Takiego oprogramowania pojawia się coraz więcej – albo wpostaci wyspecjalizowanych aplikacji (np. ESETParental Control), albo poprzez funkcje dodawane do pakietówantywirusowych (np. GDATA Internet Security for Android). Dostaliśmy ostatnio kilkatakich aplikacji do przetestowania. W zasadzie oferują dośćpodobne funkcje, niebawem sprawdzimy więc, jak się sprawdzają wpraktyce w zwalczaniu niepożądanych zachowań dzieci.
„Zwalczaniu”? Nie, to nie przesada, takim językiem mówi sięw informacjach prasowych, w teorii adresowanych do zaniepokojonychrodziców, obawiających się o wpływ smartfonów i tabletów na ichpotomstwo. Przeczytać więc możemy w nich, że „elektronicznegadżety edukacyjne są bronią obosieczną”, która może „staćsię niebezpiecznym narzędziem w rękach dziecka”.
Aby do tego nie dopuścić, należałoby zacząć od zadbania oochronę własności – tak by gubiony przez dzieci (albo imskradziony) sprzęt łatwo było zlokalizować lub przynajmniejzdalnie wykasować. Eksperci z G DATA deklarują, że pomóc to możerównież w czasie sytuacji kryzysowej, tj. zagubienia samegodziecka, lub nawet jego porwania.
Drugi ważny aspekt takich aplikacji to kontrola rodzicielska nadwykorzystaniem urządzenia – tak by rodzic mógł ustalić, wjakich godzinach dziecko może korzystać ze swoich urządzeń, jakiestrony odwiedzać, które aplikacje uruchamiać. Programistycznienarzucone reguły miałyby ochronić dziecko przed negatywnymiskutkami nadużywania elektroniki czy obcowania z tzw. szkodliwymitreściami.
Producenci uważają bowiem, że nie do przyjęcia jestnieograniczona swoboda dzieci w doborze gier czy innych aplikacji –ich zdaniem powinny mieć dostęp tylko do tego, co jest adekwatne doich poziomu rozwoju. Jako że zaś ekspertami w dziedziniepsychologii kognitywnej na pewno nie są, podpierają się jakżenielubianą przez dzieci klasyfikacją PEGI, dzięki którejdwunastolatek (w teorii) nie zderzy się z przekazem adresowanym doszesnastolatka, a szesnastolatek pozostanie niewinny do osiągnięciaosiemnastego roku życia.
O ile można jednak wyśmiewać próby zastępowania rzetelnegowychowywania dzieci aplikacją cenzorską, to przynajmniej jedenaspekt takich aplikacji do ochrony dzieci pozostaje cenny i ważny,bez względu na to, co myślimy o PEGI. To ochrona tożsamościdziecka online, której ujawnienie w niewłaściwych miejscachściągnąć może kłopoty, zarówno na młodego człowieka, jak ijego rodzinę. Czy aplikacje takie pozwolą wyćwiczyć młodychludzi w podstawach cyberbezpieczeństwa i ochronić przed kradzieżątożsamości? Przekonamy się o tym już niebawem.