Apple zapewne zakłada, że iTunes będzie operatorem praw dostępu i pierwszym sprzedawcą, i w ten sposób zapewnia sobie prawo do prowizji od transakcji. Cieszy jednak, że zostawia też miejsce na przekazanie części tej prowizji autorom lub wydawcom. Ciekawostką, którą znaleźć można w opisie patentu, jest możliwość sprzedania praw więcej niż jednej osobie w sposób umożliwiający wszystkim dostęp do treści. Zależnie od warunków i kosztów, może to okazać się świetnym rozwiązaniem dla rodzin lub grup znajomych, które „zrzucą się” na płytę.
Oczywiście będą limity. Wśród propozycji znalazły się ograniczenia liczby kopii materiałów, do których grupa może mieć dostęp jednocześnie (3 dla książki, 2 dla filmu), będzie prawdopodobnie także ograniczenie czasowe — na przykład aplikację będzie prawdopodobnie można odsprzedać dopiero po roku. Padła także propozycja ceny minimalnej — na przykład 10 dolarów dla nowego filmu, 5 dolarów dla filmu starszego niż pół roku… i tak dalej.
Apple nie planuje więc otworzyć wolnego rynku używanych dóbr cyfrowych, jak prawdopodobnie zamierza zrobić Amazon. Zamiast tego, jeśli patent wejdzie w życie iTunes wprowadzi dość skomplikowany regulamin z limitami. Ale przynajmniej coś wprowadzi.