Nvidia Shield TV – recenzja. Najlepsza przystawka Android TV, ale czy komuś potrzebna?

Strona główna Lab Inne

O autorze

Przystawki Nvidia Shield od lat wyznaczały standardy dla multimedialnych akcesoriów Smart TV z systemem Android TV. Pod koniec ubiegłego roku "Zieloni" wydali najnowszą wersję swojego gadżetu w dwóch wersjach: standardowej oraz Pro. Tutaj przyglądam się tej pierwszej.

Specyfikacja

Procesor, RAM i pamięć magazynowa Tegra X1+, 2GB RAM, dysk 8 GB
Maksymalna rozdzielczość i odświeżanie 4K (3840 × 2160 pikseli) przy 60 Hz lub 1440/1080p przy 120 Hz
HDR Tak, HDR10, Dolby Vision
Obsługiwany dźwięk Dolby Atmos, Dolby TrueHD, Dolby Digital Plus DTS:X (passthrough), DTS-HD (passthrough)
Smart TV Tak, Android TV 9.0 z Chromecast, Asystentem Google i GeForce Now
Obsługiwane kodeki MPEG2, MPEG4, HEVC VP9-1
Złącza i połączenia 1xHDMI 2.0b, Gigabit Ethernet, czytnik kart microSD
Łączność bezprzewodowa 2,4 & 5 GHz Wi-Fi 802.11 n/ac + MIMO, Bluetooth 5.0, BLE (Bluetooth Low Energy)
Akcesoria w zestawie pilot Nvidia Remote, kabel zasilający
Wymiary 40 mm (szerokość) × 165 mm (wysokość) × 40 mm
Waga 0,137 kg
Pobór energii 2 W (stan spoczynku), 3,2 W w menu, 6,9 W w trakcie oglądania treści 4K HDR oraz od 5 do 11 W w trakcie grania

Najnowsza edycja Shielda wypiera poprzednie modele z 2017 roku i dostarcza spodziewanego (25-procentowego) skoku mocy obliczeniowej, jak również lepszych algorytmów skalowania obrazu.

Entuzjastów sprzętu RTV i nowinek audio-wideo na pewno ucieszy także obsługa formatu HDR premium, jakim jest Dolby Vision, jak również dźwięku obiektowego Dolby Atmos.

Pozostali mogą jednak zastanawiać się, po co w ogóle taka zabawka? Postaram się więc odpowiedzieć na to pytanie z kilku różnych różnych perspektyw.

Masz starego nie-Smarta

Nvidia Shield TV to gadżet, który potrafi zrobić ze starszego "nie-smartowego" telewizora nowoczesne centrum multimedialne. Uważam, że właśnie w takim przypadku sięganie po gadżet Nvidii jest najbardziej zasadne.

Telewizory tak naprawdę potrafią być wydajne przez wiele lat (szczególnie starsze modele), a jedynie największą ich wadą jest brak multimedialności, lub szybkie starzenie się platform Smart TV.

Sam Shield po początkowym ustawieniu potrafi całkowicie zintegrować przejąć kontrolę nad włączaniem/wyłączaniem telewizora, jak również przyciszaniem i pogłaśnianiem telewizora.

Po tym procesie, stary pilot od telewizora jest już zbędny. Wszystko będziemy kontrolować już przystawką Nvidii.

Mój starusieńki Samsung ES5500 z 2012 włączał się i wyłączał błyskawicznie i czułem, że tchnąłem w niego drugie życie.

Nie jesteś fanem platformy Smart swojego TV

Niektóre z systemów operacyjnych w obecnie dostępnych telewizorach, jak np. Saphi w wybranych modelach marki Philips czy MyHomeScreen Panasonica (nomen omen, obydwa oparte na Linuxie) mogą nie zadowolić wielu konsumentów.

W takim przypadku Nvidia Shield TV jest także dobrą alternatywą, która wyeliminuje ułomności innego systemu operacyjnego. Poza tym nie do przecenienia jest tutaj możliwość uzyskania sygnału z Dolby Vision i Dolby Atmos, o ile obsługuje te formaty nasz sprzęt.

Chciałbyś mieć centrum multimedialne na monitorze

Może to nie jest najczęstszy przypadek, ale jeśli nie posiadacie jakiegokolwiek telewizora w ogóle, Nvidia Shield TV może przemienić wasz monitor (o ile ma porty HDMI) w Smart TV.

Dzięki temu, że Shield obsługuje rozdzielczość 4K Ultra HD, może to być szczególnie przydatne - wtedy przy biurku będziemy mogli poczuć się niczym w nowoczesnym salonie, w którym nie będzie nam niczego brakować.

Oprócz tego, jednymi z najważniejszych aplikacji dla posiadaczy PC będą Kodi i Plex, które są ulubionymi kombajnami wśród entuzjastów multimediów.

Lubisz pograć w gry, ale nie masz dobrego PC-ta ani konsoli

Nvidia GeForce Now to spory atut platformy Shield. Usługa ta pozwala na strumieniowanie gier na ekran do którego podłączona jest przystawka. Wystarczy zaledwie kontroler z Bluetooth, którego sparujemy w Android TV, a także dodanie gier z biblioteki Steam (czy też Epic).

Gry te weryfikowane są z naszego konta, ale odpalane wyłącznie z wirtualnej maszyny, którą my wydzierżawiliśmy. Także posiadanie komputera czy konsoli jest w ogóle zbędne - musimy mieć jedynie jakieś gry przypisane do konta (o ile są obsługiwane).

GeForce Now jest bezpłatny w wersji podstawowej, ale ograniczony do 1-godzinnych sesji, natomiast w wersji Founders (25 zł za miesiąc) mamy nieograniczone sesje, a także obsługę ray-tracingu.

Gry wyświetlane są w maksymalnie 1080p i 60 FPS. Co mogę potwierdzić, input lag jest naprawdę niski i praktycznie nie da się odczuć różnic między rozgrywką w ten sposób, a graniem na lokalnym urządzeniu. Widać przy szybkim ruchu co prawda pewne artefakty, które zdradzają, że obraz strumieniujemy, ale całość wygląda zadziwiająco bardzo dobrze.

Niestety atrakcyjność oferty GeForce Now jest obecnie ograniczona przez praktyki wielu wydawców gier. Zapowiadało się wcześniej na to, że będzie to rewolucja, ale jednak sporo firmy przedkładało stworzenie modelu biznesowego ponad rozwiązania korzystne dla graczy. Szkoda.

Tak czy inaczej, wybór gier jest mimo wszystko przyzwoity, a łącznie obsługiwanych jest 590 tytułów. Warto dodać, że w do końca roku GeForce Now trafi także na telewizory z Android TV, bo do tej pory był jedynie dostępny na urządzeniach Shield oraz mobilnych.

Ogólne wrażenia: sporo zalet i kilka wad

O ile Android TV nie jest moim ulubionym systemem operacyjnym platform Smart TV, to nie da się zaprzeczyć, że Nvidia Shield działa bardzo szybko, a jego obsługa jest przyjemna.

Układ kafelków w Androidzie 9.0 Pie jest bardzo przejrzysty, szybki i wygodny, a także oferuje sporo swobody w przestawianiu pod własne upodobania. Jedynie nie jestem fanem bardziej zaawansowanych opcji schowanych głębiej w menu. Android TV jest jednak dobrym systemem dla początkujących.

Nie bez znaczenia jest tutaj również ergonomia i wykonanie przystawki. Nie dość, że jest ona niewielkich rozmiarów i waży tyle, co nic, to także bardzo łatwo jest ukryć ją przez to z zasięgu wzroku.

To zarazem zaskakujące, że tak wydajny gadżet mieści się w tak małej obudowie.

Pilot z kolei ma bryłowaty kształt i, co najważniejsze, da się przez to postawić go pionowo. Ogromnym plusem jest podświetlenie klawiszy w ciemności - funkcja, która powinna stać się standardem wśród wszystkich telewizorów, a w roku 2020 nawet w produktach premium nie jest.

Nvidia Remote posiada również wbudowany mikrofon i obsługuje Asystenta Google, co także przekłada się na wygodę użytkowania. Co najważniejsze, pilot wykorzystuje moduł Bluetooth do komunikacji, a więc nie ma znaczenia gdzie go kierujemy.

Samo korzystanie z Android TV 9.0 (Pie) na Shieldzie to wielka przyjemność. System operacyjny reaguje w sposób bardzo responsywny i natychmiastowy.

Android TV to bardzo wszechstronna platforma, która ma mnóstwo różnych platform VOD, od Netflixa przez Amazon Prime Video i HBO GO przez Chili, WP Pilot, playera po niedawno wprowadzone MyCanal oraz wypożyczalnię cyfrowych filmów CANAL+.

Wbudowany Chromecast pozwala na wygodne przerzucanie treści wideo z telefonu na ekran telewizora/monitora, w tym z YouTube w 4K, a komendy głosowe z poziomu pilota to także wygodna sprawa.

Jeśli chodzi o wady, to będą one związane po części z samą specyfiką Android TV, który niekiedy ma zwieszki polegające na tym, że po dłuższym czasie aplikacje wideo mogą nie wyświetlać obrazu (wymagany jest restart), choć dzieje się tak bardzo rzadko.

Trochę szkoda, że jakość i szybkość aplikacji, a także ich zachowanie (np. chowanie się w tle vs. pytanie się, czy chcemy je zamknąć) jest niekonsekwentne.

Innym drobnym mankamentem jest brak HDR przy treściach 4K w YouTube. Z kolei Google Play Movies and TV oferuje już filmy w 4K, ale Shield nie obsługuje jeszcze Dolby Vision.

Jeśli mam się jeszcze czegoś przyczepić to tego, że przez relatywnie mało pamięci, trudno oczekiwać, by swobodnie przeskakiwać między aplikacjami bez czekania aż się załadują (bo system nie może trzymać więcej niż 1-2 w pamięci).

Sama szybkość działania przystawki jest jednak naprawdę wysoka, chociaż przydałoby się ogarnąć w nieco lepszy sposób kontrolę aplikacją mobilną.

Podsumowanie: czy i kiedy warto kupić Nvidia Shield?

Nvidia Shield warto kupić szczególnie wtedy, gdy chcemy odświeżyć swój stary telewizor albo chcemy zrobić z naszego PC-towego monitora centrum multimedialne. W zamian uzyskamy tak naprawdę najlepszą przystawkę Android TV. Ma ona kilka wad, ale także w wielu kwestiach (krój pilota, podświetlenie klawiszy, wykorzystanie Bluetooth do łączności zamiast podczerwieni) jest to także wzór do naśladowania.

Jego ergonomia, małe wymiary oraz stosunkowo duże możliwości i wszechstronność to ogromne atuty, a funkcjonalnościowo jest to najlepsza przystawką Android TV. Od was oczywiście będzie zależeć, czy wartą swojej ceny, ale ręczę, że inne gadżety tego typu nie zbliżają się do kompletności Shielda.

© dobreprogramy
s