WIDEOThis War of Mine Launch Trailer - The Survivor
Tytuł, który miał niedawno premierę, doczekał się torrenta już w dniu debiutu rynkowego. Co ciekawe, w komentarzach do niego piraci nawoływali do kupna projektu, ponieważ byli zachwyceni najnowszym rodzimym produktem. Największym zaskoczeniem okazała się jednak wypowiedź jednego z deweloperów w wątku, dziękującego za zainteresowanie tworzoną przez ponad 2 lata grą i zamieszczającego porcję kodów do jej aktywacji na Steam. Rzecz jasna taki ruch został doceniony, wyraźnie dając wielu do myślenia.
Podczas gdy zagraniczni wydawcy potrafią w większości tylko marudzić, że piractwo jest złe, polscy producenci próbują na różne sposoby mierzyć się z problemem. CD Projekt RED idzie w stronę dobrego kontaktu z fanami, a także rozwijania produktu za darmo przez długi czas po premierze, czemu wyraz daje przy okazji wypuszczania kolejnych Wiedźminów. Niemniej jednak wydawca ten, jak pamiętamy, potrafił także ścigać piratów. 11 bit studios bezpośrednio do nich wychodzi, licząc, że za pośrednictwem drobnego gestu kogoś nawróci. Niczym broń Geralta, to jednak niestety taktyka o dwóch ostrzach.
Podczas gdy obraz dewelopera pewnie rośnie w oczach przeciętnego, ściągającego pirackie kopie Kowalskiego i będzie on miał dane studio na względzie przy pobieraniu torrentów w przyszłości, zwykły nabywca może poczuć się oszukany. Zapłacił w końcu za coś, dobrowolnie. Wyraził tym samym wsparcie dla producenta, a tymczasem ten postanowił w pewnym sensie nagrodzić tych czyniących źle. Tłumaczenie, że studio działało w słusznej wierze niewiele daje, gdy faktycznie bardziej opłaciło się być piratem, blisko śledzącym każde nowe wydanie gry, a przez to mogącym szybko skorzystać z udostępnionego za darmo kodu. Na czyim zadowoleniu powinno producentom zależeć?