Kay przypomina, że prostota była od samego początku jednym z wyznaczników Chrome. Już na etapie wstępnej produkcji koncern celowo zrezygnował z topornych pasków spowalniających pracę i postawił na minimalistyczny interfejs. Stąd też wywodził się nakaz, by rozszerzenie mogło wyświetlać tylko jedną ikonę. Jednak mimo wprowadzenia tych obostrzeń programistom udało znaleźć się sztuczki, poprzez które mogli tworzyć coś na kształt toolbarów z użyciem JavaScript i CSS. Oprócz tego niektóre dodatki spełniają wiele ukrytych zadań, tym samym oszukując użytkowników, którzy chcą sprawować pełną kontrolę nad przeglądarką.
Z technicznego punktu widzenia walka z tym procederem jest trudna, dlatego Google zdecydowało się podjąć kroki prawne i w ten sposób ostudzić zapędy twórców. Dla wielu z nich oznacza to, że muszą wprowadzić znaczące poprawki do kodu rozszerzeń lub nawet podzielić je na kilka osobnych dodatków. Mając to na uwadze, ostateczny termin na dostosowanie opublikowanych już rozszerzeń do zapisów regulaminu został wyznaczony na czerwiec 2014 r. W przypadku nowych dodatków zmiana obowiązuje natychmiast.