Fala podejrzanych połączeń z holenderskich numerów co jakiś czas wraca i potrafi masowo trafiać do polskich użytkowników. Scenariusz zwykle wygląda podobnie: odbiorca słyszy nagranie informujące o rzekomej aplikacji do pracy lub "zainteresowaniu rekrutera", po czym dostaje zachętę, by kontynuować rozmowę w komunikatorze, a najczęściej chodzi o WhatsAppa.
W praktyce, wraz z rosnącą popularnością narzędzi AI i technik deepfake, taki "lektor" może też sprawiać wrażenie interaktywnego i reagować na odpowiedzi rozmówcy.
Wcześniej podobne próby kontaktu często przychodziły z numerów brytyjskich (+44) czy hiszpańskich (+34), ale przestępcy szybko rotują kierunkowe i modyfikują narrację, by trudniej było zidentyfikować oszustwo. Całość żeruje na zaufaniu osób zainteresowanych ofertami pracy: wiadomość ma sugerować, że ktoś "widzi CV" i chce szybko przejść do kolejnego kroku. Dopiero po przeniesieniu rozmowy na WhatsAppa oszuści zyskują przestrzeń, by wyciągnąć wrażliwe informacje.
Spotify usuwa podcasty z reklamami aptek?
Szczególnie podatne na taki przekaz są osoby aktywnie poszukujące zatrudnienia, bo informacja o "zainteresowaniu CV" może brzmieć wiarygodnie. To z kolei ułatwia przejście do próśb o podanie poufnych danych, wykonanie przelewu albo zainstalowanie dodatkowego oprogramowania przedstawianego jako konieczne w kolejnych etapach.
W dalszej części scenariusza mogą pojawiać się naciski na szybkie działanie: przesłanie danych dostępowych, wykonanie płatności lub przelewu. Taki schemat jest nastawiony na wyłudzenie i często bazuje na presji czasu. Najbezpieczniej przerwać rozmowę i unikać przenoszenia kontaktu do komunikatorów z nieznanymi nadawcami.