Mit o odwróconym PIN-ie wraca w sieci od ponad dekady. W wiadomościach i wpisach w mediach społecznościowych pojawia się instrukcja, według której podczas napadu wystarczy zmienić kolejność cyfr, a bankomat sam wyśle alarm i będzie udawał awarię. Jak opisuje Kaspersky, to typowy internetowy łańcuszek, który zachęca do szybkiego dalszego udostępniania.
Historia nie wzięła się jednak znikąd. W 1994 r. amerykański prawnik Joseph Zinger zaproponował w Stanach Zjednoczonych system, w którym bank rozpoznawałby odwrócony PIN jako sygnał alarmowy dla policji. Pomysł otrzymał patent, a numery czytane tak samo z obu stron, jak 9119, miały w ogóle nie trafiać do użytkowników kart.
Dlaczego banki nie wdrożyły odwróconego PIN-u
W latach 2000. część polityków w kilku stanach USA próbowała doprowadzić do tego, by banki korzystały z takiego rozwiązania. Mniej więcej wtedy zaczęły też krążyć pierwsze wiadomości opisujące ten trik jako działającą funkcję bankomatów. Na debacie się jednak skończyło, bo banki i regulatorzy nie byli przekonani do tego projektu.
Gwałtowny manewr i utrata wysokości. Boeing 737 zniknął z radarów
Kaspersky przypomina, że przeciwnicy wskazywali na kilka poważnych problemów. System byłby drogi, jego skuteczność w realnym napadzie trudno byłoby ocenić, a policja mogłaby dostawać wiele fałszywych alarmów. Do tego dochodził czynnik ludzki: w sytuacji skrajnego stresu ofiara mogłaby po prostu nie zdołać poprawnie odwrócić numeru PIN.
Ocena w USA i zalecenia przy bankomacie
Później pojawiła się jeszcze inna propozycja, w której klient po wpisaniu PIN-u naciskałby ukryty symbol potwierdzający lub anulujący transakcję. Ten wariant także nie trafił do praktycznego użycia. W 2010 r. amerykańska Federal Trade Commission oceniła, że technologie tego typu dobrze wyglądają w teorii, ale nie przynoszą realnej wartości.
Wniosek z analizy Kaspersky jest jednoznaczny: odwrócony PIN nie uruchamia policyjnej interwencji. Firma radzi unikać odludnych bankomatów, zwracać uwagę na podejrzane osoby w pobliżu i zachować ostrożność także wobec skimmerów. Dodatkową wskazówką ostrzegawczą w internecie mają być wiadomości pisane wielkimi literami, pełne wykrzyknień i próśb o natychmiastowe rozsyłanie dalej.