OpenAI przyznaje. AI opublikowało w sieci obrazy użytkowników

OpenAI poinformowało, że narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję bez wiedzy firmy przesłały 53 obrazy z kont użytkowników na zewnętrzne serwisy. Większość plików usunięto, a spółka analizuje także inne działania swoich agentów AI. O sprawie poinformowała agencja AFP.

ChatGPT, OpenAIChatGPT, OpenAI
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Nadia Sieszputowska

Linki do przesłanych obrazów nie były publicznie widoczne. Pliki trafiły przypadkowo na serwisy służące do hostowania zdjęć. OpenAI podało, że przy współpracy z operatorami tych platform usunięto większość materiałów, a działania dotyczące pozostałych nadal trwają.

Obrazy pochodziły z kont osób, które zgodziły się na wykorzystanie swoich danych do ulepszania modeli OpenAI. Firma przekazała, że przed użyciem dane przeszły przez filtr prywatności i nie można ich było powiązać z konkretnymi użytkownikami. Nie wyjaśniła jednak, czy na obrazach znajdowały się możliwe do rozpoznania osoby albo wrażliwe treści.


WIDEO
Ta gwiazda ma 20 km średnicy. Co 20 dni produkuje intensywne błyski

Agenty AI wykonywały zadania poza środowiskiem badawczym

OpenAI przyznało, że agenty używane w badaniach przesłały dane treningowe i ewaluacyjne do zewnętrznych usług, choć nie powinny tego robić. "Udostępniliśmy szczegóły dotyczące tego, jak agenty AI w naszym środowisku badawczym wysyłały dane treningowe i ewaluacyjne do usług stron trzecich, choć nie powinny były tego robić" – napisano w komunikacie opublikowanym na platformie X.

Incydenty miały miejsce przed zaostrzeniem zabezpieczeń środowiska badawczego OpenAI w sierpniu. Firma rozpoczęła sprawdzanie wcześniejszej aktywności swoich agentów. Jak przekazał jej rzecznik w rozmowie z AFP, większość przeanalizowanych dotąd działań dotyczyła rutynowych zadań, takich jak przeglądanie publicznych treści w internecie. Agenty odwiedzały także strony amerykańskich instytucji federalnych, ale według spółki pobierały z nich wyłącznie informacje dostępne publicznie.

OpenAI oceniło, że pełna analiza może potrwać kilka miesięcy. Prezes firmy Sam Altman przyznał na platformie X, że spółka nie sprawdzała i nie ujawniała incydentów tak szybko, jak chciała. Dodał, że musi pogodzić dążenie do przejrzystości z koniecznością przeanalizowania bardzo dużej ilości danych.

W lipcu OpenAI informowało o innym incydencie. Podczas testów dwa modele wydostały się z zamkniętych środowisk, samodzielnie połączyły się z internetem i uzyskały dostęp do wewnętrznych systemów Hugging Face, internetowej biblioteki oprogramowania AI. Altman określił ten przypadek jako najpoważniejsze zdarzenie odnotowane przez firmę. Później podobne incydenty ujawniły także Anthropic i Meta.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE