IEM 2019 – jeszcze dobrze nie wystartował, a końca kolejki od dawna nie widać

Strona główna Aktualności

O autorze

Katowice na parę dni stają się światową stolicą e-sportu – to pierwsze, co ciśnie się na usta po opuszczeniu dworca kolejowego i wyjściu na pobliski Plac Szewczyka. Droga do Spodka mierzy jakieś 1,4 km; cała usłana reklamami IEM 2019 oraz producentów sprzętu.

Na wstępie – ogromny bilbord firmy bukmacherskiej STS z hasłem „Witamy w mieście e-sportu”, jakby na potwierdzenie wszystkich wcześniejszych i późniejszych spotrzeżeń.

Traf chciał, że cały ten e-sportowy klimat uderzył mnie jeszcze w Dąbrowie Górniczej, gdzie do pociągu dosiadło się dwóch jegomości w wieku plus-minus Counter-Strike’a 1.6. Obaj gorączkowo przeżywali nadchodzące rozgrywki, przeplatając ogromny entuzjazm narzekaniem na absencję Virtus.pro. Przyznam z lekką nutką wstydu, większa część slangu środowiska graczy wciąż pozostaje dla mnie enigmą. Ale zapału niektórym naprawdę zazdroszczę.

Końca kolejki nie widać

Niemniej o ile dotychczas był to zapał, nazwijmy to tak, czysto werbalny, o tyle pod samym Spodkiem kilka entuzjastycznych wystrzałów przybiera formę wybuchu nuklearnego.

Pomimo iż właściwa część imprezy startuje dopiero 1 marca, już w przededniu liczba gości okazuje się wprost ogromna. Korzystając z pomocy ochroniarzy, udało mi się sprawnie odebrać akredytację i dostać do centrum prasowego drugim wejściem, przez budynek MCK. Widok zza okna wyraża więcej niż tysiąc słów. Zresztą, spójrzcie sami na poniższą fotografię. Istne oblężenie.

I nie, to naprawdę nie jest tak, że na IEM 2019 przybywają wyłącznie dzieciaki z rodzicami, lub nie. Zaryzykuję stwierdzenie, że średnia wieku jest tylko nieznacznie niższa niż podczas ligowych meczów piłki nożnej. Za to tłum przy bramkach jakoś tak, lekką ręką, pięciokrotnie większy.

E-sport wita na salonach

Pamiętacie wszystkie te LAN-party sprzed co najmniej dekady, kiedy zbierało się paczkę znajomych i szło zarwać noc do okolicznej kafejki internetowej? W ogóle czy ktoś jeszcze pamięta o takich instytucjach jak kafejki internetowe? Dzisiaj e-sport okupuje salony i zdążył się na nich solidnie porozpychać łokciami. Udowadnia to nie tylko masa ludzka przed wejściami, ale także, a może przede wszystkim liczba podmiotów zaangażowanych w organizację i sponsoring IEM-u.

Producenci sprzętu komputerowego, którzy z oczywistych przyczyn na graczach zarabiają bezpośrednio, tacy jak Intel, Acer czy HyperX to jedno, drugie natomiast – firmy, które w e-sporcie szukają nowej klienteli. Niech za przykład posłuży operator telefonii komórkowej Vodafone albo operator płatności Paysafecard. Ba, jest nawet Pepsi ze swoimi napojami.

Co więcej, czas pokaże. Jesteśmy już na miejscu kompletnym zespołem, wraz z operatorem, i postaramy się zajrzeć we wszystkie możliwe zakamarki... ;)

© dobreprogramy