Po aktualizacji smartfonów (reklamowanych jako urządzenia z 16 gigabajtami pamięci masowej) do systemu iOS 8, dostępna dla użytkowników pamięć zmniejszyła się w niektórych przypadkach nawet o gigabajt. Niezadowoleni takim stanem rzeczy klienci postanowili zaskarżyć firmę Apple o niedopełnienie obowiązków w informowaniu klienta o rzeczywistych parametrach urządzenia.
Jak wiadomo, telefony Apple nie obsługują zewnętrznych kart pamięci. Jako środek zaradczy Apple proponuje więc skorzystanie z usługi iCloud. Ta – w zależności od wariantu – wymaga uiszczania opłaty w wysokości od dolara (20 GB) do 20 dolarów (1 TB) miesięcznie. Nietrudno domyślić się, że konieczność dodatkowego opłacania usługi iCloud nie wywołuje w klientach entuzjazmu.
Sprawa nie jest pozbawiona precedensu. W 2007 roku amerykański sąd oddalił podobne zarzuty wobec Apple'a, które dotyczyły iPoda. W tamtym przypadku wykorzystywana przez preinstalowane oprogramowanie pamięć po aktualizacji zmniejszyła się z 8 GB do 7,45 GB, co stanowi niewielką różnicę, przynajmniej w porównaniu do sprawy założonej przez właścicieli iPhone'ów 5S. Trudno stwierdzić czy ten czynnik wpłynie na wyrok sądu, jeśli tak się jednak stanie, możemy zostać świadkami nałożenia na producentów obowiązku o informowaniu o rzeczywistej wielkości dostępnej dla użytkownika pamięci.