Były inżynier Google ujawnia, jak spiskowali, aby wykluczyć z rynku Internet Explorer 6

Strona główna Aktualności

O autorze

Blisko 10 lat temu YouTube zaczął wyświetlać użytkownikom Internet Explorer 6 baner, że obsługa przeglądarki wkrótce się zakończy. Komunikat ten pojawił się w czasie, gdy IE 6 odpowiadało za około 18 proc. całego ruchu na platformie. Dzisiaj były inżynier Google, Chris Zacharias, ujawnia intrygujące tajniki akcji, która – jak się okazuje – nosi znamiona dywersji.

Wydany w 2001 r. Internet Explorer 6 był kulą u nogi. Stanowił rozwiązanie bardzo archaiczne, ale żaden księgowy nie pozwoliłby porzucić wsparcia, zważywszy na stosunkowo wysoką popularność. Zespół programistów YouTube'a postanowił działać na własną rękę.

– Zaczęliśmy fantazjować o tym, jak moglibyśmy podgryźć IE 6 – ujawnia Zacharias. – Plan był bardzo prosty. Umieścić nad odtwarzaczem mały baner, który pojawi się tylko dla użytkowników IE 6 – kontynuuje. I tłumaczy: – Inżynierowie wdrożyli ten baner, wiedząc, że większość pracowników korzystających z firmowej przeglądarki [Chrome – przyp. red.] go nie zobaczy, a widzowie przesiądą się na nowsze rozwiązanie z gwarantowaną kompatybilnością z naszą usługą.

Skorzystali z umiarkowanej kontroli

Google przejęło YouTube'a w październiku 2006 r., ale w czasie spisku, w latach 2009 - 10, serwis nie został jeszcze w pełni przystosowany do infrastruktury nowego właściciela.

Programiści pracowali wówczas na specjalnym zestawie uprawnień o nazwie "OldTuber", mogąc omijać zasady obowiązujące w Google i wprowadzać zmiany bezpośrednio do kodu YouTube'a, przy bardzo ograniczonej kontroli. Zacharias i jego koledzy mieli takie uprawnienia, więc nikt ich banera nie zablokował. – Dostrzegliśmy okazję, aby trwale osłabić IE 6 – przyznaje Zacharias.

Baner pojawił się w lipcu 2009 r. Media od razu nagłośniły sprawę, interpretując komunikat jako przemyślane działanie Google. – Pierwszą osobą, która przybyła do naszego biura, był szef zespołu PR – mówi Zacharias. Nadmieniając, że w tamtym czasie w każdej dużej publikacji technologicznej pytano, dlaczego YouTube grozi zabiciem wsparcia dla IE 6, skoro wciąż jest chętnie używany. – Powiedzieliśmy im [PR] wszystko o tym, co uruchomiliśmy, i pomogliśmy im stworzyć niezbędne argumenty do rozmowy, aby odpowiednio rozwinąć narrację medialną.

Algorytmem pseudolosowym w UE

Co ciekawe, w Google pojawiły się także obawy o to, że organy regulacyjne UE odbiorą baner jako zachowanie antykonkurencyjne. Jednak programiści zawczasu to przewidzieli. Baner co jakiś czas losowo wyświetlał inne nazwy rekomendowanych przeglądarek, w tym Firefoksa, Internet Explorer 8 oraz Operę. – Po demonstracji tej funkcji prawnicy wycofali się do swoich biur bez dalszych obaw – relacjonuje Zacharias. A ostatecznie firma zaczęła szerzej adaptować całą ideę.

Misja zakończona 100-proc. sukcesem

W efekcie działań Zachariasa i jego kolegów nastąpił ogromny spadek ruchu z przeglądarki Internet Explorer 6 na YouTubie. Tak, jak chcieli inicjatorzy kampanii. – W ciągu miesiąca liczbę aktywnych użytkowników YouTube'a z IE 6 zmniejszyliśmy o połowę, a ponad 10 proc. globalnego wykorzystania IE 6 spadło, podczas gdy pozostałe przeglądarki urosły w adekwatnych liczbach – wylicza dywersant. – Rezultaty były lepsze, niż kiedykolwiek planował nasz zespół – kwituje z dumą.

Najwyższe kierownictwo YouTube'a w końcu zdało sobie sprawę z tego, co się dzieje, ale było już za późno i "niechętnie doszli do wniosku, że cele uświęcały środki". Inżynierom udało się zrealizować tajny plan zabicia przeglądarki Internet Explorer 6. Do kwietnia 2012 r. wykorzystanie IE 6 w USA spadło poniżej 1 proc., a Microsoft z niekrytą radością pozbył się starocia.

© dobreprogramy