Byka wprawdzie nie ma, ale jest wspomniany Polak. Jeden warunek: musi mieć byczy temperament i oczywiście wrodzoną zdolność do robienia trzody.
Nie ma także czerwonej płachty, jest jednak gradientowa grafika. A konkretniej nowa ikonka Facebook Messengera, która zamiast być jednorodnie błękitną, fikuśnie przechodzi z właśnie błękitu, poprzez fiolet i aż do czerwieni.
Czy komuś się taka estetyka podoba, czy nie, to insza inszość. Fakt jest, że społecznościowy gigant ogłosił, iż chce w ten sposób akcentować przenikalność swych usług i zacieśnienie integracji z serwisem Instagram, skądinąd od wieków mającym ikonkę gradientową. Spoko – wszędobylski flat design zaczynał już być nudny jak mecze Ekstraklasy.
Tylko, ktoś w Menlo Park niestety zapomniał, że jest taki 38-milionowy grajdół nad Wisłą, gdzie wszystko się kojarzy. I nieświadomie machnął płachtą.
Na marginesie: w kraju, gdzie dopatrywano się skłonności homoseksualnych u Teletubisia można było to przewidzieć, ale też śmiem wątpić, czy Zuckerberg ogląda TVP.
Do sedna. W sobie tylko znany sposób nasi światli i światowi rodacy wydedukowali, że gradientowa ikonka to na pewno... manifest środowisk LGBT. Ponownie – było do przewidzenia, jako że właściwa, sześcioelementowa flaga LGBT jest często mylona z siedmioelementową flagą masonów lub tęczą biblijną lub tzw. flagą spółdzielczości. Tak czy inaczej, mleko się rozlało płachta zatrzepotała na wietrze.
Wściekli Polacy ruszyli w szaleńczym ataku na sekcję komentarzy Messengera; wyzywać Facebooka od najgorszych i płakać na osławione homolobby. I cyk, mamy swoją własną korridę. Kwestią otwartą pozostaje tylko, czy bardziej potrzebny jest psycholog czy lekarz okulista.
Jeśli chcesz pobrać Facebook Messengera minimalizując kontakt z gradientami, to możesz to zrobić w naszym katalogu oprogramowania. My wciąż mamy starą ikonkę ;)