Piąta część sagi The Elder Scrolls, przez jednych powszechnie besztana, przez innych bardzo ceniona, była jednym z najlepszych tytułów 2011 roku. Sporo egzemplarzy rozeszło się na Xboksa 360. Dzieło oparte jest na technologii, która w rozbudowanej formie znalazła zastosowanie w najnowszym Falloucie. Kiedy więc napromieniowana przygoda była w powijakach, a należało się zaznajomić z możliwościami Xboksa One, najpierw w całości przeszczepiono znaną opowieść fantasy na nowocześniejszy sprzęt.
Transplantacja się udała, ale pacjenta nie wypuszczono potem do ludzi. Innymi słowy Bethesda odłożyła na bok zoptymalizowany z myślą o lepszej konsoli kod Skyrima, koncentrując się w całości na postapokaliptycznym RPG. Wiedziała już, gdzie można silnik usprawnić, a nad czym należało jeszcze popracować, bo wcześniej dysponowała wyłącznie przybliżonym oszacowaniem mocy sprzętu. Obiecanki o niesamowicie poprawionej grafice można niemniej między bajki włożyć, co tylko potwierdzają powoli wyciekające do sieci materiały z gry. Fallout 4 skupi się na rozbudowaniu rozgrywki.
Czy The Elder Scrolls V doczeka się wznowienia na konsole obecnej generacji, skoro w zasadzie wystarczyłoby zebrać do kupy wszystkie paczki DLC, wrzucić lepsze tekstury i tak to wypuścić do sklepów, bo sama gra już chodzi sprawnie, przynajmniej na Xboksie One? Z PS4 też pewnie prowadzili takie próby. Producenci na razie proszą o uzbrojenie się w cierpliwość, gdyż nie mają nic do potwierdzenia w tym temacie. Jeżeli Skyrim trafiłby jednak w najbliższym czasie do wstecznej kompatybilności, która pojawi się wraz z aktualizacją 12 listopada, taka wersja Full HD nieco traci sens, nieprawdaż?