W 2004 roku błąd można było replikować w nieskończoność, wystarczyło pójść do sklepu i spróbować kupić komputer bez Windowsa, a najlepiej w ogóle bez zamkniętego oprogramowania (BIOS też się liczył). Z czasem zmieniły się definicje komputera osobistego i sposób w jaki z niego korzystamy, tym samym zmienił się rozkład sił na rynku. Błąd został uznany za naprawiony, choć nie za sprawą Ubuntu…
W uzasadnieniu właściciel Canonicala pisze, że ten szerszy rynek ma zdrową konkurencję, z iOS i Androidem mającymi znaczący w nim udział. Dalej zaznaczył, że Android może i nie jest Linuksem, którego chciałby używać na co dzień, ale jest to bez wątpienia platforma otwartoźródłowa, która oferuje korzyści praktyczne i ekonomiczne użytkownikom i przemysłowi. Mamy więc konkurencję i solidną reprezentację otwartego oprogramowania na rynku komputerów osobistych. Ta reprezentacja niebawem się powiększy o kolejnych zawodników — Tizen, Sailfish OS i Firefox OS.