Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Niczym Winston „Wilk" Wolfe z Pulp Fiction - recenzja gry Serial Cleaner

"Jeden trup, brak głowy. To pół godziny stąd, więc będę za 10 minut ... dziewięć minut i trzydzieści siedem sekund później. Ty jesteś Jimmy? To twój dom? Zgadza się. Jestem Wolf. Rozwiązuję problemy. Świetnie, bo mam tu jeden ...". Chyba każdy miłośnik filmów Tarantino zna ten dialog. Tak, to słynna rozmowa z filmu Pulp Fiction z człowiekiem od rozwiązywania wszelakich problemów, a raczej takich związanych z zacieraniem śladów. Na palcach jednej ręki można zliczyć filmy w których w sposób tak subtelny i prosty, możemy przyjrzeć się pracy tak znamienitych umysłów.

Tak się złożyło że kilka dni temu miała swoją premierę pierwsza gra komputerowa, bezpośrednio opowiadająca o losach takiego "zacieracza" śladów po zbrodni. By nie było tego mało, producentem jest polskie studio iFun4all które od 2012 roku wydało dwie proste gry zręcznościowe na systemy mobilne. Gra Serial Cleaner jest ich pierwszą poważną produkcją która wzbudziła nie lada emocje jeszcze przed premierą. Zachwalano ją za świetny pomysł, cudną oprawę graficzną i stojącą na wysokim poziomie ścieżkę dźwiękową. Od dnia premiery, tytuł zaczął zbierać bardzo pozytywne oceny.

Po mafii trzeba posprzątać

Grę rozpoczynamy od szybkiego zapoznania się z głównym bohaterem imieniem Bob. Jest on chudym, przeciętnym Amerykaninem który wciąż mieszka ze swoją matką. W trakcie kilku początkowych misji, dowiadujemy się że nasz bohater ma duże problemy finansowe oraz że zaczynają go one powoli przerastać. Na przestrzeni lat 70' w których rozgrywa się akcja, Bob decyduje się ograć w karty miejscową mafię by podreperować domowy budżet. Gdy mu się to nie udaje, musi spłacić wobec nich swój dług, sprzątając miejsca zbrodni. W pewnym momencie, Bobem zaczyna się interesować nie tylko światek przestępczy ...

r   e   k   l   a   m   a

Gra podzielona jest na rozdziały. Przed wyruszeniem na miejsce zbrodni, odgrywamy krótką scenkę w domu rodzinnym. Możemy zdecydować się na interakcję z kilkoma dostępnymi w domu przedmiotami lub porozmawiać z mamą. Czynności te mogą nawet pchnąć nieco fabułę do przodu, wyjaśniając nam kilka kwestii fabularnych. Nic nie stoi na przeszkodzie by te czynności ominąć i skupić się na głównych misjach. Aby wyruszyć do lokacji z zadaniem, wystarczy wsiąść do zaparkowanego pod domem auta.

Zręcznościowe szaleństwo

Zasady rozgrywki są banalnie proste. Naszym zadaniem jest zabrać z danej lokacji pozostawione na ziemi ciała. Czynność ta polega na podejściu do martwego, przerzuceniu go przez plecy i wrzucenia do naszego bagażnika, tudzież w specjalne, nadającego się do tego celu miejsca. Czasami przyjdzie nam też zabrać z miejsca zbrodni jakiś przedmiot mający duże znaczenie dla śledczych, a dla nas pełniące rolę pamiątki z miejsca zbrodni. Po kilku zadaniach, otrzymujemy także możliwość wypucowania podłoża z krwi oraz przesuwania kilku napotkanych obiektów. I choć na pierwsze wrażenie, gra wydaje się być prosta to niestety, wcale taka nie jest.

Podczas oczyszczania poziomu z trupów, zawsze towarzyszy nam pilnujący porządku - oddział policyjnych funkcjonariuszy, którzy czuwają nad pozostawionymi śladami. Ci zazwyczaj poruszają się w sposób oskryptowany, więc powinniśmy nauczyć się ich tras by bez problemu obok nich przemknąć bez wykrycia. Musimy jednak uważać, gdyż każdy z nich posiada pewien zakres pola widzenia. Gdy przez przypadek znajdziemy się w takim obszarze, ten natychmiast zacznie nas gonić, a gdy nas dopadnie - będziemy zmuszeni zaczynać od nowa.

By dać nieco fory graczowi, twórcy przygotowali specjalne kryjówki w których możemy się ukryć do czasu gdy funkcjonariusz opuści teren. I tu muszę zwrócić uwagę na pewien szkopuł. Podczas wykrycia dochodzi do dość kuriozalnej sytuacji w której policjant widzi że wchodzimy do wybranej przez nas skrytki i zamiast interweniować, chwilkę odczeka i odejdzie jak gdyby nigdy nic. Z jednej strony pochwalam ten fakt iż dodaje on nam nieco fory, z drugiej jednak - można było to nieco inaczej przestawić. Poziom zostanie ukończony w momencie wypełnienia wszystkich głównych zaleceń i bezproblemowemu opuszczeniu terenu.

Noc towarzyszem sprzątacza

Gdy uruchomimy pierwszy raz grę, zostaniemy wyrzuceni od razu na głębokie wody. Podczas trzech pierwszych misji zostaniemy zapoznani z samouczkiem i możliwościami naszego bohatera. Nasz seryjny sprzątacz będzie miał możliwość pracy za dnia jak i w nocy. A od tego jaką porę dnia zastaniemy, będzie zależało od nas samych. Tak się składa że tytuł ten korzysta z systemu Real-World Data, który na bazie naszego numeru IP, określa czy w grze panować ma mrok czy słoneczny dzień. Przyznam szczerze że pomysł godny wykorzystania, aczkolwiek podczas grania za dnia - przeciwnicy nie są tak bardzo ograniczeni polem widzenia.

Cały szkopuł rozgrywki opiera się na lawirowaniu między zaułkami oraz przeszkodami, w celu niewykrycia i spełnienia warunków danej misji. W celu szybkiego rozpoznania terenu i zaplanowania przyszłych posunięć, z pomocą przyjdzie nam mapa. Jej wywołanie, zaznaczy miejsca do ukrycia / interakcji oraz ciała i przedmioty do usunięcia. Jednym z ważnych czynników potrzebnych do wypełnienia zadania jest zmycie śladów krwi. Czyszczenie jej powoduje wzmożony hałas, który może przyciągnąć pobliskich funkcjonariuszy. Należy w takim wypadku mieć zawsze pod ręką miejsce do ukrycia lub uprzednio zaplanować trasę ucieczki.

Podczas oczyszczania poziomów natkniemy się w dużej mierze na zwykłych, obżartych pączkami funkcjonariuszy policji którzy zazwyczaj dadzą nam dużo fory podczas pościgu. Należy jednak mieć się na baczności, gdyż w razie problemów mogą wezwać na pomoc tutejszego szeryfa który nie omieszka nas zastrzelić. To nasze umiejętności i refleks pozwolą wyjść zwycięsko z każdej, nawet najtrudniejszej pułapki.

Gra która trwa

Nieco zawiodłem się na ilości zadań głównych, gdyż liczba ta kończy się na 20. Z drugiej strony - przejście głównej fabuły zajmie nam około 4 godzin co nie jest wynikiem złym, ale szczerze powiedziawszy, spodziewałem się dwa razy tyle zabawy. Na szczęście twórcy i to przewidzieli i zaimplementowali w grze dodatkowy tryb. By go odblokować, należy wytężyć wzrok i zebrać rozsiane po planszach szpule z taśmą filmową. Lokacje dodatkowych misji inspirowane są kultowymi przebojami filmowymi. Gruntowna eksploracja pozwoli również na odblokowanie dodatkowych strojów dla naszej postaci.

Rozgrywka została przedstawiona w rzucie izometrycznym a grafika nakreślona w nieco pastelowych barwach bardzo szybko przykuje oko każdego, wprawionego gracza. Przedstawiona w Serial Cleaner otoczka graficzna w żaden sposób nie męczy oczu, a interaktywne elementy zostały przedstawione w sposób prosty i bardzo przystępny. Ścieżka dźwiękowa oferuje bardzo przyjemne i szybko wpadające w ucho kawałki. Przez pierwsze godziny gry będziemy zachwyceni, kolejne ... zawiedzeni. Utworów jest mało, rzadko się przeplatają a w najgorszym wypadku uświadczymy w większości zabawy jeden i ten sam utwór. Mam nadzieję że to poprawią w najbliższej łatce.

Leć do sklepu po mopa

Myślę że Serial Cleaner znajdzie wielu zadowolonych nabywców, choć pięciu gwiazdek bym jej nie dał. Nie mogę ścierpieć tego, jak bardzo kuleje tu sztuczna inteligencja przeciwników, ich ślepota na nasze poczynania. Mimo wszystko tytuł oferuje długie i wciągające godziny zabawy, doprawionej wspaniałym klimatem lat 70. Warto zainteresować się grą, gdyż możemy nabyć jej wersję w edycji premium za niecałe 55zł z całym pakietem dodatków, lub zakupić sam klucz na platformę Steam lub GoG.

A teraz przepraszam ... idę posprzątać. 

oprogramowanie gry hobby

Komentarze