Smartfony będą sprzedawane bez preinstalowanej przeglądarki. Przy pierwszej konfiguracji użytkownik wybierze zarówno przeglądarkę, jak i preferowaną wyszukiwarkę. Przypomina to pomysł z witryną BrowserChoice.eu, którą w 2010 roku uruchomił Microsoft, także wobec decyzji KE.
Tak wtedy, jak i dziś nakaz motywuje się przeciwdziałaniem praktykom monopolowym.
Zero narzucania rozwiązań
– Teraz zrobimy też więcej, aby właściciele telefonów z Androidem wiedzieli o szerokim wyborze przeglądarek i wyszukiwarek dostępnych do pobrania na ich telefony – komentuje dyrektywę szef działu prawnego Google, Kent Walker. – Wiąże się to z pytaniem użytkowników o istniejące i nowe urządzenia z Androidem w Europie, a także które przeglądarki i aplikacje do wyszukiwania chcieliby wykorzystać – tłumaczy prawnik plan działania.
Na ten moment Google nie precyzuje, jakie dokładnie rozwiązania zamierza uwzględnić na swojej liście alternatyw. Nie wiemy też, kiedy zmiany wejdą w życie.
Natomiast faktem jest, że – trochę paradoksalnie – z obostrzeń powinien najbardziej ucieszyć się dotknięty nimi już wcześniej Microsoft. W końcu dysponuje najpopularniejszymi alternatywami dla Google Chrome i Google Search, mobilną przeglądarką Edge oraz wyszukiwarką Bing.