r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

systemd 214: w stronę bezstanowego Linuksa i chronienia wybranych katalogów w piaskownicach

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Kłótnie o stosowanie w linuksowych dystrybucjach demona inicjalizacji systemd (który w praktyce staje się demonem do wszystkiego) praktycznie ustały, po tym jak wybrały go ostatecznie Debian i Ubuntu. Dzisiaj spośród bardziej znanych dystrybucji jedynie Gentoo Linux i Slackware wolą trzymać się od systemd z dala. Mimo sukcesu, jego twórca Lennart Poettering nie spoczął jednak na laurach. Na serwerach freedesktop.org opublikował najnowszą wersję systemd oznaczoną numerem 214, przynoszącą dziesiątki mniejszych i większych ulepszeń.

Wśród najważniejszych nowości wprowadzonych w nowej wersji, Poettering wymienia piaskownice dla systemów plików, dzięki którym można uczynić pliki z wybranych katalogów (np. /home czy /usr) niedostępnymi albo dostępnymi tylko do odczytu dla wskazanych usług systemowych, obsługę nowych interfejsów sieciowych przez networkd (głównie dla łączenia ze sobą kontenerów aplikacyjnych przez wirtualny Ethernet), oraz wstępne wsparcie dla systemów bezstanowych.

Ta ostatnia możliwość zapowiada się najbardziej interesująco. Systemd 214 pozwala na odbudowanie katalogu /var, jeśli jest on pusty w momencie uruchamiania systemu. Poettering w informacji o nowej wersji opisuje, jak dzięki temu można stworzyć od ręki setki instancji kontenerów z tego samego drzewa plików, które dzięki podłączeniu do nich ulotnego /var, kasowanego po skasowaniu kontenera, nie będą sobie nawzajem przeszkadzały. W kolejnej wersji systemd możliwe się stanie na tej samej zasadzie uruchamianie systemu z pustym katalogiem /etc (czy też katalogiem /usr podpiętym w trybie tylko do odczytu i całym rootem jako tymczasowy system plików tmpfs).

r   e   k   l   a   m   a

Oprócz tych zmian, systemd 214 dostał możliwość wykrywania wirtualizacji bez uprawnień roota, uruchamia swoje demony networkd, resolved i bus-proxy jako wydzielonych użytkowników, rozbudowuje obsługę gniazdek i kończy z grupą floppy, jako że dyskietek dawno już nikt nie widział. Usunięto też wsparcie dla starych skryptów inicjalizacyjnych SysV i LSB z rdzenia systemd. Zajmuje się tym teraz oddzielny generator, który w razie potrzeby tworzy obsługujące te skrypty jednostki systemd.

Tyle o nowej wersji. Canonical najwyraźniej bardzo poważnie podszedł do kwestii migracji z Upstarta na systemd. Oczekuje się obecnie, że dokona się ona do wydania Ubuntu 16.04 LTS. Już dzisiaj można uruchomić jednak Ubuntu 14.10 z systemd, dzięki eksperymentalnym pakietom, jakie wylądowały w repozytorium dla tego systemu.

To co się dzieje, nie znajduje oczywiście poklasku w całej linuksowej społeczności. Obwieszczenie Poetteringa szybko spotkało się z komentarzami w stylu nowotwór ma nową nazwę czy złośliwościami o tym, jak to podstawowy budulcowy blok linuksowych systemów wprowadza więcej problemów niż rozwiązuje. Zarzuty te pewnie jednak nigdy nie ustaną, a fakt wykorzystania systemd w najnowszym Red Hat Enterprise Linuksie dowodzi, że demon ten stał się wystarczająco dojrzałą częścią system i pozostanie z nami w Linuksie na dobre przez wiele lat.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.