Adapter składa się z dwóch elementów: kabla USB (dość długi, około 50 cm) oraz właściwej przejściówki z USB na HDMI. O budowie zewnętrznej adaptera ciężko napisać coś więcej niż to, że jest z plastiku i ma dwa porty: micro USB 3.0 z jednej strony i HDMI z drugiej. Zdecydowanie ważniejsze jest to jak to działa.
Sprzęcik wykorzystuje układ DisplayLink z serii DL-3000 a dokładnie rzecz ujmując DL-3500. To nic innego jak wirtualna karta graficzna. Jej szczególną cechą jest kompresja danych w czasie rzeczywistym co ma zagwarantować wysoką jakość generowanego obrazu. Do poprawnej pracy wymaga zainstalowania sterowników. Niestety w tej chwili dostępne są one tylko pod systemy z rodziny Windows. Producent układu DisplayLink informuje jednak, że już wkrótce pojawi się też odpowiednie oprogramowanie pod OS X i Linuksa. Układ potrafi wygenerować obraz w maksymalnej rozdzielczości 2084x1152 pikseli w tym również w popularnym formacie 1080p. Nie można zapomnieć też o wsparciu dla wielokanałowego audio, w tym przypadku 5.1. Niech Was też nie zmyli USB 3.0 w nazwie. Sprzęt jest w pełni kompatybilny ze starszym standardem USB 2.0. Producent informuje o dostępności adapterów USB, za pomocą których podłączymy też monitory z gniazdem VGA, DVI czy nawet DisplayPort.
Instalacja sterownika przebiegła wręcz wzorowo, bez jakichkolwiek problemów. Oprogramowanie integruje się z tym dołączonym do systemu, a ikonka szybkiej zmiany ustawień ląduje w systemowym trayu. W praktyce przejściówka sprawowała się dość dobrze. Przy podpiętym tylko jednym monitorze i po kablu HDMI obraz generowany był ostry, czysty i bez przekłamań. Co ciekawe, gdy przejściówka łączyła kolejny wyświetlacz (w sumie trzeci) na monitorze było widać znaczące pogorszenie sygnału i z pewnością nie była to do końca wina długiego kabla HDMI (5 metrów, jednak kiedy był podpięty bezpośrednio do komputera takich przekłamań nie było).
Adapter Zotac USB 3.0 to HDMI to bardzo ciekawe i sprytne rozwiązanie, które z pewnością znajdzie swoich nabywców. Zwłaszcza w momencie, kiedy pojawią się sterowniki do pozostałych systemów. Ogromnym atutem tego rozwiązania jest możliwość podpięcia nawet 6 dodatkowych wyświetlaczy! Problemem nie powinien być opisany przeze mnie zniekształcony obraz, za to obwiniam ten konkretny egzemplarz. Największą jednak bolączką adaptera jest niestety cena i jego dostępność w naszym kraju. Trzeba się przygotować na wydatek około 250 pln i realizację zamówienia w Wielkiej Brytanii.