Wygląda na to, że Redmond chce na dobre pożegnać się ze spotykanymi tu i ówdzie reliktami stylu Aero z czasów Windows 7, a nawet jeszcze starszymi ikonkami, jakie napotkać można np. w ustawieniach systemowych.
Zmiany zajść mają w menu kontekstowych, w których postawiono na zmniejszenie kontrastu i większą interlineację. Lepiej więc nie mieć zbyt wielu własnych komend, bo część mogłaby się nie zmieścić.
Zdecydowano się też na dodanie animacji otwarcia i zamknięcia dla aplikacji z Windows Store. Będą one teraz takie same jak dla normalnych aplikacji win32 i .NET.
Czy jednak to co jest prezentowane jako następca Aero faktycznie wygląda lepiej? Zdania pewnie będą podzielone, na pewno jednak krok po kroku Microsoftowi udaje się ujednolicić szatę graficzną systemu, tak bardzo niespójną w pierwszych kompilacjach Windows 10.