Najważniejszym aspektem, jeśli chodzi bezpieczeństwo wprowadzenia programu mDokumentów, było wyeliminowanie konieczności przechowywania wrażliwych danych w pamięci urządzenia. Wzorowana na rozwijanym w Austrii systemie aplikacja, miałaby stanowić jedynie węzeł komunikacyjny z zewnętrzną, administrowaną przez rząd, infrastrukturą serwerową. Uprawnieni do kontroli dokumentów miałyby mieć różne poziomy dostępu do informacji – komplet danych z dowodu otrzymałby na przykład policjant, zaś sprzedawca w sklepie monopolowym uzyskiwałby tylko informacje o wieku swojego klienta.
Opublikowane dziś szczegóły rysują jednak wizję nieco odmienną – obywatel w ogóle nie będzie posiadał aplikacji, dysponować będą nim tylko „kontrolerzy”. Po podaniu przez obywatela numeru PESEL lub numeru telefonu, będą oni mogli wprowadzić je w oprogramowaniu, zaś na telefon lub smartfon legitymowanego zostanie wysłany kod SMS. W ten sposób udowodni on swoją tożsamość, a kontroler po wprowadzeniu kodu, uzyska dostęp do żądanej informacji.[img=Zrzutekranu2016-11-21o15.43.50]Wykorzystanie SMS-ów wydaje się dość anachroniczną metodą, jednak zachowana zostaje koncepcja braku konieczności posiadania przy sobie fizycznych dokumentów, na urządzeniu użytkownika nie są także przechowywane żadne dane. Z systemu będą mogli także korzystać posiadacze zwyczajnych telefonów komórkowych.Korzystanie z mDokumentów nie będzie obowiązkowe, stanowić będzie jedynie opcjonalny zamiennik dla fizycznych dokumentów. W pierwszej kolejności nowości obejmować będą dowody osobiste, następnie także prawo jazdy, a później także dowody rejestracyjne oraz ubezpieczenie OC. Pilotażowy program ma zostać uruchomiony już w maju 2017 roku, zaś pełne jego pełne wprowadzenie ma zostać ukończone do końca przyszłego roku.