Test procesora AMD Ryzen 7 3700X – Z drogi, wkracza pogromca Core i7

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria
Fot. Dobreprogramy (Piotr Urbaniak)
Fot. Dobreprogramy (Piotr Urbaniak)

O autorze

Topowy Ryzen 9 3900X wywołał wiele pozytywnych emocji, ale nie da się ukryć, że z racji ceny jest propozycją dla dość wąskiego grona odbiorców. Zdecydowanie więcej osób powinien zainteresować Ryzen 7 3700X, będący bezpośrednim następcą chwalonego modelu 2700X. Jednak czy wypada równie atrakcyjnie co "dziewiątka"? Przekonajmy się.

AMD Ryzen 7 3700X, podobnie jak każdy inny procesor z rodziny Zen 2, powstaje w fabrykach TSMC w procesie litograficznym klasy 7 nm. O zmianach w obrębie mikroarchitektury pisałem już szerzej w artykule dotyczącym 3900X. Natomiast raz jeszcze wypada omówić makroarchitekturę, czyli strukturę czipu, gdyż jest widocznie przycięta względem flagowego pobratymca.

Bohater niniejszej recenzji ma tylko jeden kompleks CPU, nie dwa jak Ryzen 9. Tak więc oferuje "tylko" 8 rdzeni, 16 wątków i łącznie 36 MB pamięci podręcznej L2 oraz L3. Pod tym względem odpowiada pierwowzorowi, wspomnianemu już 2700X, choć oczywiście zapewnia zarazem charakterystyczne dla Zen 2 usprawnienia. Najbardziej obrazowe są: dwukrotnie większa ilość L3, a mianowicie 32 MB zamiast 16 MB, jak również obsługa standardu PCI Express 4.0.

Co warte odnotowania, Ryzen 7 3700X może pochwalić się także pewnym atutem. Dzięki ograniczeniu liczby rdzeni, AMD udało się zamknąć współczynnik cieplny w granicach 65 W, co jak na 8-rdzeniowy czip robi kolosalne wrażenie. Brzmi jak dobra opcja dla fanów wyciszanych pecetów.

Osiem rdzeni Zen 2 w akcji

Nie przedłużając, czas przejść do części pomiarowej. Zwyczajowo wtrącę jeszcze tylko słówko o cenie. Otóż Ryzen 7 3700X kosztuje 1479 zł. To zauważalnie mniej niż Core i7-9700K, za którego na początku lipca 2019 roku trzeba zapłacić między 1,7 a 1,8 tys. zł. Nie ma wątpliwości, że mowa o pełnoprawnym następcy Ryzena 7 2700X, również pod względem ekonomicznym.

Testy zostały przeprowadzone na platformie z płytą główną ASUS ROG Crosshair VIII Hero, 16 GB pamięci DDR4-3600 CL17 w dwóch kościach i dyskiem Corsair MP600 (PCI Express 4.0). Płyta pod Intela to ASUS Prime Z390-A, a karta graficzna – RTX 2080.

Modelowanie 3D

Próba w Blenderze polega na wyrenderowaniu klasycznej sceny BMW, autorstwa Mike'a Pana. Liczony jest czas potrzebny na wykonanie tego zadania. Test dobrze wykorzystuje wszystkie dostępne wątki. Z kolei POV-Ray to renderer z techniką śledzenia promieni (ray tracingu), który nie robi już tak dobrego użytku z wielowątkowości współbieżnej, przez co faworyzuje Intela.

Kompresja danych

Benchmark w 7-zipie wskazuje liczbę operacji na sekundę w milionach przy kompresji i dekompresji. Obciąża wszystkie dostępne rdzenie i wątki procesora.

Kryptografia

Test w VeraCrypt określa szybkość w MB/s podczas szyfrowania partycji systemowej algorytmami AES, Twofish i Serpent jednocześnie. Angażuje komplet rdzeni, ale nie należy do liderów w dziedzinie utylizacji SMT. Lepiej skaluje się natomiast z częstotliwością zegara taktującego.

Kodowanie wideo

x265 Benchmark, jak sama nazwa wskazuje, obrazuje wydajność podczas kodowania wideo enkoderem x265. Aplikacja korzysta z rozszerzeń AVX i AVX2, a także obsługuje dowolną liczbę wątków, co wynika z symultanicznego kodowania wielu próbek, pozwalając obejść nominalny limit puli wątków x265, wynoszący 16. Ale z jakością skalowania bywa różnie.

Ogólna arytmetyka

Wreszcie, Geekbench to najbardziej wszechstronny z testów. Weryfikuje ogólne możliwości platformy, na co składają się m.in. szyfrowanie i kompresja wielu typów danych, czasy dostępu do pamięci i arytmetyka zmiennoprzecinkowa. Wynik podawany jest zarówno dla jednego, jak i wszystkich wątków. Z powodu ogromnej różnorodności testów rezultaty trudno odnieść do konkretnych zastosowań, ale wielu konsekwentnie uważa Geekbencha za uniwersalny wskaźnik wydajności.

Gaming z dGPU

Wydajność w "Battlefield V" sprawdzana jest podczas misji w Prowansji, a w "Shadow of the Tomb Raider" – w osadzie Kuwak Yaku. Przy czym pierwszy tytuł chodzi w środowisku DX 11, drugi zaś – DX 12. bo jest to rozwiązanie każdorazowo stabilniejsze dla wyników.

TL;DR

Skoro liczba wątków jest taka sama jak w Core i9-9900K, a pojedynczy rdzeń Zen 2 tylko nieznacznie ustępuje Skylake'owi, efekt łatwo przewidzieć. W zastosowaniach wielowątkowych nowy Ryzen 7 3700X rozgramia pozbawionego Hyper-Threadingu Core i7-9700K, wskakując na plecy flagowej konstrukcji niebieskich. A niekiedy nawet pokonuje obydwa intele, co wynika z faktu, że procesory Ryzen mają większą liczbę potoków wykonawczych. Dzięki temu rozkaz stało- i zmiennoprzecinkowy mogą zostać wysłane na port w jednym cyklu zegara.

Dodatkowo, dzięki zastosowaniu tylko jednego kompleksu, a przez to jednolitej puli pamięci L3, Ryzen 7 3700X osiąga nieco lepsze czasy dostępu niż Ryzen 9 3900X. Zestawiając to z bardziej agresywnym turbo niż w przypadku flagowego pobratymca, czasem możemy uzyskać jeszcze lepszą wydajność jednego wątku. Dobitnie uświadamia o tym wynik w benchmarku Geekbench.

Różnice w grach są nieznaczne, a co za tym idzie "siódemka" okazuje się bardzo dobrym wyborem do szeroko pojętej rozrywki, patrząc na stosunek wydajności do ceny. Zresztą, stosunek wydajności do ceny to w ogóle hasło przewodnie tego czipu. Przypomnę – spośród trójki 9900K, 9700K i 3700X, to właśnie ten ostatni jest najtańszy, a pod względem wydajności prezentuje poziom co najmniej równie wysoki. I zapewnia przy tym piekielnie szybkie PCI Express 4.0.

Chłodzenie jak szyte na miarę

Jakby tego było mało, Ryzen 7 3700X sprzedawany jest z dokładnie tym samym chłodzeniem co Ryzen 9 3900X. Tyle że pracuje z TDP równym 65, a nie 105 W. Przy renderingu w Blenderze, watomierz wskazuje 168 W dla całej platformy, a temperatura procesora nie przekracza 77 st. Celsjusza. Tym samym standardowe chłodzenie jest całkowicie wystarczające.

To z kolei jeszcze bardziej winduje opłacalność platformy AMD, gdyż ani Core i9-9900K, ani Core i7-9700K żadnego chłodzenia w pudełku nie ma. Trzeba doliczyć jakieś 100 zł.

Intele tracą logiczne argumenty

Teraz – jaki jest sens płacenia ekstra za Core i9-9900K czy Core i7-9700K, gdy Ryzen 7 3700X oferuje zbliżoną wydajność i bardziej nowoczesną platformę? To pytanie retoryczne.

16-wątkowy procesor czerwonych szturmem wchodzi na rynek i ma na nim szansę sporo namieszać. Jest niemalże tak wydajny jak topowa propozycja konkurencji, ale kosztuje nawet mniej niż okrojony z Hyper-Threadingu Core i7-9700K. Prosty rachunek i mamy lidera.

Ryzen 7 3700X świetnie sprawdza się zarówno w aplikacjach użytkowych, jak i grach. Do tego zużywa niewiele energii, przez co całkowicie wystarcza mu fabryczne chłodzenie Wraith Prism RGB. Kolejnym ważnym plusem jest możliwość wykorzystania na starszych płytach X470 i B450, a czasem również X370 i B350. Upgrade z, dajmy na to, Ryzena 5 1600 niewątpliwie tchnie w PC masę wigoru.

Oczywiście nie jest to już sprzęt tak bezkonkurencyjny i bezkompromisowy jak Ryzen 9 3900X, ale też kosztuje znacznie bardziej przystępne pieniądze. Tymczasem jeszcze w czerwcu taka wydajność kojarzyła się wyłącznie z najwyższą półką cenową. Widać ogromny postęp.

Intel wróci do walki wtedy, gdy obniży cenę modelu 9700K do poziomu mniej więcej 1400 zł. Debiutant pozostanie pierwszym wyborem do aplikacji użytkowych, ale gracze będą mogli zacząć się ostro zastanawiać. Najpierw jednak niebiescy muszą oficjalnie potwierdzić nadchodzące obniżki, bo na ten moment ewentualne cięcia cenowe nie wychodzą poza sferę plotek.

© dobreprogramy