Producenci wyszli z założenia, że fani grania na PC będą krzywo patrzeć na m.in. ograniczoną liczbę klatek na sekundę w trakcie rozgrywki, więc to, co standardowo zaakceptują posiadacze PlayStation 4 i Xboksa One szybko zostałoby im wypomniane. Dlatego dali sobie czas do końca wiosny, żeby zabawa była dużo płynniejsza, a przy okazji również tytuł prezentował się lepiej w rozdzielczościach wyższych niż Full HD. Naturalnie wszelkie optymalizacje czy dodatki, jakich z kolejnymi łatkami doczekają się edycje konsolowe produktu, trafią od razu do komputerowej edycji premierowej gry. Pamiętajcie tylko, że tytuł wymaga do działania stałego połączenia z Internetem...
Poza postawieniem na rozbudowanie społecznościowego systemu online Autolog, w nowym Need for Speed powrócono do idei opowiadania historii gracza, który wspina się po szczeblach kariery wyścigowej w fikcyjnym mieście, za pośrednictwem wstawek filmowych z udziałem aktorów. Liczy się reputacja, ta zaś płynie z wyzwań dzielonych na 5 głównych grup, przypisanych do znanych mistrzów danego stylu prowadzenia wozu. Można postawić na jak najszybsze dojeżdżanie do mety, robienie to w możliwie najlepszym stylu (obowiązkowo z długimi driftami na zakrętach), popisywaniu się zdolnością modyfikowania aut, współpracy w zgranej ekipie i zabawami z drogówką.
Dostępne już na półkach edycje Need for Speed nie powinny fanów serii zawieść pod względem wizualnym, ale pojawiły się już doniesienia o problemach z utrzymaniem dynamiki starć na mokrym asfalcie, co potwierdzałby właśnie fakt przesunięcia wersji PC. Ograniczone możliwości modyfikowania samochodów i przystosowywania ich pod siebie nie pozwalają przymykać oka na niedoskonałości kodu, bo w trakcie wyścigów pojawiają się po prostu przycięcia animacji, włącznie z przerywaną ścieżką muzyczną. Zapomnieć należy także o rywalach jadących inaczej, niż po sznurku oraz przejrzystym układzie tras. Bardzo łatwo podobno o kraksę, gdy nagle niespodziewanie przed maskę wskakuje jakiś wcześniej niewidoczny obiekt. Kupujecie grę na konsolę czy czekacie?