r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

IBM musi zrzucić balast, Pentagon nie chce by sprzedał fabrykę

Strona główna AktualnościBIZNES

Kiepska passa dogoniła także firmę IBM. Ostatnie wyniki finansowe firmy okazały się bardzo kiepskie. Jest to dziesiąty kwartał pod rząd, kiedy IBM kończy „pod kreską” i dużo zabrakło do osiągnięcia wyznaczonego kilka lat temu poziomu zarobków. Pięcioletni plan wzrostu zysków został porzucony.

W podobnej sytuacji logicznym wyjściem jest podział – zrobili to Hewlett-Packard, eBay, Symantec, prawdopodobnie zrobi to EMC. IBM jest firmą na tyle rozrośniętą, że według niektórych analityków i w jego przypadku podział na mniejsze jednostki miałby sens. Obecnie IBM i tak funkcjonuje jako dwie części – dział usług wart na papierze 57 miliardów dolarów oraz dział oprogramowania i urządzeń, wart 40 miliardów i mający spory potencjał. CEO IBM-a, Ginni Rometty, uważa jednak, że do tego nie dojdzie.

Powodem jest nie tylko ogromny koszt takiej operacji, prawdopodobnie przewyższający potencjalne zyski z podziału, ale też skomplikowane relacje między „półkulami”. Bez działu usług sprzedaż sprzętu i oprogramowania IBM-a stanie. Warto też wspomnieć, że oprogramowanie IBM-a nie jest już tak konkurencyjne, jak 15 lat temu, gdyż wielu klientów firmy przesiada się na narzędzia w chmurze.

r   e   k   l   a   m   a

Wypełnianie obecnej strategii również firmie nie wychodzi. Dość wspomnieć, że trudno jej będzie uwolnić się od przynoszącego straty działu produkującego układy półprzewodnikowe. Po 56 latach działania w Vermont firma ogłosiła, że zamierza przekazać (i to z dopłatą!) tamtejszą fabrykę w ręce GlobalFoundries (część Mubadala Development z Abu Zabi). Mikroprocesory nie są już filarem firmy IBM, a fabryka zatrudniająca obecnie 4 tysiące osób stała się balastem, którego warto się pozbyć – zwłaszcza jeśli na Wall Street ktoś czeka na zyski. Przedsiębiorstwo ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaś ma dostatecznie dużo czasu i gotówki, by przywrócić fabryce w Vermont dawną świetność. Za przejęcie zakładu dostanie 1,5 miliarda dolarów.

Pomysł ten wzbudził dyskusję na temat bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. IBM od dziesięcioleci jest dostawcą sprzętu dla agencji rządowych, w tym Pentagonu, służb specjalnych, wojska i policji. Zdaniem generała Johna Adamsa, który w ubiegłym roku analizował amerykański łańcuch dostaw, przekazanie fabryk w ręce zagranicznego inwestora, a zwłaszcza takiego, z którym Stany Zjednoczone nie mają bliskich stosunków, to bardzo poważne ryzyko dla bezpieczeństwa kraju. Na korzyść GlobalFoundries oraz IBM-a przemawia to, że w ZEA stacjonują obecnie amerykańscy żołnierze i że udało mu się kupić najnowsze amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej. Transakcję przeanalizuje Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych (CFIUS).

Ratunkiem dla IBM-a jest chmura i dalsza współpraca z firmą Apple, której owocem będą biznesowe aplikacje z prawdziwego zdarzenia dla systemu iOS. Podobnie jak Nokia, IBM musi także porzucać działy, które nie przynoszą już dostatecznych zysków i stają się balastem.

W 103-letniej historii IBM „zrzucił” już działy produkujące klastry obliczeniowe (2014) i komputery osobiste (2004) w ręce Lenovo, w 1991 oddał drukarki i maszyny do pisania w ręce dzisiejszego Lexmarka… a w 1934 roku pozbył się zakładów produkujących zaawansowane wagi sklepowe (mogły dodawać wagę poszczególnych produktów), młynki do kawy, krajalnice i świetne maszynki do mielenia mięsa.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.