Minister Boni zaznaczył, że nie chce, aby oczy Wielkiego Brata śledziły nasze poczynania w Internecie, a ochrona prywatności i poczucie bezpieczeństwa w Sieci są naszym obywatelskim prawem i kluczową wartością. Tym przekonaniem Boni kierował się skracając okres retencji danych do 12 miesięcy i jest gotów rozmawiać o skróceniu go nawet do 6 miesięcy. Ponadto, Polska bierze czynny udział w europejskiej debacie o ochronie danych osobowych, gdzie przekonuje między innymi o potrzebie nałożenia na firmy spoza Unii obowiązku przestrzegania unijnego prawa w kwestii ochrony prywatności. Delegacja z naszego kraju będzie starać się, aby w unijnym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych znalazł się zapis zabezpieczający przed eksportem informacji o nas do państw trzecich.
Polscy politycy uważają także, że konieczne jest poszerzenie definicji danych osobowych, aby obejmowały one różne ślady, jakie zostawiamy w Sieci, oraz że niezbędna jest wyraźna, świadoma zgoda obywatela na ich przetwarzanie.
Trzeba będzie wypracować solidny kompromis. Minister Boni pisze: Oczywiście są to sprawy niezwykle wrażliwe: nie chcę, by biurokracja przeszkadzała rodzicom w znalezieniu zagubionego dziecka, czy wstrzymywała reakcje na groźbę ataku terrorystycznego. Jednak wolność i prywatność to fundamentalne wartości, z których rezygnować nie wolno. Zaznaczył też, że dbałość o równowagę między prawem do ochrony naszych danych w sieci a ich wykorzystaniem (czy przez państwo czy przez korporacje) bywa postrzegana jako bariera rozwojowa. Minister ma jednak nadzieję, że może to być zaleta europejskiego rynku i stosowanie się firm do tutejszego prawa będzie sygnałem, że warto w nie inwestować.