Według wpisu, jaki pojawił się na blogu Chromium, kod lokalnego oprogramowania działającego w procesie przeglądarki, przede wszystkim pakietów antywirusowych i innych programów zabezpieczających, powoduje wzrost prawdopodobieństwa awarii Chrome'a o 15% w stosunku do instalacji bez zewnętrznych ingerencji. Google wkrótce ukróci ten proceder w dość brutalny sposób – z początku użytkownik zobaczy komunikat z informacją, że dany program może utrudnić Chrome poprawne działanie:
Komunikat ten użytkownicy zobaczą już w kwietniu przyszłego roku, wraz z wejściem do kanału stabilnego Chrome'a 66. To jednak będzie dopiero pierwsza faza zmian. W lipcu Chrome 68 będzie już blokował ingerencję w proces, jednak w sytuacji, gdy blokada uniemożliwi uruchomienie przeglądarki, Chrome uruchomi się ponownie z zewnętrznym kodem. Wyświetlone zostanie jednak znów powiadomienie. W styczniu 2019 r., wraz z Chrome 72, Google całkowicie i bezwarunkowo zablokuje ingerencje.
Nie można jednak powiedzieć, że Google całkowicie zostawia twórców oprogramowania antywirusowego na lodzie. Alternatywą do lokalnych wstrzyknięć mają być przede wszystkim rozszerzenia dla Chrome'a komunikujące się z lokalnym oprogramowaniem przez API Native Messaging. Ponadto działać w procesie przeglądarki będzie mógł także kod Microsoftu, oprogramowanie służące ułatwieniom dostępu oraz programy umożliwiające wprowadzenie znaków spoza domyślnego układu klawiatury.