Adres mega.co.nz znalazł się na listach wysłanych ostatnio przez Warner Bros. i NBC Universal do Google'a. Jest to dość dziwny wniosek, gdyż strona główna usługi nie zawiera odnośników do żadnych plików. Mimo tego Warner Bros. twierdzi, że narusza ona prawa do Gangster Squad, zaś zdaniem NBC Universal znajduje się tam odnośnik do nielegalnej kopii filmu Mama z 2013. Trudno powiedzieć, czy jest to wynik celowego działania, co podejrzewa właściciel Mega Kim Dotcom, czy jednak błąd automatu.
Dotcom uważa, że jest to kolejny element spisku przeciwko jego usługom, po cenzurowaniu reklam radiowych, usunięciu z YouTube promującej Megaupload piosenki i innym wymierzonym przeciwko jego usługom działaniom. To by się zgadzało z resztą absurdalnych zachowań przemysłu rozrywkowego, których doświadczamy od lat — podsumował Dotcom. Powiedział też, że za czasów Megaupload, ponad 20% takich powiadomień było błędnych. Bazowały tylko na automatycznym wykrywaniu słów kluczowych, co miało niestety wpływ także na treści legalne. Z wyników wyszukiwania znikały pliki, których nazwy przypadkiem zawierały takie samo słowo, jak tytuł jakiejś hollywoodzkiej produkcji (co nie jest wcale trudne). Jego zdaniem ten system jest nadużywany i Biały Dom powinien przestać chronić takie zachowania. Generalnie Dotcom nie miał wiele dobrego do powiedzenia na temat prawnych ekstremistów, ale tym nikogo nie zaskoczył.
Google wychwycił błąd i odmówił wycięcia mega.co.nz z wyników wyszukiwania. Nie znaczy to niestety, że kontrola zawsze sobie z takimi błędami (czy też spiskami) poradzi.