Do zmiany swojej polityki firma z Redmond została zmuszona nieprzez wyrzuty sumienia, lecz działania centrum konsumenckiego(Verbraucherzentrale) w Badenii-Wirtembergii. W lutym 2016 rokuskierowała ona sprawę do sądu okręgowego w Monachium, protestującprzeciwko wymuszonemu pobieraniu instalatora Windowsa 10 na komputeryprywatnych użytkowników bez ich wiedzy i zgody.
Sąd początkowo odrzucił skargę centrum konsumenckiego zpowodów proceduralnych – domniemanego braku doręczenia pozwu docentrali Microsoftowi. Jednak po odwołaniu, wyższy sąd krajowykraju związkowego Bawaria uznał, że dostarczenie pozwu doniemieckiej spółki zależnej Microsoftu jest wystarczające iskierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy.
Do procesu w tej sprawie jednak nie dojdzie – Microsoft samzłożył przed sądem oświadczenie o zaprzestaniu praktyk, o którezostał oskarżony. Jak informujecentrum konsumenckie, amerykańska korporacja zobowiązała sięnigdy już więcej nie umieszczać plików instalacyjnych nowychsystemów operacyjnych na dyskach użytkowników Windowsa bezuzyskania ich wcześniejszej zgody.
Co prawda oświadczenie takie zajęło firmie z Redmond sporoczasu, Niemcy uważają, że było to granie na zwłokę, ale jednaktaki obrót spraw uważają za sukces. Cornelia Tausch, szefowacentrum konsumenckiego Badenii-Wirtembergii, stwierdziła, że choćchciałaby usłyszeć deklarację Microsoftu wcześniej, ale tak czyinaczej jest to sukces w zakresie zwiększenia praw konsumentów wcyfrowym świecie.
Nie można też tego uznać za „musztardę po obiedzie”, mimoże Windows 10 zostało przez Gwx.exe skutecznie rozpowszechnione.Zakładamy, że w przyszłości Microsoft i inni producencioprogramowania zwrócą większą uwagę na procedury instalacyjne inie będą zawłaszczały gigabajtów, które do nich nie należą– stwierdziła Cornelia Tausch.