Zuckerberg kontra senatorowie USA: monopolista może przepraszać bez końca?

Strona głównaZuckerberg kontra senatorowie USA: monopolista może przepraszać bez końca?
11.04.2018 14:39
Mark Zuckerberg z depositphotos
Mark Zuckerberg z depositphotos

Może niektórzy spodziewali się więcej krwi podczas pierwszegodnia przesłuchania Marka Zuckerberga, zeznającego przed połączonymikomisjami amerykańskiego Kongresu i Senatu, ale i tak mina człowieka, któryutuczył się na prywatności setek milionów użytkowników swojegoserwisu była nietęga. Może przerazili go protestujący z plakatamii transparentami wzywającymi do skasowania Facebooka czyzaprzestania szpiegowania? A może po prostu zrozumiał, że wobliczu władzy państwowej jego świeżo zarobione giełdowemiliardy są niczym? Tak czy inaczej od wczoraj oglądamy sporonowych memów z Zuckerbergiem, które mówią o całej tej sytuacjiwięcej, niż powiedział sam szef Facebooka.

bEINJpMB

Jeśli spróbować jakoś zreasumować w jednym zdaniu to, codziało się w Waszyngtonie, to niech będzie to takie: politycy nierozumieją, jak działa Facebook, więc jak mogą chcieć gouregulować? W ciągu pięciogodzinnego przesłuchania przekonaliśmysię, że amerykańscy kongresmeni i senatorowie niespecjalnie różniąsię od parlamentarzystów w innych krajach świata. Zadawane MarkowiZuckerbergowi pytania były zaskakująco proste, wręcz elementarne.Siedząc z niewyraźną miną szef Facebooka ostrożnie wyjaśniałwszystko to, co możemy przeczytać w regulaminie serwisu i warunkachkorzystania z usług.

Kto przeczytał regulamin, kto go zrozumiał?

Dowiedzieliśmy się więc tego co już wiedzieliśmy – jak,kiedy i dlaczego Facebook zbiera dane użytkowników, jakie sąróżnice między dostępem do tych danych dla reklamodawców.Przypomnijmy więc dla porządku te różnice: w odniesieniu doreklamodawców Facebook jest pośrednikiem, oferującym targetowanieich reklam do określonych grup odbiorców, jednak nigdy danychużytkowników z tych grup reklamodawcom nie przekazującym. Dladeweloperów aplikacji – takich jak to nieszczęsne CambridgeAnalytica – dane są jednak dostępne, o ile wcześniej uzyskająna to zgodę użytkowników. Elementarne Watsonie, a jednak dlaprzesłuchujących Zuckerberga zaskakujące. Możliwe też, żezaskakujące dla milionów osób korzystających z Facebooka, którenawet nie do końca uzmysławiają sobie koncepcję uprawnieńaplikacji i kontroli dostępu do danych.

Jeden z bardziej trafnych memów z przesłuchania Zuckerberga pojawił się na 4chanie
Jeden z bardziej trafnych memów z przesłuchania Zuckerberga pojawił się na 4chanie

I dlatego najważniejszym pytaniem, z jakim zmierzyć się musiałZuckerberg w odniesieniu do tego kryzysu było to: jak to się stało,że aplikacje firm trzecich zyskały dostęp do tak ogromnej ilościdanych? Czyżby użytkownicy nie wiedzieli, co robią? Odpowiedźszefa Facebooka nie była niczym nowym. Zuckerberg przepraszał. Alenie przepraszał za wydanie danych tych kilkudziesięciu milionówużytkowników stronie trzeciej, lecz za to, że Facebook do tej poryjedynie *tworzył narzędzia. To za mało, powinien bowiem byłjeszcze zadbać o to, by te narzędzia zostały wykorzystane w dobrejsprawie. Nic więcej Facebookowi nie można zarzucić, a za to co sięstało odpowiedzialny jest tylko sam Zuckerberg, który to wszystkozaczął, który nad wszystkim panuje. Przepraszam – *mówiwięc członkom komisji.

bEINJpMD

O ile jednak stare wygi z Waszyngtonu nie bardzo rozumieją sięna technice, to niewątpliwie mają dobrą pamięć i dobrze znająsię na ludziach. Demokratyczny senator Richard Blumenthalprzypomniał Zuckerbergowi, że już przeprosiny były. SzefFacebooka w 2006 roku przepraszałza ujawnianie pomyślanych jako prywatne wpisów w newsfeedzie. W2007 roku przepraszałza nadużycie prywatnych danych w Beaconie, pierwszym narzędziu dotargetowania reklam. W 2011 roku przepraszałza błędy popełnione przy tworzeniu narzędzi do wymiany danych wspołeczności Facebooka. Czy i teraz w 2018 roku musimy słuchać,jak Zuckerberg przeprasza?

Dalej tak postępując z Facebookiem niczego jednego oczekiwaćnie można – jesteśmy skazani na słuchanie przeprosin.Interesujące pytania postawił senator John Kennedy. Czy możnacokolwiek ulepszyć w Facebooku w kwestii ochrony prywatności? Nie,niczego ulepszyć nie można, wszystkie środki zostały jużwprowadzone, zapewniał Mark Zuckerberg.

Takie traktowanie Facebooka w USA nie dziwi nas, jeśliuzmysłowimy sobie znaczenie tej firmy dla amerykańskiej gospodarkii kultury. Miliardy zainwestowane przez giełdowych graczy, w tymfundusze emerytalne. 40 miliardów dolarów przychodu z samychreklam. Podstawowe źródło newsów dla 45% Amerykanów. 70 mln firmuzależnionych od Facebooka jako platformy komunikacji z klientami.Arena gier politycznych (oraz oczywiście aktywności ruskichtrolli, z którą Facebookintensywnie walczy). Jak ukarać coś takiego?

Zuckerberg jako polityczna trampolina

A jak się walczy z monopolistą?Tak, nie należy bać się tego określenia. Republikański senatorLindsey Graham zapytał Zuckerberga o to, kto jego zdaniem jestnajwiększym konkurentem Facebooka. Zacinając się, Zuckerbergzaczął coś opowiadać o Google, Apple, Microsofcie i Amazonie.Senator Graham nie dał się przekonać, świadom że firmy tezajmują się zupełnie czymś innym, co najwyżej mogą konkurowaćz Facebookiem w konkretnych rozwiązaniach technologicznych. *Jeślikupię Forda i nie będzie mi pasował, mogę kupić Chevroleta.Jeśli jestem niezadowolony z Facebooka, to z którego porównywalnegoproduktu mogę skorzystać? *

bEINJpMJ

Odpowiedź Zuckerberga byławręcz wystękana – na koniec jedynie zapewnił, że niesądzi, aby miał monopol.Senator Graham odpowiedział mu po prostu OK,czemu towarzyszył wybuch śmiechu na sali.

I tak oto póki co łagodne wwydźwięku przesłuchanie tym *OK *zamieniasię powoli w coś bardziej poważnego. Wbrew pozorom nie tylkoZuckerberg odgrywa pierwszoplanową rolę w tym spektaklu.Zgromadzeni wokół niego senatorowie widzą dobrze, jak wielkikapitał polityczny można ugrać na tej sprawie. Przesłuchiwany wmiejscu, w którym nie ma żadnej władzy, otoczony ludźmi, którzyo władzy wiedzą wszystko – i dzierżą ją dziękidziesięcioleciom budowania układów – Zuckerberg miał wszelkiepowody, by czuć się niepewnie. To właśnie na tej sali może byćczłowiek, który zbuduje swoją polityczną karierę na zniszczeniuszefa największego serwisu społecznościowego planety.

Pełną transkrypcję zpierwszego dnia przesłuchania Marka Zuckerberga znajdziecie nałamachThe Washington Post. Teraz pozostaje tylko liczyć na to, że w drugim dniu przesłuchań pojawią się trudniejsze pytania.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
bEINJpNz