Ataki DDoS polegają na nienaturalnym generowaniu wzmożonego ruchu na określony serwer. W wyniku tego typu działań dochodzi do przeciążeń, skutkujących spowolnieniem działania strony internetowej lub całkowitym jej paraliżem. Tego typu cyberataki towarzyszyły już wcześniej konfliktom zbrojnym. Między innymi ukraińskie i rosyjskie strony internetowe padały pod ich naporem, szczególnie w początkowej fazie wojny.
Stan na 10 października 2023 r. jest taki, że w wyniku ataków DDoS padło ponad 60 stron internetowych, a pięć zostało zniszczonych. Podał to badacz bezpieczeństwa, Will Thomas, w rozmowie z serwisem TechCrunch. Propalestyńscy haktywiści obrali za cel przede wszystkim strony rządowe, serwisy informacyjne, instytucje finansowe oraz firmy telekomunikacyjne i energetyczne.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Przeprowadzane przez haktywistów cyberataki mogą być irytujące, ale nie są tak szkodliwe jak kampanie prowadzone przez grupy działające na poziomie służb narodowych. Jak na razie w Izraelu nie odnotowano tego typu akcji. Nie udało się też jeszcze zidentyfikować grup odpowiedzialnych za ataki DDoS.