Założone w 1987 roku przez Willa Wrighta Maxis pewnie doskonale kojarzy się starszym graczom komputerowym z różnej maści Sim-projektów, popularnych kilka dekad temu. Dziesięć lat po powstaniu studia zostało ono wykupione przez EA, w nadziei na zyski w przyszłości i fenomen kolejnych części symulatora życia The Sims udowadniał, że ta inwestycja była słuszna. Z biegiem lat jednak zespół nie tylko tracił ludzi, w tym samego wspomnianego wielkiego ojca, lecz także zapał do pracy, a przy tym nie bardzo wiedział, jak skonfrontować biznesowe oczekiwania wydawcy z pragnieniami odbiorców. RPG Darkspore było małym rozczarowaniem, odświeżone SimCity ogromnym, zaś The Sims 4 nie zrobiło na rynku furory takiej, jak poprzednie odsłony uwielbianej młodzieżowej gry.
Przyszedł więc kres na Emeryville, należy jednak pamiętać, że szyld Maxis obejmuje w tej chwili też między innymi zespoły z Redwood Shores, Salt Lake City czy Helsinek, mowa więc po prostu o zamknięciu jednego z oddziałów. Księgowość (i po trochu pech) chciała, że trafiło na ten, który fani mieli od dawna najbardziej w sercach. Nie oznacza to wcale wyrzucenia tak uznanych marek jak SimCity lub The Sims do kosza, a EA zapewnia, że osoby obecnie bez etatu będą mogły odnaleźć się w siostrzanych zespołach. Jedni zapłaczą, iż coś ważnego się skończyło. Inni stwierdzą twardo, że świat kręci się dalej...
Przeciwnicy EA zapisali w każdym razie kolejną pozycję na liście grzechów firmy, czyli zespołów, które wydawca wykupił, a potem zdecydował się zamknąć. Oryginalne Maxis dołączyło do między innymi Bullfrog, Mythic, Origin, Westwood czy Pandemic Studios.