Pasek Zadań się nie przyjął? Aplikacje źle go używają

Minęło już 17 lat odkąd Windows wprowadził "nowy" pasek zadań, znany jako "Superbar". Przez ten czas aplikacje nie nauczyły się poprawnie z niego korzystać. Podobnie jak sami użytkownicy. Czy Superbar był kiepskim pomysłem, który tylko ładnie wygląda?

Pasek Zadań się nie przyjąłPasek Zadań się nie przyjął
Źródło zdjęć: © dobreprogramy | Kamil Dudek
Kamil J. Dudek

Windows dorobił się paska zadań w 1995 r. Wcześniej, przełączanie między oknami przebiegało za pomocą skrótów klawiszowych (które trzeba było znać) lub wymagało kaskady minimalizacji i przywracań. Prowadziło to często do sytuacji, w której użytkownicy zapominali o uruchamianych oknach których nie widzieli, uruchamiając ich kolejne kopie.

W rezultacie kończyli np. z dziesięcioma pasjansami i brakiem wolnej pamięci. Pasek zadań pozwolił na ciągłe informowanie użytkownika na temat uruchomionych aplikacji. Okazał się strzałem w dziesiątkę, choć nie był idealny. Windows XP poprawił go, pozwalając na opcjonalne grupowanie podobnych okien oraz chowanie ikon zasobnika systemowego które były rzadko używane.

Windows 7 zmienił klasyczny pasek zadań w coś podobnego (ale tylko trochę) do docka znanego z systemu macOS. Łączenie przycisków okien programu stało się obowiązkowe, a przyciski straciły swoje etykiety. Dodatkowo, ikony wzbogaciły się o możliwość raportowania progresu głównej operacji paskiem postępu.


WIDEO
Baseus sypnął akcesoriami do iPhone'a 18 Pro. Ten kolor to nie przypadek


Poza miniaturami okna pojawiły się także dodatkowe mini-kontrolki (np. odtwarzania), możliwe do umieszczenia programistycznie na miniaturce. Usunięto pasek szybkiego uruchamiania, w zamian oferując przypinanie aplikacji. Nie usunięto jednak zasobnika systemowego.

Dobre opinie, podważalna ergonomia

Reakcja użytkowników dotyczyła głównie wyglądu, a w drugiej kolejności - użyteczności. Większość komentarzy dotyczyła tego, że pasek zadań jest ładniejszy i mniej zatłoczony, a w dobie rosnącej mocy obliczeniowej (i braku pulpitów wirtualnych) używano coraz większej liczby programów naraz. Tymczasem nowy pasek, nazwany Superbar, poza zmianami estetycznymi, wprowadził poważne zmiany w przepływie pracy i postawił nowe, rozbudowane oczekiwania wobec tego, jak aplikacje mają z niego korzystać. Oczekiwania te nie były spełniane przez większość aplikacji, w tym tych windowsowych. Microsoft odpuścił egzekwowanie takich zmian i w rezultacie dziś mamy miks paradygmatów obu pasków, uniemożliwiający pełne wykorzystanie zalet żadnego z nich.

Czego oczekuje Superbar? Przede wszystkim tego, że jeden program miał mieć jedno okno. Przytoczmy kilka przykładów. Przeglądarka internetowa miała stosować karty (z opcjonalnym podglądem na pasku) zamiast okien. Komunikatory miały przejść z klasycznego "jedno okno na jednego rozmówcę" na formę "dashboardów". W przypadku przeglądarek nawet się udało: stan ten został anulowany dopiero w czasach stosowania wielu profili (i dedykowanych okien) oraz otwierania setek kart. Wszystkie komunikatory przeszły na formę "dashboardową". Niektóre robią to dobrze (Discord, Signal) a niektóre nie (Gajim, Element). Ale żaden z nich nie przeszedł na formę przewidzianą w oryginalnym projekcie. Dotyczy to nie tylko komunikatorów, ale także odtwarzaczy, jak Spotify.

Windows 7 Build 6758: pierwszy SuperBar
Windows 7 Build 6758: pierwszy SuperBar © BetaWiki

Programy o ciągłym działaniu i częstej interakcji miały pozostawać na pasku trwale. Co to znaczy? Klasyczne podejście jest takie, że komunikator/odtwarzacz ma ikonkę w zasobniku (zawsze widoczną) i zamykanie jego okna sprawia, że minimalizuje się ono do zasobnika. Podejście Superbar jest inne. Program może nie mieć ikonki w zasobniku, a zamiast tego mieć trwałą ikonę na pasku, wyświetlającą plakietkę z informacją o stanie. Zamknięcie okna albo staje się tożsame z jego minimalizacją albo służy do całkowitego zamknięcia aplikacji. Program jest cały czas dostępny na pasku.

Częściowa zgodność

Podejście to zastosował Windows Live Messenger, który nie podziałał w ten sposób zbyt długo, bowiem zastąpił go Skype. A ten próbował wdrożyć "nowy" interfejs u siebie, ale wznieciło to bunt i niezrozumienie. Stopniowo przywrócono ikonę do zasobnika oraz umożliwiono aplikacji "zniknąć" z paska i żyć wyłącznie w zasobniku. Pozostałe komunikatory, szczególnie te wieloplatformowe, nie inwestowały w zaawansowane UI, starając się zachować jedynie minimum w jednej postaci - a to prowadziło do wspólnego mianownika (XP). W połączeniu z fatalnym odbiorem "trwałych ikon", podejście to nigdy nie uległo zmianie.

W rezultacie mamy aplikacje, które zachowują się na pasku zadań nieprawidłowo już drugą dekadę. Mamy zdublowane ikony powiadomień między zasobnikiem a paskiem zadań, losowe niemal zachowania w przypadku minimalizacji, niewykorzystywanie jump-list nawet przez aplikacje Microsoftu i ewidentną kolizję pojęć. Niektóre aplikacje obsługują działanie w jednym oknie, podczas gdy w innych jest to obowiązkowe. Microsoft nie stosuje już żadnych wytycznych UI poza podręcznikiem do WinUI 3, które nie jest najpopularniejszym interfejsem.

Czasy 882-stronicowych podręczników do GUI, jak "User Experience Interaction Guidelines for Windows 7" już dawno minęły. W efekcie samowolka prowadzi do nieestetycznego chaosu, a dawne rozwiązania marnują się. Czy ulegnie to poprawie? Raczej nie. Pasek zadań Windows 11 naprawiano trzy lata, a Menu Start (rozwiązany już kiedyś problem) wciąż jest wymyślane na nowo.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!