O'Callahan jest zdania, że do skutecznej ochrony komputera w zupełności wystarczy dziś wbudowany w Windowsa 10 Windows Defender. Programista uważa, że nie istnieją twarde dowody na to, by którykolwiek program antywirusowy wykazywał większą skuteczność, a nawet może być w pewien sposób szkodliwy. I nie chodzi tutaj jedynie o podatności samego oprogramowania antywirusowego, ale także o negatywny wpływ na rozwój przeglądarek internetowych. Mowa na przykład o blokowaniu przez antywirusy łatek bezpieczeństwa dla Firefoksa.
Dziś wiemy już, że z byłym programistą Mozilli zgadzają się także pracownicy Google pracujący nad przeglądarką Chrome. Mniej jednak skupiają się oni na krytyce programów antywirusowych w ogóle, a bardziej na zachwalaniu wspomnianego Windows Defendera, którego producent jako jedyny ma przestrzegać zasady po pierwsze nie szkodzić. Taką deklarację Justina Schuha, zajmującego się bezpieczeństwem Chrome'a, potwierdził jego kolega, Will Harris.@justinschuh @Allan_Wirth @tqbf @taviso This is correct - and we have data to support this statement.
— Will Harris (@parityzero) 31 stycznia 2017Twierdzą oni, że Windows Defender jest jedynym program antywirusowym, który nie przeszkodził dotąd ani razu w działaniu mechanizmu aktualizacji Chrome'a, na co zresztą mają dysponować dowodami. Oczywiście przytoczone tweety zostały opublikowane na prywatnych kontach deweloperów, gdzie głoszą oni swoje opinie. Wygląda jednak na to, że przekonanie o trudnościach, jakie powodują antywirusy jest wśród twórców przeglądarek mocno rozpowszechnione.