Apple wyszło z założenia, że całkowicie nowa linia urządzeń ze względu na swoją różnorodność wymaga nie tylko odpowiedniej prezentacji w sklepach (zegarki będą wystawione w gablotach jubilerskich), ale także nowej strategii sprzedawców w Apple Store. W związku z planowanymi zmianami ich wiedza zostanie wkrótce poszerzona o kompetencje w zakresie... mody. Apple stwierdziło bowiem, że kombinacji różnego rodzaju bransolet i kopert Apple Watcha jest tak wiele, że użytkownicy będą potrzebowali doradcy, aby dobrać je do swojej garderoby.
Sprzedawcy zatrudnieni w sklepach Apple do 10 kwietnia będą musieli posiąść wiedzę, która pozwoli im na profesjonalne określenie czyjegoś stylu na podstawie ubioru, w którym odwiedził sklep. Ma się to odbywać przede wszystkim, dzięki skróceniu dystansu między sprzedawcą i klientem. Ten pierwszy będzie zatem budował relacje skupiając się na charakterystycznych cechach odzieży klienta i znajdowaniu ich analogii w możliwych konfiguracjach Apple Watcha. Korporacja przygotowała nawet odpowiednie materiały szkoleniowe, na których zaprezentowany jest modelowy klient oraz jego krótki opis. Na podstawie tych informacji sprzedawca ma wybrać jeden z trzech widocznych niżej smartzegarków.
Można oczywiście twierdzić, że takie praktyki to przesada, a wyszkolenie sprzedawców komputerów i smartfonów na stylistów w ciągu kilku tygodni jest niewykonalne. Podobnie kontrowersyjną decyzją jest ustalenie daty pojawienia się zegarków w Apple Store na 10 kwietnia i jednoczesne zablokowanie możliwości ich kupna przez następne dwa tygodnie. Trzeba jednak pamiętać, że między innymi to właśnie taka marketingowa ekwilibrystyka pomogła Apple stać się najwięcej wartą na giełdzie firmą w całej dotychczasowej historii ludzkości.