Emmett Shear powiedział w wywiadzie dla magazynu Guardian, że dla producentów konsol dużym wyzwaniem w najbliższych latach będzie utrzymanie konkurencyjności wobec komputerów stacjonarnych oraz coraz istotniejszych w branży gier smartfonów i tabletów. Według niego jedyną możliwością utrzymania aktualnego udziału w rynku jest przede wszystkim skrócenie cyklu życia urządzenia. Niedzisiejszym jest dla niego, aby konsole z siedmioletnim cyklem życia miały pozostać interesujące na coraz bardziej dynamicznym rynku.
Przyszłością konsol ma być przekształcenie się w coś podobnego dekoderom STB. Można się więc domyślać, że według niego konsole będą wkrótce przypominać (a raczej muszą zacząć przypominać) przystawki do smartTV z cyklem życia trwającym około dwóch lat. Ponadto producenci mieliby częściej wydawać aktualizacje oprogramowania, które skupiałyby się przede wszystkim na optymalizacji. Shear twierdzi nawet, że rynek konsol wkrótce mocno upodobni się do smartfonowego.
Kwestią, której Emmett Shear nie uwzględnił w swoich rozważaniach są same gry. Trzeba przecież pamiętać, że konsola jako urządzenie wyspecjalizowane w rozgrywce może rządzić się nieco innymi prawami niż reszta multimedialno-rozrywkowego rynku. To z kolei pozwala producentom na skupienie się na konkurencji tylko z urządzeniami tej samej klasy. Skrócenie cyklu życia mogłaby na nich wymusić na przykład premiera konsolowych hitów na smartfony i pecety. To jest jednak mało prawdopodobne, trudno sobie wyobrazić, aby np. Sony na poważnie mogło rozważać wydanie kolejnej gry z serii Uncharted na coś innego niż PlayStation 4.