Ewolucja internetu: modem wdzwaniany © Pixnio CC0 | Leon Brooks

20 lat ewolucji internetu. Od MySpace'a po przetwarzanie w chmurze

Kamil J. Dudek

Gdy serwis dobreprogramy.pl debiutował w internecie, strony WWW były odmienne od tych dzisiejszych. Portale wyglądały skromniej i nikt nie mówił o "wersjach mobilnych" ani jakichś "chmurach". Czy dzisiejsza postać internetu to nieunikniony etap jego ewolucji?

Walcząc z pokusą cofania się w przeszłość zbyt mocno, rozważania rozpoczynamy od przełomu lat 2002/2003. Strony internetowe kompletnie nie przypominały tych dzisiejszych. Wygląd strony głównej Wirtualnej Polski z tamtego czasu dobrze zilustruje nam zbiór ówczesnych internetowych cech szczególnych. Scharakteryzujmy je, najpierw bez porównań z dniem dzisiejszym.

Wirtualna Polska niecałe 20 lat temu
Wirtualna Polska niecałe 20 lat temu © Wayback Machine

Strona jest malutka. Pod każdym względem. Najpierw w oczy rzuca się rozdzielczość. Dokumenty HTML nie były wtedy optymalizowane pod ekrany panoramiczne ani tym bardziej obrotowe. Zakładano monitor w proporcji 5:4 i rozdzielczości gdzieś w okolicach 1024x768. Głębia kolorów przestała już mieć znaczenie (to nie 1997 rok!), ale z rozbudowanej palety nie korzystano z innego powodu - był nim transfer.

Drugą "małością" strony jest niski rozmiar samego dokumentu. Na stronie przeważał tekst, a nie grafika. Czcionki były domyślne, bezszeryfowe i małe. W rezultacie strona ładowała się z akceptowalną prędkością nawet przy połączeniu przez modem telefoniczny. Obrazki były opcjonalne, a te lądujące jako assety stron głównych miały obniżoną jakość. Modem nie jest bowiem wyrozumiały.

Liczba stron internetowych rosła i pojawiały się pierwsze przejawy ich centralizacji. Coraz częściej strony budowano nie od podstaw na darmowym/własnym hostingu, a za pomocą gotowców. Blogi i osobiste "strony domowe" zaczynały się agregować na portalach jak Blog.pl i MySpace. Ale proces ten nie mógł się rozpędzić, dopóki...

Niech żyje IE!

...nie zniknęły ograniczenia techniczne. A te były dwojakie. Po pierwsze - ten nieszczęsny transfer. Potrzebne były lata rozbudowy dostępności szerokopasmowego internetu. Im bardziej był popularny, tym mniej trzeba było oszczędzać na ciężarze stron. Po drugie - Internet Explorer.

Program ten, wygrawszy wojnę przeglądarek, popadł w letarg. Doprowadziło to do zahamowania rozwoju JavaScriptu. W rezultacie możliwości wzbogacania stron były ograniczone, a IE był makabrycznie niewydajny w parsowaniu JS.

Na szczęście pojawił się Firefox (2004). Przystępna i bardzo lekka przeglądarka pokazała, do jakiego stopnia internet stoi w miejscu przez IE. Jest to zresztą całkiem zabawne. Aplikacje przeglądarkowe i dzisiejsze super-rozbudowane strony istnieją tylko dlatego, że to właśnie Internet Explorer zaimplementował XMLHttpRequest, metodę komunikacji asynchronicznej. Popadając jednak w stagnację, zmuszał programistów do omijania braków IE i wyprowadzania bardziej złożonej logiki do apletów Javy i formantów ActiveX.

Firefox także zaimplementował XMLHttpRequest, a w dodatku znacząco usprawnił obsługę JS. Umożliwiło to pisanie aplikacji webowych, które były naprawdę webowe. Internet Explorer opracował zatem technologię, w której następnie prześcignęła go konkurencja. W IE lepiej było uciec do własnego kodu, do Javy, Flasha itp. Co prawda na przykład pierwsze Google Docs (2006) działało w IE6, ale jego obsługę porzucono, gdy tylko stało się to biznesowo osiągalne.

Nowa platforma

Powoli dostępne zaczynało być wszystko, co potrzebne do stworzenia nowoczesnych stron. Wysokie rozdzielczości, szerokopasmowe łącza i zaawansowana platforma programistyczna. Strony przytyły. Rozpoczęło się stosowanie gotowych bibliotek i zaawansowanych mechanizmów rysujących. Firefox porzucił obsługę Windows 98 (2008), nowy Google Chrome (też 2008) nigdy jej nie miał. Komputer "do internetu" przestał oznaczać stare pecety o mocy maszyny do pisania.

Transfer na stronach wzrósł na tyle, że stosowanie sieci CDN stało się powszechne. Złożoność aplikacji webowych, która wzrosła nie tylko po stronie klienta, ale i na serwerach, uzasadniła ekonomicznie początek migracji do chmury. Strony internetowe powoli traciły swój styl, choć dalej często było po nich widać, że są "mądrym dokumentem", a nie aplikacją.

Centralizacja

Motywacja do prowadzenia własnej strony internetowej spadała. Facebook (2006) i LinkedIn zaczęły wypełniać większość potrzeb osobistych i zawodowych (mordując przy okazji klasyczne komunikatory internetowe). Punktem centralizacji stron przestawał być hosting, a zaczynał - portal. Podobnie zaczynało się dziać z pocztą. Wszystkich ściągał GMail.

MSN modernizował się powoli - miał wszak działać na modemach...
MSN modernizował się powoli - miał wszak działać na modemach... © Wayback Machine

JavaScript pewnie tyłby jeszcze szybciej, gdyby nie iPhone (2007). Apple zapragnęło wzbogacić swój smartfon o świat aplikacji, czyli stron internetowych obudowanych w interfejs dotykowy. Będąc mało jeszcze podobnym do dzisiejszego PWA, pomysł Apple'a zakładał, że strony internetowe mają mieć wariant mobilny (a najlepiej jeden - adaptujący się, responsive) i nie stosować żadnych wtyczek. Applety i Flash miały umrzeć.

Internet w czasach pierwszych iPadów (2010) to świat pełen stron z dużymi, dostosowanymi do palców elementami nawigacyjnymi. Stron poprawnie wyświetlających się na całej gamie rozdzielczości i rezygnujących gdzie tylko się da z Flasha. Moc zaawansowanych silników JS otrzymała wsparcie w postaci standardu HTML5 (2008). Strony internetowe stawały się gotowe do świadczenia wszystkich możliwych usług cyfrowych. Spełniała się obietnica Web 2.0 (2004)

To wzmocniło zapotrzebowanie na chmurę. Hosting chmurowy sam w sobie stał się na tyle rozbudowany, że wymagał specyficznej wiedzy do interakcji z usługodawcą, jak Azure (2010). Takich usługodawców (głównych) jest tylko kilku: Amazon, Microsoft, Google. Firmy te z biegiem lat stały się nośnikami większości ogólnoświatowego ruchu internetowego.

Na co nam to było?

Można zaryzykować stwierdzenie, że za obecny kształt internetu odpowiada Firefox i iPhone. Naturalną ewolucją i konsekwencją ich powstania są takie rzeczy jak format AMP i platforma PWA (paradoksalnie, nieobsługiwane przez iPhone'a i Firefoksa w pełni, tutaj pierwsze skrzypce gra Chrome). Firmy sprzedające swoje usługi w internecie promują swoje "aplikacje", choć często są one tylko opakowaniem na stronę/aplikację internetową. Dotyczy to także tych całkiem sporych aplikacji, jak Discord lub Teams.

dobreprogramy dekadę temu
dobreprogramy dekadę temu © Wayback Machine

Dzisiejsze portale to także dedykowane aplikacje, a tworzenie stron internetowych to już zdecydowanie praca programistyczna, a nie skład dokumentu. Używane technologie są z kolei w pełni przenośne. Acz co nam po tej przenośności, gdy infrastrukturę trzyma w garści kilka firm? Trudno dziś (choć nie jest to niemożliwe), ominąć chmurę Azure, pocztę Google i komunikację którymś z programów Facebooka. Ta zależność będzie się stawać coraz droższa.

Publikacja powstała w ramach cyklu z okazji 20-lecia dobrychprogramów. Wszystkie artykuły można znaleźć na stronie poświęconej jubileuszowi.

Wybrane dla Ciebie
Wyciek danych klientów polskich sklepów. 130 tys. pokrzywdzonych
Wyciek danych klientów polskich sklepów. 130 tys. pokrzywdzonych
mBank zmienia wymagania aplikacji. Niektórzy muszą wymienić telefon
mBank zmienia wymagania aplikacji. Niektórzy muszą wymienić telefon
Awaria w Pekao S.A. Problem z bankowością (aktualizacja)
Awaria w Pekao S.A. Problem z bankowością (aktualizacja)
Zakazy social mediów dla nastolatków. Eksperci widzą problem
Zakazy social mediów dla nastolatków. Eksperci widzą problem
Zagrożenia w sieci. Na nie narażone są dzieci
Zagrożenia w sieci. Na nie narażone są dzieci
Sextortion: na czym polega internetowy szantaż?
Sextortion: na czym polega internetowy szantaż?
Koniec dominacji USA w Europie? Francja porzuca Windowsa
Koniec dominacji USA w Europie? Francja porzuca Windowsa
Ministerstwo Cyfryzacji zachwala mSzyfr. Nowy, bezpieczny komunikator
Ministerstwo Cyfryzacji zachwala mSzyfr. Nowy, bezpieczny komunikator
Zapłacą 99 mln dol. Pozwolą naprawić ciągniki bez oficjalnego serwisu
Zapłacą 99 mln dol. Pozwolą naprawić ciągniki bez oficjalnego serwisu
Komunikat Pekao S.A. Dotyczy wszystkich klientów
Komunikat Pekao S.A. Dotyczy wszystkich klientów
Copilot znika. Microsoft wycofuje się z agresywnej promocji
Copilot znika. Microsoft wycofuje się z agresywnej promocji
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Będzie nowy adres WWW
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Będzie nowy adres WWW