Na tej uczelni powstała elektroniczna siatka umieszczona w gumowym „plastrze”, którą można przyczepić do skóry. Urządzenie wygląda jak wymyślny, futurystyczny tatuaż, ale zawarte w nim zostały elektrody, sensory, zasilanie i moduł komunikacyjny. Dzięki temu do odbiornika docierają informacje o temperaturze, wilgotności i napięciach skóry.
To urządzenie można wykorzystać na przykład do monitorowania gojenia się skóry pacjentów po operacjach, ale na tym jego zastosowania się z pewnością nie skończą. Plaster można nosić około 2 tygodni, potem sam odpadnie.
Ten plaster jest jednym z etapów rozwoju urządzenia. Naukowcy twierdzą, że za niecałe 2 lata udoskonalone urządzenie trafi na rynek. Na początek będzie pewnie stosowane do monitorowania stanu pacjentów, ale jeśli przewidywania Mattricka się sprawdzą, takie plastry będą codziennością. O ile wcześniej nie przekonamy się do wszczepów.