przez LTE kategorii 6 jeszcze nie wykorzystamy, a i ekran o przekątnej mierzącej aż 6 cali nie każdego zadowoli.

Tył obudowy smartfonu został wykonany prawie w całości z jednego kawałka metalu. Dzięki krzywiźnie i elegancko wyszlifowanych bokach bardzo dobrze leży w dłoni, mimo pokaźnych rozmiarów. Obudowa sprawia bardzo dobre wrażenie, choć oglądana pod lupą (czego na szczęście nikt na co dzień nie robi) zdradza pewne niedoskonałości. Czytnik linii papilarnych został umieszczony w łatwo wyczuwalnym zagłębieniu pod aparatem i nie ma żadnego problemu, by trafić w niego palcem wskazującym, nawet jeśli ktoś bierze telefon do ręki w pośpiechu.

Ciekawie wyszlifowany włącznik został umieszczony z prawej strony w połowie wysokości, co jest bardzo wygodne dla osób praworęcznych, a nad nim znajdziemy regulację głośności. Waga Ascenda Mate7 jest zupełnie akceptowalna – 185 gramów przy wymiarach 157 × 81 × 7,9 mm – ale męcząca przy dłuższej rozmowie. Jest to też jeden z cieńszych smartfonów „dużego kalibru” (Xperia T2 Ultra ma 7,7 mm grubości, Galaxy Note 4 zaś 8,5 mm), a dzięki bardzo cienkim ramkom wokół ekranu nie wydaje się aż taki duży.

Wodoodporność Ascenda Mate7 jest kwestią dyskusyjną – sprzęt nie był poddany certyfikacji i bynajmniej nie należy go celowo wrzucać do basenu. Jego wnętrze zostało jednak pokryte hydrofobową powłoką i reprezentanci firmy Huawei wielokrotnie zapewniali, że przypadkowe zamoczenie (jak upuszczenie do kałuży) absolutnie mu nie zaszkodzi. Na wszelki tego testu nie przeprowadzaliśmy.

Ekran zajmuje 83% powierzchni frontu telefonu, co od razu rzuca się w oczy i robi naprawdę dobre wrażenie. Zakres regulacji jasności pozwala na komfortową pracę w pełnym słońcu i mocno oświetlonych pomieszczeniach, ale w razie potrzeby płynnie przechodzi do delikatnego podświetlenia, które nie przeszkadza w nocy. Ekran typu IPS-NEO, wyprodukowany przez firmę JDI, teoretycznie odznacza się wyższym niż tradycyjne matryce IPS kontrastem przy identycznym zużyciu energii, ale trudno to ocenić „na oko”.

Łatwo można zauważyć głęboką czerń, równe podświetlenie i płynną regulację jasności. Kolory prezentowane przez ten ekran są żywe, ale nie w taki sposób, jak na cukierkowych ekranach AMOLED Samsunga. Biel jest neutralna, czerń relatywnie głęboka, a cała reszta po prostu naturalna. Niestety jasne barwy tracą nieco uroku, gdy oglądamy je pod kątem. Rozdzielczość 1080p jest zupełnie wystarczająca na ekranie tego rozmiaru i zapewnia bardzo dobry, wyraźny obraz. Ekran bezbłędnie reaguje na dotyk i jest bardzo przyjemny w kontakcie z palcami, nie można też powiedzieć by łatwo się brudził.

Kartę pamięci i kartę SIM umieszcza się na wysuwanych z boku telefonu sankach. Ich wyjęcie nie jest proste, nawet z użyciem dołączonego do telefonu kluczyka, ale za to są idealnie spasowane z obudową. Ciekawostką jest możliwość wykorzystania dolnych na kartę microSD lub na nano-SIM. Flagowce zdolne obsłużyć dwa SIM-y są rzadkością, więc na tym polu Ascend Mate7 ma znikomą konkurencję.

Czytnik linii papilarnych jest banalnie prosty w obsłudze. W przeciwieństwie do modułów, które znajdziemy u konkurencji, nie wymaga wcześniejszego wybudzania telefonu ani przesuwania palca po określonym obszarze – wystarczy przyłożyć palec i już telefon jest odblokowany. Wzór linii papilarnych zostanie rozpoznany błyskawicznie, niezależnie od orientacji telefonu i nawet kiedy palce są mokre. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to lekkie dociśnięcie palca do pola sensora.

Konfigurację przeprowadzić należy w ustawieniach telefonu i w sumie można zapamiętać wzory dla pięciu palców. Proces ten składa się z przyłożenia do czytnika kilka razy opuszka i wybrania funkcji powiązanych z tym palcem. Funkcje czytnika nie ograniczają się do odblokowywania telefonu. Można także zadbać o dodatkową ochronę prywatności, konfigurując tryb dla gościa. Można w nim zablokować dostęp do niektórych kontaktów, aplikacji i zdjęć, ale należy pamiętać, że kontakty muszą być zapisane w pamięci telefonu (synchronizowanych z konta Google nie można ukryć) i że niemożliwe jest zablokowanie dostępu do wielu aplikacji systemowych – w tym niestety Gmaila czy Hangoutów.

Wkrótce będzie można wykorzystać go także do autoryzacji płatności w kilku bankach. Zadziała również jako przycisk do robienia zdjęć, co przyda się szczególnie przy samolubkach – tę opcję włącza się w ustawieniach aparatu i wymaga ona dłuższego przytrzymania palca na czytniku.

EMUI (Emotion UI) w wersji 3.0 okazał się naprawdę świetnie rozwiązaną nakładką. Do jej największych zalet zaliczyć należy możliwość zmiany rozmiaru widżetów, tworzenia folderów aplikacji na ekranach i ustawienia własnego rozmiaru siatki. Użytkownik może także wybrać dla siebie skórkę, tapety i przejścia między ekranami. Na Ascendzie Mate7 nakładka działa perfekcyjnie i bez najmniejszych przycięć i jest banalnie prosta w obsłudze.

Huawei wprowadził przy tym kilka nietypowych rozwiązań. Przede wszystkim obszar powiadomień został wyposażony w oś czasu, dzięki czemu dokładnie widać, co działo się kiedy. Jako że pole rozwiniętego obszaru jest jasne, niektóre aplikacje nie będą jednak prezentować się prawidłowo – Spotify na przykład uparcie pokazuje tam jasne przyciski. Z tego miejsca można także szybko zablokować nowozainstalowanym aplikacjom możliwość wyświetlania powiadomień.

Na ekranie blokowania znalazły się skróty do przydatnych aplikacji, jak latarka czy kalkulator, ale poza latarką żadnej z nich nie można uruchomić bez odblokowania telefonu. Lusterko okazało się zaś świetną zabawką – można nie tylko poprawić fryzurę (makijaż już niekoniecznie), można skorzystać z powiększenia, wybrać sobie ramkę, a potem dmuchnąć na powierzchnię lustra (a w zasadzie do mikrofonu) by za parowało i coś na nim narysować. Główny aparat może za to posłużyć jako lupa. Wśród narzędzi znajdziemy także klienta własnej platformy z aplikacjami Huawei (na razie świecącej pustkami), kalkulator, rejestrator dźwięku, menedżera plików, pogodynkę, radio FM, narzędzia SIM, pakiet PolarisOffice 4.0, notatnik i aplikację przeznaczoną do kontaktu z obsługą klienta – na razie bez języka polskiego – zawierającą także instrukcje.

Panel z szybkimi ustawieniami domyślnie pokazuje 3 rzędy skrótów, pozostałe można rozwinąć. Ich kolejność można samodzielnie zmienić i tylko skrót do ustawień systemowych (kółko zębate) zawsze zostaje w tym samym miejscu.

System nie jest niestety bez wad, ale nie są to problemy znacznie utrudniające użytkowanie. Przede wszystkim nakładka i aplikacje systemowe nie są w pełni spolonizowane, więc należy przygotować się na to, że niektóre opisy będą wyświetlone w języku angielskim. Podczas testów raz zdarzyło się, że informacja wyświetlona została po chińsku i moment ten został uwieczniony. Niektóre aplikacje korzystające z Holo, na przykład oficjalna aplikacja targów IFA, miewają problemy z wyświetlaniem treści na ekranie i pokazują puste panele – problem ten można rozwiązać wygaszając ekran i włączając go ponownie, a na innych urządzeniach nie występował. Swoje miał do powiedzenia także 3DMark, który raz na jakiś czas po wybudzeniu ekranu wyglądał tak, jak poniżej, a po ponownym wybudzeniu wyglądał już jak trzeba. Są to jednak przypadki bardzo rzadkie i nie zepsuły korzystania z tego smartfonu.

Jako że ekran Ascenda Mate7 jest bardzo duży, producent musiał zadbać o ułatwienia dla osób starających się obsłużyć go jedną ręką. W ten sposób powstała możliwość przesuwania klawiatury i okien powiadomień na bok ekranu (wystarczy tylko przechylić smartfon w odpowiednią stronę i wszystkie elementy znajdą się w zasięgu kciuka… pod warunkiem, że ktoś ma długi kciuk). Na pochwałę zasługuje także możliwość ukrywania paska z przyciskami systemowymi i stworzenia własnego układu przycisków dla niego, choć niestandardowe ikonki wymagają przyzwyczajenia. Na pasku można dodatkowo umieścić przycisk rozwijający powiadomienia.

Świetnym rozwiązaniem jest możliwość włączenia pływającego przycisku, który kryje wszystkie niezbędne do obsługi urządzenia opcje, a także dostęp do blokady ekranu i kończenia działania uruchomionych aplikacji. Nie zabrakło kilku przydatnych gestów, jak odbieranie połączeń przez przyłożenie smartfonu do ucha. Jedyne, czego może brakować do szczęścia, to rozpoznawanie, czy użytkownik patrzy na ekran, jakie znajdziemy w urządzeniach Samsunga i LG. Flagowiec Huawei niestety czasami wygasza ekran podczas czytania i tylko możliwość naprawdę szybkiego odblokowania go ratuje.

Nietypowe rozwiązania, które znajdziemy w tym systemie, to między innymi aplikacja łącząca książkę telefoniczną, SMS-y i obsługę telefonu. Świetnym rozwiązaniem jest możliwość obejrzenia detali kontaktu i dodania go do blokowanych z poziomu widoku SMS-ów.

1
© dobreprogramy