Kupujący w internecie ma co do zasady 14 dni na odstąpienie od umowy i odesłanie nieużywanego produktu. Sklep nie może podważać tego prawa tylko dlatego, że klient odebrał zamówienie osobiście. W tym przypadku liczy się sposób zawarcia umowy, a nie forma odbioru paczki.
Dla e-handlu zwroty oznaczają dodatkowe koszty, dlatego część sprzedawców próbuje ograniczać liczbę odesłań lub opóźniać oddanie pieniędzy. Jedną z częstszych praktyk jest sugerowanie, że zwrot środków może nastąpić wyłącznie w formie vouchera albo karty podarunkowej do wykorzystania w tym samym sklepie. Przy zakupie internetowym klient nie musi godzić się na takie rozwiązanie. Jeśli odstępuje od umowy, domyślnie powinien dostać zwrot pieniędzy.
Otwarte opakowanie a zwrot towaru
Inny problem pojawia się wtedy, gdy sklep twierdzi, że zwrot jest możliwy tylko przy nienaruszonym opakowaniu. Taki wyjątek dotyczy części produktów higienicznych, na przykład zapieczętowanych soczewek kontaktowych. W większości pozostałych przypadków klient może jednak otworzyć pudełko i sprawdzić towar tak, jak zrobiłby to w sklepie stacjonarnym.
WIDEORekordowa defilada Wojska Polskiego
Spory często dotyczą elektroniki, zwłaszcza słuchawek dousznych. Niektóre sklepy próbują traktować je jak artykuł higieniczny, ale przepisy oraz przywołana przez PolskieRadio24.pl linia orzecznicza sądów tego nie potwierdzają. Sprzedawca nie powinien więc odmawiać przyjęcia zwrotu tylko dlatego, że klient rozmyślił się po zakupie. Jeśli dodatkowo produkt nie zgadza się z opisem, na przykład zamiast złącza 3,5 mm ma USB, kupujący może skorzystać także z reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową.
Sklep zachowuje jednak prawo do obniżenia kwoty zwrotu, gdy rzecz nosi ślady używania wykraczające poza zwykłe sprawdzenie działania. To nie daje mu jednak podstaw do całkowitej odmowy przyjęcia zwrotu. Gdy sprzedawca utrudnia skorzystanie z prawa do odstąpienia od umowy, klient może zgłosić sprawę do Inspekcji Handlowej, UOKiK albo do lokalnego rzecznika praw konsumenta. UOKiK może nałożyć karę sięgającą 10 proc. obrotu z poprzedniego roku, a w przypadku dużych sieci mogą to być bardzo wysokie kwoty.