Chodzi o ataki, które dotknęły niedawno systemy co najmniej 200 amerykańskich firm. W piątek poinformowała o tym Agencja Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Infrastruktury. Odnosząc się do tej sprawy Joe Biden przyznał, że nie wiadomo, czy stała za tym grupa hakerska powiązana z Moskwą.
– Początkowe myślenie było takie, że nie był to rosyjski rząd, ale teraz nie jesteśmy jeszcze tego pewni. Jeśli okaże się, że Rosja jest winna, to – jak już mówiłem prezydentowi Putinowi – odpowiednio na to zareagujemy – przekazał Biden, nawiązując do szczytu z udziałem rosyjskiego prezydenta, który odbył się 16 czerwca w Genewie.
Amerykański przywódca wzywał wówczas Putina do rozprawienia się z rosyjskimi hakerami i ostrzegał przed możliwymi konsekwencjami, jeśli ataki ransomware nadal będą miały miejsce. Waszyngton ma zamiar zbadać, czy ataki są przeprowadzane za wiedzą lub na zlecenie Moskwy.
Amerykańskie media: To dzieło Rosjan
Tymczasem amerykańskie media oraz specjalizująca się w cyberbezpieczeństwie firma Huntress Labs Inc. podejrzewają, że za wszystkim mogą stać rosyjscy hakerzy z grupy "REvil". Agencja Reutera podaje, że w ubiegłym miesiącu FBI podejrzewało tę grupę o przeprowadzenie ataków na serwery JBS USA, firmy należącej do największego przetwórcy mięsa na świecie – brazylijskiego przedsiębiorstwa JBS S.A. Działania cyberprzestępców sparaliżowały pracę oddziałów JBS nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Kanadzie i Australii.
Cytowany przez Bloomberga John Hammond, ekspert z Huntress Labs, prognozuje, że lista zaatakowanych niedawno firm amerykańskich może wzrosnąć w miarę odkrywania kolejnych włamań.
Jak przypomina opisująca sprawę Polska Agencja Prasowa, ataki typu ransomware "blokują dostęp do systemu komputerowego lub uniemożliwiają odczyt zapisanych w nim danych często poprzez techniki szyfrujące". Za przywrócenie stanu poprzedniego cyberprzestępcy domagają się zwykle wysokiego okupu. Tak było w przypadku wspomnianej JBS, która uległa żądaniom hakerów, wypłacając im 11 mln dolarów.